Tony Conley i Gary Clarke z serwisu MetalTalk, przeprowadzili wywiad z Joe Satrianim w związku z nadchodzącym box setem „The Complete Studio Recordings”.
W obszernej i wyczerpującej rozmowie Joe Satriani opowiada o tym, co go inspiruje i skąd czerpie swoje pomysły, zdradza plany na najbliższą przyszłość, mówi z kim grał i z kim jeszcze chciałby zagrać oraz dowiadujemy się szczegółów powstawania poszczególnych albumów studyjnych Satrianiego.
Całosć obszernego wywiadu znajdziecie poniżej.
Box „The Complete Studio Recordings” jest imponującą kolekcją muzyki. Dlaczego jest wydawane i jakie ma to dla ciebie znaczenie?
Ten czas był właściwy do remasteringu albumów studyjnych z wrażliwością audiofila. Inżynier od masteringu, John Cuniberti zadał sobie wiele trudu, sprawiając by każde nagranie brzmiało dokładnie tak samo, jak brzmiało dla nas w studiu kiedy je kończyliśmy. Zawsze czułem, że dźwięk z kaset, pierwszych generacji płyt CD, plików mp3 i innych nośników, brzmiał bardzo odmiennie od tego co słyszeliśmy w studio, gdy pracowaliśmy nad tą muzyką. Tym wydaniem, dajemy słuchaczowi najlepsze z możliwych doświadczeń słuchowych.
Jesteś z Ibanezem już od wielu lat jako ich partner i artysta sygnujący – co obie strony zrobiły by osiągnąć tak długą współpracę?
Daję im pomysły designu, a oni obracają je w prawdziwe gitary, które grają i brzmią świetnie. Zespół Ibaneza zawsze był otwarty na innowacje, obracając nowe pomysły w zniewalające instrumenty dla muzyków na wszystkich poziomach i dla każdego gatunku muzycznego.
Czy na „The Complete Studio Recordings”, album „Not of this Earth” opatrzony będzie oryginalną szatą graficzną czy zachowane będzie to, do czego przyzwyczajeni zostali fani zwykłym artworkiem okładki?
To była trudna decyzja, ale postanowiliśmy by nie wprowadzać ponownie zamieszania i użyliśmy drugiej, szeroko rozpoznawalnej okładki. Poza tym tutaj chodzi tak naprawdę o muzykę!
Gdybyś mógł powrócić do roku 1969, kogo zaprosiłbyś do swojego G-3 [koncert oraz improwizacja z udziałem 3 gitarzystów solowych – przyp. tłum.]?
Jimi Hendrixa i Jimi Page’a!
Co się tyczy twojego albumu „Surfing With The Alien” z 1987 roku, co z twojej perspektywy sprawiło, że fani uważają go za bardziej pociągający, porównując z twoją debiutancką płytą?
Ta płyta zebrała w sobie więcej szeroko akceptowalnych form muzyki rockowej i wyprodukowano go z większym poziomem energii w jego brzmieniu. 'N.O.T.E.’ był bardzo dziwacznym nagraniem od sposobu w jaki został napisany, aż po jego gitarowe brzmienie. Nie miał na celu być komercyjnym albumem w jakikolwiek sposób.
Skąd w ogóle wpadłeś na tak kreatywny tytuł „Surfing With The Alien”?
To był po prostu sen na jawie, w którym zostałem odwiedzony przez obcych z innej przestrzeni, w której świetnie się z nimi bawiłem w przeciwieństwie do prowadzenia gwałtownego konfliktu, który jest częstym tematem kiepskiego science fiction.
Co sądzisz o współpracy Steve’a Vai’a z Billym Sheehanem w zespole Davida Lee Rotha?
To była wielka kapela! Stece, Billy i Gregg stworzyli wysoki standard rockowej, zespołowej muzykalności, zachowując przy tym zabawę. A występy na żywo były szalenie dobre. Steve naprawdę zabłysnął w całości.
Co myślisz o obecnym stanie rockowej gitary?
Jest teraz wielu interesujących gitarzystów, robiących znakomitą muzykę nowymi sposobami. Czasami trudno ich znaleźć, ale efekt tych polowań jest ich warty.
„Flying in a Blue Dream” był pierwszym twoim albumem, który słyszałem i byłem w szoku twoich technicznych umiejętności i zróżnicowania. To co podobało mi się najbardziej to twoja odwaga i dodanie wokalu w niektórych utworach. Co zainspirowało 'I Believe’ i co w dzisiejszym dniu myślisz o tym kawałku?
