Gitarzysta Limp Bizkit podzielił się ostatnio swoimi spostrzeżeniami na temat dzisiejszego przemysłu muzycznego oraz wpływu serwisów streamingowych. Mówił Metal Sucks:
Nie jestem wielkim fanem Spotify. Tak bardzo kocham ideę wydawania płyt, że trudno mi to zaakceptować. Oczywiście, może i jestem już dinozaurem, ale tak czuję. Albumy wydaje się jako spójną jedność, której słucha się w całości. A na spotify to po prostu nie działa. Nie zamierzam zaprzestać takiego wydawania krążków, bo chcę, aby były słuchane od początku aż do końca, jako całość. Jeśli utwór się kończy i jest chwila ciszy, to znaczy, że tak ma być. Z tą platformą to nie do końca tak wygląda.
Wiem, że powoli jestem wycofywany i przeznaczony na wyginięcie w przeciągu jakiegoś czasu, bo nastolatkowie nie myślą jak ja. Są pochłonięci streamingami. Każda generacja jest wyprzedzana przez poprzednią. To trudne do zaakceptowania, jak oni funkcjonują. Dla nich muzyka zawsze była darmowa. Według mnie to obniżenie wartości muzyki. Mówiłem kiedyś w wywiadzie, że czuję, że bycie profesjonalnym muzykiem staje się powoli zawodem przeszłości. To tak jak górnicy czy inne zawody, które nie są już potrzebne. Myślę, że ludzie będą to robić jako hobby. Cała muzyczna średnia klasa będzie sprowadzona do tego, że albo jesteś Rihanną, albo jednym z mnóstwa zespołów, które próbują pograć w czasie wolnym od pracy. Nie będzie nikogo, kto mógłby zastąpić wielkie grupy. Kiedy Metallica zakończy działalność, kto ją zastąpi? Nikt. Nie ma nikogo takiego. Wszyscy próbują sprawić, żeby Bring Me the Horizon zostało następnym headlinerem festiwali w UK i całej Europie, ale to się nie stanie. Ci goście pracują bardzo ciężko i są bardzo popularni, ale nigdy nie zastąpią Iron Maiden czy Metalliki. Zespoły od jakiegoś czasu nie mają szansy stać się legendami, bo nie mają wsparcia, a muzyka traci swoją wartość.
