Całkiem niedawno prezentowaliśmy Wam recenzję 'Humagination’ – najnowszej płyty polskiego, metalowego zespołu Exlibris. Płyta ta została bardzo ciepło odebrana w polskim (ale nie nie tylko!) metalowym światku i zebrała mnóstwo pozytywnych ocen. Dziś – zachęceni świetnym odbiorem muzyki także wśród naszych czytelników – mamy dla Was wywiad z gitarzystą Exlibris – Danielem Lechmańskim. W rozmowie Daniel dzieli się z nami najnowszymi planami, swoimi muzycznymi inspiracjami jak również kilkoma ciekawostkami na temat Exlibris. Zapraszamy!
DeathMagnetic.pl: Na początek chciałbym, abyś przedstawił Exlibris. Gdybyś miał określić Waszą muzykę w dwóch zdaniach, to powiedziałbyś, że…
Czegoś takiego jeszcze nie było w tym kraju! Energia i melodia w wybuchowej mieszance hard rocka i metalu! Cześć!
DM: Jak planujecie promować „Humagination”? Powstanie kolejny klip czy skupicie się na koncertach? Do kogo chcecie dotrzeć ze swoją muzyką? W jednym z wywiadów Misiek powiedział, że bardziej nastawiacie się na odbiór Waszej muzyki poza granicami kraju…
Plan jest taki, żeby zrobić tyle, ile możemy. Na początek chcemy się wyżyć koncertowo, bo tego zdecydowanie nam potrzeba. W tzw. międzyczasie postaramy się wyprodukować w pełni profesjonalny klip do jednego z utworów. Jeśli chodzi o target, to z każdym dniem przekonujemy się, że i w naszym kraju jest dla kogo grać. Także stawiamy w równym stopniu na Polskę i resztę świata.
DM: Jak Wasze wrażenia po koncercie „Humagination Premiere Show”?
Premierowy koncert przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania! Nie sądziliśmy, że jesteśmy w stanie zapełnić cały klub! Nie był to może stadion, ale 300 osób na koncercie heavy metalowym w tym kraju robi wrażenie. Na nas na pewno zrobiło! Dlatego też nie odpoczywamy, tylko ruszamy dalej wojować w Polskę.
DM: Kończąc wątek grania na żywo – więcej korzyści przyniósł Wam występ przed Blazem Bayleyem czy trasa z The Most Wanted Tour z Leash Eye i Chain Reaction? Jak wspominasz oba doświadczenia?
Koncert z Blazem dał nam możliwość pokazania się przed większą publiką. Większość tych ludzi wtedy widziała nas po raz pierwszy, chociaż jesteśmy na scenie od prawie dekady. The Most Wanted tour z kolei był jedną wielką rodzinną imprezą. Czy były z niej jakieś korzyści? Taaak! Przede wszystkim masa wspomnień.
Wróćmy do Waszej płyty. Dlaczego jej nagrywanie trwało tak długo? Czy poza zmianą wokalisty coś jeszcze wpłynęło na wydłużenie tego procesu?
Muzykami jesteśmy „po godzinach”, więc wiele rzeczy trzeba dopasować do indywidualnych kalendarzy, ale przede wszystkim to właśnie zmiana wokalisty spowodowała przeciągnięcie prac nad Humagination. Opóźnienie nagrań wokali spowodowało, że zarezerwowany przez nas czas w studio się skończył i kontynuować musieliśmy „na raty”, dostostosowując się zarówno do harmonogramów zarówno studia jak i Krzyśka, który w tym samym czasie pracował już nad nową płytą Night Mistress. Ten długi czas pozwolił nam jednak dopracować album w najmniejszym detalu.
Czy podczas komponowania w zespole panuje demokracja? A może macie w tym zakresie lidera?
Ostateczne decyzje na temat kształtu numerów podejmujemy wspólnie, ale prawie cały materiał został napisany przeze mnie i Piotra Sikorę. Najczęściej przynosimy na próby już gotowe numery, bądź spotykamy się we dwóch i nowe pomysły powstają drogą improwizacji.
DM: Na „Humagination” pojawiło się 3 gości. Gdybyś złowił złotą rybkę, która przyprowadziłaby Ci do studia 3 dowolnych artystów, to zdecydowałbyś się na zaproszenie…
O kurde! Jeśli tak, to: Jorn Lande, David Coverdale i Tom Englund! Oczywiście mógłbym wymieniać dalej bez końca, bo nie da się takiej listy zamknąć w 3 osobach… Może kogoś z nich ściągniemy na następną płytę! A co!
DM: Od jakich artystów zaczęła się Twoja przygoda z rockiem/metalem? Kiedy zacząłeś grać na gitarze?
Tutaj największy wkład w moją edukację ma oczywiście papa! Od małego chcąc-nie chcąc byłem katowany Rainbow, Whitesnake, Scorpions, Def Leppard, Thin Lizzy, ZZ Top i wieloma innymi zespołami, które pokochałem bezgranicznie! Podziwiałem tych wszystkich panów, co cięli na wieśle skacząc po scenach! Ostatecznie kawałek Styx Boat on the River” skłonił mnie do molestowania ojca o gitarę! Chciałem za wszelką cenę zagrać ten numer. Zacząłem grać niestety późno, bo w wieku 15 lat… ale staram się nadrabiać z całych sił.