’I Believe’ opowiada o kontynuowaniu tego, co robimy w obliczu niedoli i o posiadaniu odwagi podczas najgorszych okresów. W 1989 zmierzyłem się z śmiercią mojego ojca i babci oraz z problemami z moim własnym zdrowiem. Napisanie tego utworu pomogło mi w przebrnięciu przez te czasy.
Będąc w obecnym momencie twojej kariery, jakie lekcje na temat procesu nagrywania wyniosłeś i co najlepiej z nich dla ciebie podziałało?
John Cuniberti i ja odkryliśmy, że jeżeli moglibyśmy kontrolować środowisku nagrywania, to mógłbym wykonywać lepiej, pisać lepiej i tworzyć bardziej fascynujące utwory. Sukces „Surfing With The Alien” to uwiarygodnia i pozwala mi na to kłaść nacisk.
’Friends’ to bardzo głęboki tytuł utworu. Dlaczego tytuł kawałka tak doskonale pasuje do klimatu zawartym w tym kawałku?
Napisałem ten utwór, patrząc na fotografię grupy dzieci obejmujących się nawzajem ramionami i uśmiechających się do obiektywu aparatu. To zdjęcie było tak pięknym obrazem prawdziwej przyjaźni, że natchnęło mnie to do napisania tego kawałka dosłownie podczas paru minut.
Z albumem zatytułowanym „The Extremist”, spodziewałeś się czegoś daleko idącego! Co było celem bądź intencją, gdy rozpocząłeś proces nagrywania tej płyty?
Album jest celebracją moich korzeni. Dorastanie w moich czasach i osiągnięcie pełnoletności we wczesnych latach 70, wywarło głęboki efekt na moją muzyczną wrażliwość i chciałem by to nagranie odzwierciedlało tą wrażliwość odczuć. Chciałem by żywa perkusja i interakcja kapeli stały się podwalinami tej produkcji i jej brzmienia.
Na albumie z 1995 roku noszącym twoje imię i nazwisko, brzmisz tak bardzo organicznie. 'Down, Down, Down’ jest twoim jednym z najbardziej lubianych przeze mnie kawałków. Co było celem tych sesji i jakie przemyślenia na temat tego albumu masz dzisiaj?
To nagranie było bardzo trudne do zrobienia. Zaczęło się i zatrzymało dwukrotnie, nim znalazło swoją drogę. Producent Eric Valentine i ja początkowo mieliśmy te rzeczy, ale tempo było dla mnie za wolne. Następnie wróciłem do Johna Cunibertiego i próbowałem ruszyć naprzód, tylko po to, by wyhamować ponownie. Dopiero producent Glyn Johns, który zobrazował to nagranie w nowym i innym dla mnie kierunku poskładał wszystko w całość. To na pewno wyróżniające się nagranie. 'Down, Down, Down’ jest również i moim ulubionym nagraniem.
Biorąc pod uwagę technologię instrumentalną i studyjną, jak podszedłeś do nagrywania „Crystal Planet”?
Jeff Campitelli, Stuard Hamm i ja, nagraliśmy właściwie większość kawałków na ten album na żywo w studiu. Cała sztuczka polegała na tym, że słuchaliśmy wtedy technicznych wersji przygotowanych przez edytora Erica Caudieux’a na naszych utworów na słuchawkach, podczas gdy nagrywaliśmy nasze partie. To dodało unikalnej energii naszemu wykonaniu, co dało albumowi jego specjalną jakość.
Na „Crystal Planet” brzmisz jakbyś naprawdę dawał z siebie wszystko. Czy powiedziałbyś, że niektóre najtrudniejsze kawałki z twojego katalogu kompozycji są na tym albumie studyjnym?
Nie, w ogóle! To był bardzo komfortowy ciąg sesji. Bawiliśmy się każdego dnia nagrywania i miksowania.
Jako część boxu „The Complete Studio Recordings”, czy EP-ka 'Additional Creations’ zostanie dodana do albumu „Engines of Creation’?
Tak, wraz z wcześniej niepublikowanym, bonusowymi kawałkami i remiksami.
Z ciekawości, dlaczego skończyło się to dodatkową EP-ką?
