Było sobie dwóch kolesi,
którzy chcieli namieszać w tym świecie.
James i Lars oni się zwali
i z dwoma innymi Metallicę wolnymi kroczkami zakładali.
Gdy demo 'Hit the Light’ miało pojawić się,
tamci z zespołu wyłamali się.
Wtedy Dave’a i Cliffa przyjęli,
przy czym do San Francisko przenieść się musieli.
Dave’a przez alkohol wyrzucili,
ale dobrze, bo Kirka z Exodusa zabrali i do siebie prrzygarnęli.
Powstało Kill’em all, sława zaczęła rosnąć,
'Ride the lightning’ wydali,
przez 'Master of Puppets’ więcej ludzi do siebie przyciągali.
Wtedy tragiedia stała się,
gdy Cliffa autokar przygniótł – metallica załamała się.
Kiedy się pozbierali to Jasona przyjęli
i …and justice for all wydali.
Przyszedł czas na 'Metallice’ tzw. czarny album,
na pewnym koncercie zebrał się tłum,
bum bum i koniec.
Nikt nie wie co się stało, James przestał śpiewać.
Co się okazało to Hetfielda poparzyło,
fani załamani, lecz wszystko dobrze się skończyło.
Gdy wokalista wyzdrowiał,
powstało 'Load’, 'Reload’, 'Garage,inc.’ więc biedny znowu wokalnie się naharował.
Z orkiestrą symfoniczną wydali kolejną płytę,
Jason odszedł, a James musiał odwiedzić klinikę.
Wreszcie wyszedł, poszukiwania dobrego basisty,
pojawia się Robert – uzdolniony i bystry!
'St.anger’ powstało,
przez krytyków i fanów źle przyjęte zostało.
'Death magnetic’ tyłki im podratowało,
lecz projekt z Reedem tak zwane 'Lulu’ … wszystko zrypało.