Ulrich Lars udzielił wywiadu. Deathmagnetic.pl tłumaczy ten wywiad. Wy czytacie to tłumaczenie. Odwieczne koło życia.
O złym przyjęciu Metalliki w roli headlinera festiwalu Glastonbury:
– Coś o tym słyszałem… [śmiech]
O spożywanych ostatnimi czasy alkokolach:
Lampka szampana, prawdopodobnie tego się dziś napiję. Przed występem jesteśmy jak sportowa drużyna na back-stage’u wykonując różnorakie ćwiczenia. Nie walimy Tequilli. Ale po wszystkim, tak, napiję się. Szampan – może tequilla, wódka. Lubię czyste drinki, nie pijam raczej piwa.
Nawet West Country Cider?
– Nie. W niedzielę będę miał kaca, ale zostaniemy tu i wyluzujemy się. Chcę zobaczyć The Horrors, The Black Keys – oraz Dolly Parton. Bardzo ją lubię. Wszyscy pokłaniamy się przed ołtarzem Dolly.
O swoim życiu rodzinnym (stan aktualny: 3 dzieci – 15-letni Miles, 12-letni Layne i 7-letni Bryce, pierwszy ze związku ze Skylar Satenstein, młodsi z Connie Nielsen):
Mieszkam w swoim aucie – umieszczam znaczek TAXI na dachu, żeby wozić dzieciaki. Mam trójkę dzieci w trzech różnych szkołach z trzema grupami przyjaciół. Czas między 15:00 a 18:00 z zabawami i zabieraniem ich na zajęcia dodatkowe – to szaleństwo. Wstaję o 6:30 rano, robię śniadania, pakuję w pudełka, objeżdżam szkoły.
A co z rock’n’rollem?
W studio jestem o 8:30 rano i siedzę tam do końca lekcji. Da się grać rock’n’rolla o 8:30 rano [śmiech].
Choć to bardzo zdrowy tryb życia, na pewno ma coś na sumieniu:
– Żyję i oddycham hummusem.
Lars biega na bieżni 30 minut każdego ranka i opowiada o swoich nawykach żywieniowych:
Jadamy dużo kurczaka, indyka, ryb i sałatek – mam trochę dziedzicznych problemów z cholesterolem, tak więc nie jadam mięsa z czworonożnych zwierząt.
Alkohol jest teraz czymś powiązanym z końcówką dnia, gdy cała robota jest wykonana. Jeśli mam coś do picia w domu to piję może raz, czy dwa w tygodniu i to zawsze po tym, jak dzieciaki pójdą spać – nie lubię pić w ich towarzystwie.
O zerwaniu z kokainą:
Kiedyś zawsze upijałem się znacznie szybciej od pozostałych. Zauważyłem, że jeśli dodać do tego trochę kokainy, mogłem wytrzymać dłużej, zamiast kończyć ze spuszczoną głową w rogu na trzy godziny przed końcem imprezy. Uwielbiałem ten towarzyski aspekt kokainy. Uwielbiałem jej niebezpieczeństwo.
Potem, gdzieś po 10 latach, przeczytałem wywiad z Noelem Gallagherem, w którym powiedział: „Po prostu przestałem zażywać kokę.” Pomyślałem, że to narpawdę fajnie: to było takie świeże, takie uczciwe, takie czyste – uwielbiam tę jego stronę. Nigdy nie miałem osobowości nałogowca, więc obudziłem się jednego dnia i powiedziałem: „Dość”.
Nie zmieniliśmy się w księży. Nadal dajemy czadu z tymi, co potrafią to najlepiej. Po prostu jesteśmy dziś bardziej selektywni.
[Dziś] Nie piszemy się na nic dobrego, biorąc udział w tych machlojkach.
Czy Noel Gallagher pokazał mu, co to znaczy dobrze się bawić?
[unika odpowiedzi]Kto wie, co się wydarzy? [śmiech]
Lars nie przejmuje się graniem przed publiką potencjalnie pełną hejterów:
Dawać ich. Zabawmy się. 30 lat w biznesie fakt, że nadal wzbudzamy skrajne reakcje jest na swój sposób pozytywny.
To może dlatego, że jestem Duńczykiem, bo wszyscy Duńczycy mają w sobie coś z rozbójników. Ja stoję gdzieś po środku tego wszystkiego, a cała reszta się tym nakręca.
Rozumiem spuściznę Glastonbury i szanuję ją, ale nie biorę w tym udziału.
O zamiłowaniu do polowań Jamesa, które stanowiło dla hipisów argument przeciwko Metallice na Glastonbury:
To przewija się w rodzinie Jamesa od pokoleń, to coś, na czym się wychował. To tradycja bliska jego sercu i szanuję to. Daję mu przestrzeń do robienia tego, co chce. Dajemy sobie przestrzeń nawzajem.
O obecnych relacjach w zespole:
Nie spędzamy ze sobą całego czasu, ale kiedy wyjeżdżamy, jemy wspólny obiad, robimy normalne rzeczy.
Istnieje między nami harmonia. Wszyscy robią swoje i znamy przy tym swoje ograniczenia i jak daleko możemy się wzajemnie podpuszczać.
Zamiast walczyć raczej podążamy za tym, kto przejawia najwięcej pasji. Idziemy na kompromisy.
O przerwaniu rodzinnej tradycji zawodowej gry w tenisa:
Byłem pierwszym, który to wszystko spieprzył. Dyscyplina nie była dla mnie.