Niektórymi nagraniami próbujesz zrobić utwory w innych stylach, zanim znajdziesz właściwe do nich podejście. Po czasie alternatywne wersje tych nagrań zaczynają brzmieć coraz lepiej. Bonusowa płyta jest doskonałym miejscem na te kawałki.
Czy to prawda, że na „Strange Beautiful Music” pojawia się Robert Fripp grający swoją techniką Frippertronic [styl gry polegający na nagrywaniu gitary sprzęgającej z dwoma magnetofonami – przyp. red.]? Jak to było mając go jako gościa na tym albumie?
Robert dodał sporo ścieżek gitary na moim remake’u 'Sleepwalk’, oryginalnie nagranego przez Santo i Johnny’ego w 1959. Nagrałem Roberta w moim domowym studio jednego popołudnia; wspaniałym było móc oglądać jak pracuje geniusz.
Jak to jest gigować z Deep Purple i Mickiem Jaggerem i grać w kapelach, które w sposób oczywisty uwielbiasz?
Mam wspaniałe wspomnienia związane z koncertowaniem zarówno z Mickiem jak i chłopakami z Deep Purple. W obydwu przypadkach to było spełnienie marzeń, nie tylko ze względu na muzykę ale też dlatego, że okazali się oni niesamowitymi ludźmi, których wciąż nazywam moimi przyjaciółmi.
Od czasu nagrania dwóch albumów studyjnych z Chickenfoot, co wyniosłeś z grania w tym zespole w porównaniu do tego, co osiągnąłeś w swoich solowych wykonaniach?
Uwielbiam proces współpracy w muzyce. W Chickenfoot poziom energii jest zawsze wysoki, a świetne pomysły latają pomiędzy naszą całą czwórką. Naprawdę nie da się tego skopiować, gdy działasz na własną rękę. Bardzo lubię pracować w obydwóch tych sytuacjach, jako solista i razem z zespołem.
Gdybyś mógł zagrać z jakąkolwiek kapelą z którą jeszcze nie grałeś, kto by to był?
The Rolling Stones.
Co ciebie fascynuje w sci-fi i kosmosie?
Sci-fi to naprawdę realna przyszłość. To miejsce skąd biorą się wszystkie nowe pomysły.
Gdzie dziś poszukujesz nowych muzycznych inspiracji?
Że tak powiem, nadstawiam uszu na ulicę. Zanurzam się też w starej muzyce. Jest tak wiele muzycznych skarbów do odkrycia. Wciąż czytam i uczę się, bo są to stałe źródła inspiracji w życiu.
Jeżeli chodzi o tytuły albumów i utworów, czy napotykasz cały czas nowe pomysły i zapisujesz je w jakiejś specjalnej książce? A może wpierw nagrywasz kawałki i podczas ich późniejszego słuchania decydujesz i tworzysz tytuły, które uważasz za najlepiej dopasowane do muzyki?
Większość tytułów moich utworów pojawia się wcześniej, towarzysząc następnie inspiracją na kawałek. Czasami je trochę przycinam, zmieniam je wraz z rozwojem nagrania. Tak, mam parę książek z pomysłami na utwory i ich nazwy.
Czy możesz podzielić się z nami, z którego z twoich osiągnięć jesteś najbardziej dumny, gdy popatrzysz na przerażającą ilość muzyki dostępnej wewnątrz tego box setu?
Inżynieria, praca produkcyjna i wykonania moich przyjaciół i współproducentów wciąż mnie zaskakuje. Jestem dumny z naszej wspólnej pracy.
Czego jeszcze nie udało ci się zrobić?
Akustycznego albumu… Orkiestrowego albumu… Bluesowego albumu…
Co grasz gdy siedzisz samotnie późną nocą?
Cokolwiek wypłynie z mojego serca. Nigdy nie jest to takie same.
Czy uważasz, że już czas na kanał TV poświęcony gitarze?
Nie. Nie chcę by telewizja zniszczyła tak piękną rzecz. TV zabija i sprawia, że wszystko co pokazuje staje się tandetne.
Co planujesz następnego?
Mój własny show w TV! Tylko żartowałem. Ostatnio podpisałem kontrakt z Sony/Legacy na parę solowych nagrań i wróciłem do pisania nowej muzyki, w czasie kompletowania 'Unstoppable Momentum Tour’. Piszę także z Sammym na wszelki wypadek, gdyby Chickenfoot znaleźli parę dni na nagrywanie w tym roku.


