Serwis internetowy The Skinny zamieścił odpowiedzi na dwa pytania zadane niedawno Kirkowi Hammettowi. Autorami pytań są Keith Flint z The Prodigy i Scott Weiland (Stone Temple Pilots, dawniej Velvet Revolver).

Keith Flint (The Prodigy): Some Kind of Monster wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Gdy to nagrywaliście, zdawaliście sobie sprawę że robicie tak wielki dokument? Gdy później oglądałeś ten film, czy wyjaśnił ci jakieś kwestie?
Zaczynaliśmy kręcić nie mając zamiaru robić filmu w takiej postaci. Miało to być parę godzin materiału skrócone do jednej godziny. Cenię sobie prywatność i przebywanie samemu, więc kręcenie filmu tego typu wywoływało u mnie sprzeciw. Ale gdy go oglądałem, pomyślałem, że to po prostu fajny film który mógłby pomóc innym ludziom, może też innym zespołom. I wyszło na to, że nieważne, czy to film o nas, czy kimś innym – przesłaniem filmu jest to, że jeśli zależy ci na czymś to możesz znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, jakkolwiek trudna by ona była.
Scott Weiland (Stone Temple Pilots, dawniej Velvet Revolver): Jak sprawić, by zespół przez tyle lat trzymał się razem?
Bywało tak, że naprawdę nie mogliśmy patrzeć na siebie. W głębi duszy jednak darzymy się olbrzymią troską i miłością. Jesteśmy naprawdę jak rodzina, dotyczy to także Roba. Chemia miedzy nami jest wspaniała. Jest to też szacunek do tego, co stworzyliśmy w przeszłości, oraz świadomość, że przyszłość maluje się w jasnych barwach. James powiedział któregoś dnia „Ludzie chcą, byśmy byli razem”. Dla mnie to było bardzo głębokie oświadczenie, cholernie prawdziwe. Są osoby, które potrzebują byśmy byli razem i to sprawia, że warto utrzymywać ten zespół. Był moment, gdy prawie się rozpadliśmy, ale zależało nam na sobie nawzajem tak mocno, że pokonaliśmy trudy i pozostaliśmy zespołem. To wszystko zostało dobrze udokumentowane