W wywiadzie dla Vulture.com frontman Soundgarden tak wspomina dawną trasę z GN’R w 1991r.:
„Bez mówienia czegokolwiek negatywnego o Axlu, to co pamiętam najlepiej to to, że Duff i Slash i cała reszta byli zwykłymi, uprzejmymi, ciepłymi ludźmi w kapeli rockowej, która chciała po prostu grać rocka.
No a poza nimi była ta postać z krainy Oz za kurtyną, która wydawała się komplikować to, co było najbardziej idealną sytuacją, w jakiej kiedykolwiek mogli się znaleźć: Byli najsławniejszą, odnoszącą największe sukcesy kapelą rockową na planecie. Na każdym z występów setki tysięcy fanów chciało słyszeć ich utwory. Z jakiegoś powodu jednak zdawała się istnieć tam ta przeszkoda ku temu, żeby wyjść i w tym uczestniczyć. To pamiętam najbardziej. To smutne.”
