Jason Newsted udzielił ostatnio dwóch obszerniejszych wywiadów, w których sporo mówił o swoim obecnym projekcie NEWSTED (generalnie rzeczy, które już wiemy – co ważniejsze, w środku znajdziecie fragmenty wszystkich jego nowych utworów), ale też wracał do swojej przeszłości w Metallice. Tłumaczenie fragmentów z nią związanych wewnątrz newsa.

O świetnym brzmieniu basu na Garage Days Re-Revisited:
Taak.. Tak naprawdę grałem na basie Cliffa podpiętym pod jego sprzęt, więc.. masz odpowiedź [śmiech] Tak.. Dlatego właśnie słyszysz… Głośniki… to były: Mesa Boogie 1×18 – był rozwalony, była w nim dziura – i była para 15-stek, jedna była pęknięta, a jedna była w całości, tak więc był tylko jeden działający głośnik na trzy i był to stary Mesa Boogie z 1980r., który nadal posiadam, oraz jego stary bas Aria Pro z jedną przystawką – szyjka była cała wygięta, bo zawsze walił nią w różne rzeczy, tak więc.. Na tym grałem, tak to wyglądało, to znieśli do studia, to na tym grałem. Ale stary, miałem taki odlot, w tamtym momencie miałem takie zawirowanie w umyśle, że dałbyś mi bas z jedną struną i bym na nim grał jak nawiedzony. Wiesz, to naprawdę nie miało znaczenia, byłem tym pochłonięty, mogłem grać na czymkolwiek, chłopie. Mogłem grać.. Wtedy potrafiłem grać tak cholernie szybko, że jasny gwint, stary. To było coś.
– O miłych wspomnieniach z tamtego okresu (1987r., nagrywanie Garage Days…):
O tak, to były jedne z najlepszych chwil, bo to była prawdziwa rzecz, wiesz, nagraliśmy to w 6 dni. To był proces, który ZNAŁEM. We Flotsam cały temat nagrywaliśmy w 5 dni, to był jedyny sposób w jaki potrafiłem nagrywać, nie znałem reszty opcji, że siedzisz i nie grasz razem [z innymi] i robisz ścieżki, i robisz to, i tamto. Nie miałem o tym pojęcia, myślałem że po prostu stoi się w pokoju i gra, a koleś załącza mikrofony i po sprawie. Tylko to znałem. I tak zrobiliśmy na tej płycie, to dlatego ona brzmi tak fajnie, bo była tylko nasza czwórka i jammowaliśmy razem.
Co do reszty albumów, to wiesz.. Wszystko jest oddzielone, wiesz, robisz ścieżki, i wszystko MUSI BYĆ TAKIE PERFEKCYJNE, AAAA! Wiesz, cały ten schemat. To coś innego. Brzmi dobrze i w ogóle, ale nie jest taki fajny jak Garage Days, bo Garage Days to prawdziwa rzecz, niczym punk rock.
Mam dobre wspomnienia z tego wszystkiego, naprawdę. Trochę mnie smuci, że po pewnym czasie zaczęły się roznosić plotki o Metallice i o tym jacy to byli dla mnie podli, wiesz, tego typu rzeczy. To stek bzdur, stary. Naprawdę jestem trochę smutny, że to właśnie jest efektem mojej całej ciężkiej pracy, że to właśnie ludzie myślą, „Oo, tak źle cię traktowali!”. Yy.. Nieprawda [śmiech]. Wiesz, bawiłem się świetnie przez większość czasu,. Parę momentów stanowiło wyzwanie z uwagi na to, w jaki sposób w to wszedłem. Los jednego człowieka był przeznaczeniem drugiego, rozumiesz? Nie chciałem, żeby Cliff zginął, on był moim bohaterem. Dlaczego miałbym tego chcieć? Ale jego śmierć powołała mnie do życia, więc.. W ten sposób się to ukształtowało, tak potoczył się świat, tak nas życie potraktowało. Tak więc musiałem poradzić sobie z pewnymi emocjami u ludzi, wiesz, to była wielka luka do wypełnienia, lecz przez większość czasu bawiłem się pysznie! Przepysznie! Przeżyłem jakieś 14 lat zajebistości i [z tego może ze] 14 dni gówna.
Do tego się to naprawdę sprowadza. Bawiłem się w Metallice lepiej niż oni sami przez większość czasu. Wiesz? To tylko ludzie zrobili takie wielkie halo z tego, że „tak źle go traktowano, był nowym gościem w zespole i dali mu popalić” itd. Cóż.. może przez 5 dni, a dalej to było „Stary, uratowałeś nas, dzięki że tu jesteś” i „Dajmy czadu, chodźmy pomachać łbem” i „Świetnie ci idzie na koncertach” i tego typu rzeczy, człowieku. Plus wszystkie inne rzeczy, które wszyscy kochają – czy to nagrody, jak Grammy i wszystkie inne takie rzeczy, to było jak sen, chłopie, jak spełnienie marzeń. Więc ludzie, którzy mówią, że było źle itp. – to kłamstwa. Pieprzenie.

