Najnowszy album amerykańskiej formacji zatytułowany „When Legend Rise” wzbudził wiele dyskusji wśród fanów, którym trudno było zaakceptować kierunek, w jakim podążają ich ulubieńcy. Mainstreamowe brzmienie i ugrzecznione gitary nie zdobyły serc sympatyków, którzy najbardziej cenią pierwsze albumy Godsmack. Sully Erna tłumaczy, że łączenie różnych stylów od zawsze definiowało ich muzykę.
’Voodoo’ pozwoliło nam wydostać się z ram ciężkiego grania. Od tego momentu mogliśmy więcej eksperymentować. Efektem czego były takie utwory jak 'Spiral’, czy 'Serenity’.
Z czasem staraliśmy się zdefiniować to, kim jesteśmy, jaką muzykę gramy i doszliśmy do wniosku, że Godsmack to po prostu hard rockowa kapela. Nie jesteśmy metalami. Nigdy nie byliśmy. Czasami przekroczyliśmy tę linię w przeszłości, ale zawsze staraliśmy się pozostać neutralni. Led Zeppelin imponowali nam tym, jak świetnie potrafili wykraczać poza granice gatunków.
Na nowym albumie postanowiliśmy pójść jeszcze dalej i przedstawić fanom oblicze, jakiego nie znają. Więcej melodii, nowe brzmienie. Jednak to wciąż Godsmack.
Zespół zaprezentuje się w Polsce już 22 listopada, podczas warszawskiego koncertu w Progresji.
