Basista amerykańskiej formacji w rozmowie z Sofa King Cool odpowiedział na sugestię, jakoby pożegnalna trasa Slayera była oznaką zbliżającego się końca metalu.
Dlaczego by tak miało być? Anthrax jest lepszy niż kiedykolwiek. Metallica tak samo. Megadeth… Wszystkie kapele wciąż robią swoje…
Myślę, że Slayer nigdy nie umrze. Mimo, że to ich ostatnia trasa, to później też ich zobaczycie. Mam na myśli nagrania. One nigdy nie przeminą.
Jesteśmy dobrymi kumplami i mam nadzieję, że po tej trasie wciąż będą grać jakieś pojedyncze koncerty. Nawet nie myślę o ich emeryturze. To dla mnie strasznie dziwne. Liczę, że po tym pożegnaniu będę miał jeszcze okazję dzielić z nimi scenę.
https://www.youtube.com/watch?v=H2OjbS_GnS4