DM: A czego ostatnio słuchasz? Czym inspirowałeś się przed nagraniami „Humagination”? Poza wpływami klasycznymi oraz powerowymi odczuć można moim zdaniem dźwięki Slasha oraz Zakka Wylde`a…
Tego drugiego bardzo lubię, ale raczej daleko mi do niego zarówno pod względem warsztatu jak i stylu gry. W muzyce zdecydowanie bardziej sobie cenię dobre kompozycje niż super technikę gitarzysty – może dlatego, że sam nie jestem wybitnym wymiataczem. W tej kwestii moim absolutnym guru jest Ritchie Blackmore.
DM: Exlibris ma już 10 lat. Jak podsumujesz ten czas? Ile koncertów już zagraliście?
To była ciężka walka, która przyniosła w końcu wyczekiwany efekt! Cieszę się, że ani na chwilę nie zwątpiłem w ten zespół, ani też nie pozwoliłem abyśmy z Piotrem poszli w inne strony. Jestem dumny i mam cholerną satysfakcję. W zespole są wspaniali ludzie, którzy swoją determinacją pomogli nam osiągnąć to, co mamy! Koncertów nie było zatrważająco dużo, ale nie jestem w stanie podać dokładnej liczby. Myślę, że w okolicach setki.
DM: A jakie macie plany na przyszłość?
Najbliższa przyszłość to koncertowanie i promowanie płyty. Zaraz potem produkcja kolejnego teledysku. Myślę również, że lada moment zaczniemy pisanie nowego materiału. Chciałbym, żebyśmy za jakieś 1,5 roku weszli do studia!
DM: Poza Exlibris udzielacie się w innych kapelach – Joy Machine, Chain Reaction, Corruption, Night Mistress, Leash Eye oraz Qube. Jak udaje Wam się pogodzić tę kwestię?
Patrząc po sobie – wszystko da się zrobić! Poza Exlibris, udzielam się w dwóch czynnych zespołach i stwierdzam, że wszystko jest kwestią organizacji i chęci. Każdy z nas jest otwarty również na inną muzykę – stąd nasze inne kapele. Dla niektórych to właśnie Exlibris był takim „czymś innym”.
DM: Muzyka jest Waszym drogim hobby czy udaje Wam się na niej zarobić? W wywiadach wspominaliście o tzw. „Nie Być w Plecy Tour”…
Każde hobby jest drogie – może zbieranie znaczków wychodzi taniej, ale na przyjemności nigdy nie szczędzimy. Początki są trudne. Jeśli zespół przyciąga fanów na koncerty, to może wyjść na plusie – nie są to jednak kwoty, dzięki którym możemy spokojnie rzucić pracę. Granie dalej od domu to większe koszty, a do tego należy doliczyć zaopatrzenie zespołu w instrumenty, struny, wynajem sali prób itd. „Nie Być w Plecy Tour” – ponieważ na tym etapie wyjście na zero na wyjazdowym koncercie zaliczamy do sukcesów.
DM: Jak oceniasz kontrakt podpisany z Metal Mind Productions? Jak wygląda Wasza współpraca?
Kontrakt z Metal Mind Productions otworzył nam wiele drzwi. Promocja w prasie, radiu i w internecie pozwoliła nam dotrzeć do znacznie szerszego grona odbiorców. Sam fakt ukazania się płyty w sklepach jest kamieniem milowym w historii tego zespołu! Póki co oceniam bardzo dobrze i myślę, że najlepsze jeszcze przed nami.
DM: Choć Wasza muzyka pełna jest patosu, to nie brak Wam poczucia humoru. Może przytoczysz jakąś zabawną sytuację, która najlepiej odda atmosferę panującą w zespole. Fani z pewnością chcieliby dowiedzieć się jak powstało hasło „Więcej wpierdolu, mniej baletu!”
Staramy zawszę się dobrze bawić. Ciężko dokładnie opisać jak to wygląda – trzeba się z nami po prostu napić (śmiech). Co do hasła to chyba nikt nie pamięta jak powstało. Gadam tyle bzdur, że gdyby Misiek nie zdecydował się wyciągnąć akurat tej i wykorzystać jej w klipie, to pewnie nikt by tego nie pamiętał. Ale fakt faktem! – slogan się przyjął, więc będziemy go propagować, aż nie powstanie kolejna podobna bzdura (śmiech).
httpvh://www.youtube.com/watch?v=Dn3XmPdg3tI
DM: W jaki sposób utrzymujecie kontakt z fanami? Wiem, że piszą z różnych zakątków świata.
Sami prowadzimy naszą stronę internetową i profile społecznościowe – staramy się odpisać każdemu, kto do nas napisze. Ale jak już będzie możliwość, to będziemy poić ich cytrynówką oraz każemy śpiewać Zakazane Piosenki! (śmiech)
DM: Metallica skończyła się na…
Jest już ciemno!
DM: Ostatnie słowa należą do Ciebie. Co chcesz przekazać Czytelnikom DeathMagnetic.pl?
Zapraszam do wspólnego biesiadowania oraz zapoznania się z resztą chłopaków z bandu, bo to równe chłopy! Dziękuję pięknie i do zobaczenia na koncertach!
Wywiad przeprowadził: Piotr Wasilewski
Zdjęcia: RED Company Maciej Adamek



