Wczoraj (24.06) publikowaliśmy bardzo emocjonalny wywiad, w którym żona zmarłego Jeffa Hannemana, Kathryn, opowiedziała m.in o tym, jak jej ś.p. mąż zareagował na wiadomość o urazie ręki. Serwis Metalinjection.net, przeprowadził rozmowę, w której lider Slayera, Tom Araya, wspomina przyjaciela i wyznaje, że nie potrafi wyobrazić sobie zespołu po jego stracie. Na szczęście Kerry King patrzy w przyszłość z większą dozą optymizmu. Cały wywiad czeka w rozwinięciu.

Wypowiedź Toma:
Po 30 latach, to dosłownie jakby zaczynać coś od zera. Przyszłość bez Jeffa nie będzie taka sama, nie jestem pewien, czy fani zaakceptują tak drastyczną zmianę. Zwłaszcza jeśli wiesz ile ta osoba wniosła muzycznie do zespołu. Oczywiście można go kimś zastąpić, jednak nikt na tej planecie nie umie zrobić tego co potrafił Jeff. Nie da się go zastąpić.
Z dalszej części rozmowy wynika, że Jeff wcale nie był zadowolony, że Slayer gra bez niego:
Z tego co mówi Kathryn, Jeff nie był zbyt zadowolony, że Slayer rusza w trasę bez niego (nawet jeżeli miało trwać to tylko przez jakiś czas). [Kathryn mówi] „Pamiętam, kiedy zaczęła się trasa, Jeff powiedział 'Nie, nie’. Nie ma opcji, żeby ten zespół pojechał beze mnie.” Bez wątpienia bolało go, że po raz pierwszy jadą sami, jednak po jakimś czasie przywykł. W dużej mierze sprawę załatwił jego przyjaciel Gary [Holt], który go zastępował. Wiedział, że zespół musi iść dalej. Kathryn dodaje „Myślę, że jakaś jego część nigdy nie uwierzyła, że uda mu się wrócić do zespołu.”
Podobno zespół nigdy nie zapytał Hannemana, co sądzi o kandydacie na jego miejsce. Slayer poinformował muzyka po fakcie.
Kerry King twierdzi, że cały zespół do ostatniego momentu liczył, że Jeff znów zagra z nimi:
Mieliśmy nadzieję, aż do dnia, w którym umarł. Gdyby tylko przyszedł któregoś dnia i powiedział 'Ok, zróbmy to’, nikt nie zadawałby pytań. To była jego działka. Czy dziś myślę, że to byłoby możliwe? Nie. […] Nie sądzę, że powinniśmy dać sobie spokój tylko dlatego, że Jeffa nie ma z nami.