Ostatni występ Judas Priest zaczął się z pozoru normalnie – Rob Halford według swojego zwyczaju wjechał motorem na scenę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po chwili muzyk leżał z maszyną na ziemi. Nagranie wideo, na którym wszystko dokładnie widać, znajdziecie poniżej.
httpvh://www.youtube.com/watch?v=R1_jozlOfYk
