W wywiadzie udzielonym The Inquirer frontman Metalliki odpowiada na garść pytań na różne tematy, m.in. o znaczeniu albumów granych na rozpoczynającym się dziś festiwalu Orion Music + More czy krytyce po sprawie z Napsterem, postępach pracy nad następną płytą.
Dlaczego chcecie zrobić własny festiwal?
Przede wszystkim dlatego, że możemy. Ty byś nie chciał? Chcemy dodać kolorytu temu, co obecnie dzieje się w temacie. Sądzę, że Europejczycy widzą w festiwalach coś więcej niż 'gra mój ulubiony zespół’. Niekoniecznie chcemy wprowadzić to w Stanach, ale spróbujemy dodać tutaj takiego posmaku.
Zagracie w całości dwa albumy: Ride the Lightning i Black Album. Jaką rolę odegrały te płyty?
Na Ride the Lightning zaczęliśmy oddalać się od Slayerów i innych thrashowych zespołów. Kawałek pt.”Fade to Black” od razu stał się wrzodem na tyłku społeczności metalowej. Pierwsze zboczenie z tej ścieżki.
A Black Album?
On stał się płytą, której ludzie potrzebowali. Furtką do świata Metalliki.
Na koncertach gracie ten album w odwrotnej kolejności.
To był pomysł Larsa. „Enter Sandman” od dłuższego czasu gramy w późniejszej cześci. Album dobrze się sprawdza grany w ten sposób.
Metallica głośno sprzeciwiła się przeciw Napsterowi, gdy pod koniec lat 90. rozpoczeła się rewolucja w udostępnianiu plików. Byliście za to szkalowani. Jak dziś patrzysz na tamte wydarzenia?
Sądzę, że wszyscy źle to zrobili, od twórców technologii, przez wytwórnie muzyczne aż po artystów. Wytwórnie powinny były wykorzystać technologię zamiast odwracać się od niej myśląc, że są nietykalni, co oczywiście tylko zachęciło młodych geniuszy komputerowych do wynalezienia tych niesamowitych rozwiązań. Oni poszli do wytwórni, a te tylko nimi wzgardzili. Najgorzej wyszli na tym artyści.
Uważam, że w tamtym czasie zrobiliśmy właściwą rzecz. Nadal uważam, że kradzież jest zła. Tak jak mówi Dziesięć Przykazań: „Nie kradnij”. Choć nie wszystko jest takie proste, to zawsze trzeba do tego wracać.
Lars przyjął to na klatę. Wielu artystów zwracało się do nas mówiąc „Dzięki, że postawiliście się. Dopadnijcie ich”. Ale gdy tylko prosiliśmy o wsparcie, oni chowali się w cieniu, a my zostawaliśmy sami.
Czy kiedykolwiek żałowałeś tego, jak duży dostęp do siebie daliście twórcom filmu Some Kind of Monster?
Nie. Nie wiedzieliśmy co robimy. Nie wiedziałem, co właśnie przydarzyło się w moim życiu. Jestem wdzięczny, że to zostało uchwycone.
Kiedy następna płyta Metalliki?
Ty mi to powiedz. Nie wiem. Komponujemy tu i tam, gramy koncerty, robimy festiwal. Czekam na nagrywanie nowego albumu, ale nie wiem, kiedy to nastąpi.