Niedawno pisaliśmy o nowej książce basisty AC/DC, Marka Evansa, która stanowi swego rodzaju zbiór wspomnień dotyczących zespołu. W “Dirty Deeds: My Life Inside/Outside AC/DC” przewinął się również temat Bona Scotta. Poniżej znajdziecie krótki fragment książki traktujący o zmarłym wokaliście:
Bon przywykł do nieszczęść. Zanim dołączył do AC/DC, to przez długi czas leżał w szpitalu w Adelaide. Znalazł się tam przez niemal śmiertelny wypadek motocyklowy. Bon zawsze chętnie pokazywał mi ślady krwi na jego skórzanej kurtce, która miał na sobie w dzień wypadku. To była jego ulubiona kurtka, pojawiał się w niej na zdjęciach przez parę kolejnych lat. Przyszył do niej sztuczną skórę leoparda. Całkiem dobrze władał igłą i nitką. […] Bon bardzo lubił komiksy. Ciągle to wspominam: był pogrążony w komiksach, z ciekawością czytał Conana, a śmiał się przy BC. Bon bardzo często pisał listy: ciągle wysyłał pocztówki albo informacje rodzinie i przyjaciołom, pisał co dzieje się na froncie, na jego francie. To, co utkwiło mi w pamięci w związku z nim, to jego śmiech i bezczelny uśmieszek. Wiecie, uśmieszek oznaczał, że już nic nie da się zrobić, ponieważ albo kogoś wkurzył albo właśnie skądś ucieka, bo zrobił coś złego. To mnie wkurzało w tym uśmieszku.
