W nowym wywiadzie na potrzeby telewizji arte muzycy opowiadają pokrótce na kilka tematów zw. z albumem 'Lulu’. Tłumaczenie i nagranie wideo wewnątrz newsa.
James: Lou Reed dla mnie oznaczał Nowy Jork. Tak to pamiętam – dorastałem na Zachodnim Wybrzeżu, w Kalifornii, dzieciak na deskorolce. Słuchanie jego muzyki ukazywało mi atmosferę Wschodniego Wybrzeża. Mam niewiarygodne wyobrażenie o nim jako tekściarzu. Czytanie jego tekstów teraz mocno otworzyło mnie na poezję i środki ekspresji – na pewno nie dostrzegałem tych rzeczy jako nastolatek.
Lars: Znałem Puszkę Pandory (Die Büchse der Pandora), film z 1929 w reżyserii Pabsta [faktycznie film z 1928, ekranizacja sztuki, którą inspirowany jest album – red.]. Podziwiam też Roberta Wilsona [amerykański reżyser, pionier teatru awangardowego – red.], widziałem kilka jego sztuk w San Francisco. Jednak jego sztuka teatralna, do której Lou skomponował muzykę i która miała premierę w Berlinie jakoś w marcu nie zwróciła mojej uwagi do momentu rozpoczęcia współpracy z Lou.
James: Istnieją różne style życia, różne języki, różne sposoby wychowania, różne środowiska, ale po odrzuceniu tego wszystkiego jesteśmy tacy sami. Tak jak mówi Lou – jesteśmy braćmi. Mamy nadzieję, że jesteśmy zespołem, którego on zawsze chciał. Podoba mi się to.
Lou: Działaliśmy już po kilku godzinach.
Lars: Zadzwonił do nas z Nowego Jorku, pełen odwagi. To było tydzień przed rozpoczęciem projektu.
Lou: To brzmiało bardziej jak „Czy jesteście gotowi zakończyć karierę?„
James: (głośny śmiech) Przy każdym albumie.
Lou: Więc z Nowego Jorku zadzwoniłem do Larsa. „Mam tu interesującą rzecz, którą moglibyśmy zająć się wspólnie. Całkowicie nowa rzecz, o której nikt nie słyszał – może poza setką ludzi w Berlinie„.