– Czy we wczesnych latach kiedykolwiek spotkałeś Cliffa Burtona?
Nie, nie. Wiesz, znam jego rodzinę. Już w pierwszych dniach w Metallice poznałem jego rodzinę i jestem z nimi zaprzyjaźniony od tego czasu. Jedyny raz, kiedy w ogóle spotkałem Cliffa miał miejsce, gdy grali koncert, a ja stałem wprost u jego stóp, patrząc przez dziury w jego butach i myśląc, „O mój Boże, patrzcie na niego, ja nigdy tak nie zagram, Boże, jaki on jest dobry”, wiesz.. Ale wróciłem do domu i napieprzałem na basie ile wlezie tamtej nocy. Kupiłem tego wieczoru koszulkę Metalliki, wróciłem do domu grać na basie, a jakieś 4 miesiące później Flotsam dostało kontrakt na płytę. Wiesz, on był dla mnie inspiracją, Cliff był moim herosem. To jest coś, czego ludzie nie rozumieją – był dla mnie większym bohaterem, niż ktokolwiek inny. KTOKOLWIEK. Na całym świecie. Wiesz? To dlatego zostałem wybrany – znałem jego partie lepiej niż ktokolwiek inny. On był moim bohaterem, stary.
Dlatego dostałem tę robotę, stary, dlatego nadal jest jak jest. Nadal mam szacunek dla jego rodziny i w ogóle, nadal trzymam się blisko z jego ojcem i, wiesz, to jest prawdziwe. Wszystkie te negatywne rzeczy, które ludzie rozpowiadają, i media też, to po prostu bzdury.
To coś w rodzaju szczęścia, to radosna, pozytywna rodzina, to radosne, pozytywne doświadczenie.
Cały wywiad (audio):
httpvh://www.youtube.com/watch?v=3rxSC5JiWVM
– Z kolei w wywiadzie dla Metalshrine zapytany został o ewentualność powrotu do zespołu na jakiś czas, gdyby np. Trujillo załamał nogę, a Metallica poprosiłaby go o zastępstwo.
Newsted odpowiedział:
Aaaah, to jakby zależy od okoliczności. Boże, nie pytano mnie o to wcześniej [wzdech]. Gdyby byli spoko i podeszliby jak kumple. W sumie, nowe słowo, gdyby byli w zw. z tym „brofesjonalni”* i gdyby przyszli do mnie jako bracia i profesjonalnie podeszliby do spotkania i siedzieliby tam patrząc mi w oczy, a managerów nie byłoby przy tym i zrobilibyśmy to tak, jak robiliśmy to z kurwa wszystkim, tylko my, a potem managerzy zrobiliby to, co my byśmy im powiedzieli… gdyby to znów tak wyglądało, a kasa byłaby nieziemska, wtedy rozważyłbym to. Rozważyłbym to, ale byłoby to tylko na tę jedną okazję i byłoby to zupełnie wydelegowane i chodziłoby o te [konkretne, powiedzmy,] 30 koncertów w 45 dni za ten gazylion dolarów, wtedy najpewniej wparowałbym i rozjebał każdego skurwiela na mej drodze. Ale to musiałoby być właśnie tak. Kocham tych gości i zawsze będę ich bronił po wsze czasy. Nie podoba mi się, gdy ludzie wieszają na nich psy i nie podoba mi się, gdy przekreślają ich przez jakąś muzykę, którą zrobili, a która im się nie podoba, czy coś. Jebać tych ludzi!
Jak tylko ci ludzie potrafili będą wydać lepszy album niż Metallica, dajcie mi znać, a go posłucham, ale do tego czasu po prostu wypad! Ja nie chodzę i nie mówię ci, jaką masz do dupy robotę jako księgowy, czy ktoś, rozumiesz o co mi chodzi?! To mi się nie podoba i zawsze będę miał szacunek dla tych gości, bo dali mi moją szansę, OK? Dali mi moją szansę i nigdy tego nie zapomnę.

Owszem, mieliśmy swoje różnice na przestrzeni czasu, ale te bzdury już dawno odeszły w niepamięć. Te bzdury, które wypływały jako plotki w ostatnich 10 latach, w stylu, „Oh, Jason był tak źle traktowany. Biedny kurwa Jason”. itd, co za pieprzenie! To zupełnie nie tak, to nie jest prawda i bardzo mnie to wkurza. Rozumiem, że robi się z tego sensację i bla bla bla. Mówię tu stary o całych taborach, taborach szczęścia, osiągnięć i wspaniałych doświadczeń i jednym małym, maciupkim, symbolicznym gówienku. To była pełnia radości i zwycięstw, i osiągnięć, i wyznaczania pierdolonego standardu, rozumiesz? Ludzie mówią, „Oh, źle go traktowali i znęcali się nad nim kilka razy z początku”. Nie pierdol! Myślisz, że po prostu pozwolą byle fuksiarzowi wstąpić do największej kapeli na świecie? Halo! I ludzie mówią, „Oh, on był tylko fanbojem, któremu się poszczęściło”. Ale może wskażesz mi któregoś z tych 52 ludzi, którzy byli na przesłuchaniach, kto nie był fanem Metalliki? Tych 52 ludzi chcących wejść na bas nie było fanami Metalliki? Gdybyś wskazał mi jednego z tej grupy, chciałbym się z nim spotkać. Każdy z nich, kto dostałby tę robotę, byłby fanem. Wróćcie do zmysłów, ludzie! Oni zmierzali na szczyt i wiedzieli, że zmierzają na szczyt i właśnie stracili swojego wielkiego nauczyciela i przyjaciela, człowieka, który nauczył Jamesa jak grać na gitarowe harmonie. Czy muszę coś dodawać? Przestań! Nauczył go grać całe to gitarowe gówno, które nadało magii tym wszystkim utworom. Facet został im odebrany, a oni wpuszczają jakiegoś kolejnego kolesia 25 dni później i to miało być, „O, tak! Wszystko jest wspaniale i w ogóle i jazda!” Dajcie spokój! Gdybym był na ich miejscu, obsmarowałbym siebie znacznie bardziej, niż oni to zrobili. Ludzie naprawdę muszą spojrzeć na to z innej perspektywy.
* brofessional = bro + professional
Poniżej oficjalna zapowiedź EP-ki „Metal” NEWSTEDa – fragmenty wszystkich czterech kawałków:
httpvh://www.youtube.com/watch?v=vPyRRqjnvs4