W 2010r. przy okazji Sonisphere w Warszawie nasz czytelnik, Paweł K., po latach nieudanych prób postanowił ostatecznie zapolować na Metallikę. Zaatakować z nienacka, napaść z zaskoczenia. Z drobną pomocą tubylców wytropił ją po śladach, gdy ta udała się na żer. Niczego nie spodziewające się stadko podstarzałych muzyków nie miało wyjścia, gdy na miejscu zastało uzbrojonego w pasję (obsesję?) myśliwego. Musieli stawić mu czoła. Strona z jego pamiętnika z tego dnia w środku, a w niej – kim jest, jak do tego doszło, jak zachowywał się zespół i ogółem nieco zakulisowych ciekawostek na jego temat.
Oto moja krótka relacja.
Jestem Paweł, mam 28 lat, jestem nauczycielem muzyki we własnej szkółce gitarowej. Metalliki słucham od 1996 roku, kiedy to wybrałem się na koncert do Spodka.
Byłem na pięciu koncertach Metalliki, zawsze marzyłem jednak o spotkaniu ich na spokojnie, zdawałem sobie sprawę że to nierealne, ale do odważnych świat należy. Mam znajomości w branży muzycznej, znam osobiście grupę Scorpions, Michaela Schenkera i próbowałem to wykorzystać – wiem, że muzycy Scorpions są w stałych kontaktach z Metalliką, lecz niestety nigdy nie udało się z tej znajomości skorzystać, powoli zaczynałem tracić nadzieję.
W 2003 roku Metallica odwiedziła Warszawski Traffic Club, wtedy tylko z daleka zobaczyłem Kirka, który wsiadał do limuzyny 🙁 Po tej chwili byłem jeszcze bardziej zdenerwowany.
W 2010 roku, dzień przed Sonisphere Festival dostałem cynk od znajomego z Niemiec, że Metallica zakończyła koncert i czarterem lecą do Polski, próbowałem nocą dorwać zespół na VIP airport na Okęciu, lecz niestety nie udało się, musieli wyjechać innym wejściem. Trudno, grunt że wiedziałem, że są już w Warszawie 🙂 Wybrałem się pod hotel Intercontinental, gdzie była masa fanów, każdy myślał, że Metallica śpi tutaj wraz z grupą Slayer, tak się składa że znałem obsługę z Interconti, gdyż pracowałem na limuzynie w hotelu Hyatt, dzięki temu wycyganiłem informacje w 100 % pewną, że grupa na bank nie śpi w Interconti, a śpi… (niestety miejsca nie mogę podać zresztą przejdźmy do rzeczy 🙂
Dzień koncertu, godzina 7 rano i byłem już w hotelowej restauracji jedząc śniadanko, ubrałem się elegancko w garnitur, tak by nie wzbudzać podejrzeń ochrony, która obstawiała po cichu hotel. Gdy zamawiałem piąte piwo poprosiłem kelnera na słówko mówiąc, „Przepraszam jestem Polakiem, widzisz jestem grzeczny, spokojny, mam nadzieję, że mnie zrozumiesz, czy mógłbyś udzielić mi informacji, czy Metallica tutaj śpi i czy tutaj jeszcze są, słucham ich od 16 lat, naprawdę bardzo mi na tym zależy”. Kelner bardzo się uśmiał i okazał się człowiekiem mówiąc……”yyyyyyy no dobrze, tak są, za 15 minut schodzą na obiad”.
W tym momencie ciśnienie skoczyło mi na maksa i zamówiłem 2 następne piwa (rachunek wyniosł 167 zł 🙂 ) Godzina 14:35 z windy wyłania się wielki kejs ESP i po chwili widać Jamesa w kapeluszu 🙂 Za momencik Kirk wraz z mega przypakowanym czarnoskórym ochroniarzem, po chwili Robert w adidaskach zbiegł do hotelowego lobby, panowie kulturalnie usiedli i zamówili herbatkę. Niestety zdradzały mnie moje długie włosy i wygolenie po bokach, byłem też z moim przyjacielem Pawłem z Kielc. Kirk ponad 10 minut przyglądał się na mnie pijąc soczek i nagle stwierdził do ochroniarza, że „it must be a fan” :0 Po dosłownie 5 minutach zjawila się policja, dwóch ochroniarzy i ochrona zespołu. Pan kulturalnie podszedł do mnie mówiąc, że jeśli będziemy próbowali podejść to zrobi się niemiło. Sytuacja była naprawdę ciężka, spędzam 90. minutę z zespołem w odległosci 2 metrów od siebie a nie mam ani zdjęcia ani podpisu. Menager Metalliki dowiedział się, że my to fani, na głos do nas powiedział „No pics, no signatures ok??” 🙂 Oczywiście nie podddałem się i wyjąłem telefon, udajac że rozmawiam ze znajomym cykałem z partyzanta zdjęcia zespołowi. Godzina 16:30 Lars z ręcznikiem na głowie zbiega popijając soczek, po chwili dowiaduje się, że jesteśmy fanami, z politowaniem patrzę się na niego i pokazuję kartkę i marker 🙂 3 sekundy i mówi „pieprzyć to, dawajcie co macie” 🙂 tak więc Kirk podał mi ręke mówiąc „Od poczatku wiedziałem, że jestescie fanami”, podpisał co trzeba, Lars i Robert także, James niestety powiedział „No, sorry” 🙁 Bardzo smutne, no ale co zrobić, nawet swojej gitary nie pozwolil zaniesc bellboyowi do limuzyny.
Zapewne jest wiele chaosu w mojej relacji, ale pisząc ją oddałem wszystkie emocje, które czułem tamtego dnia. Spotkałem grupę Scorpions 30 razy, jestem ich mega fanem, lecz te wszystkie 30 razy nie były tak magiczne jak to jedno ponad dwugodzinne spotkanie z Metalliką 🙂 Bardzo chciałbym podziękować Pawłowi z Kielc, który był przy mnie i podtrzymywał mój optymizm tego dnia. Pozdrawiam wszystkich fanów Metalliki i założyciela DeathMagnetic.pl.

