Mercury Records – samodzielna wytwórnia działająca w ramach Universal Music Group – która jeśli o Metallikę chodzi wydała m.in.: One (EP), The Unnamed Feeling, Death Magnetic, The Box Magnetic, Français pour une Nuit, The Big 4: Live From Sofia, Live at Grimey’s EP, czy singiel Metallica / Black Sabbath na okazję Record Store Day (a wydają też całą masę innych rzeczy dużego i średniego formatu, m.in. Apocalitykę, U2, Motorhead), oficjalnie zapowiedziała właśnie, że rezygnuje z wydawania singli na nośnikach fizycznych (CD i vinyle). Argument jet dość prosty: pieniądze. Firma straciła ich trochę ostatnio produkując plastikowe krążki. Rzeczniczka wytwórni stwierdziła, że będą wydawali takowe
„tylko jeśli będzie gwarancja zysku. Jesteśmy teraz bardziej ostrożni w sytuacji, gdy fizyczne formaty stanowią nieco ponad 1 procent ogólnego rynki singli.”

I taka prawda: od 2000r. w UK zamknięto 540 specjalistych sklepów muzycznych. 7″ winylowe single? W 2006r. w UK sprzedano milion, a w zeszłym już tylko 152 tyś. Wg statystyk w 2010r. na 161.8 miliona singli, tylko 1.9 miliona miało namacalną postać (w 2003r. w USA przyniosły zysk w wys. $20 mln., a w 2009r. już $4.2 miliarda, choć to bardziej przesunięcie technologiczne, bo ogólna sprzedaż muzyki pozostała tam na tym samym poziomie – ludzie po prostu wydają się preferować pliki). Specjaliści jeszcze niedawno przewidywali śmierć płyt CD (bo winyle mimo wszystko i tak mają się coraz lepiej), ale sądzili raczej, że zostaną one wyparte (wraz z filmami na DVD, Blu-ray, etc.) przez niewielkie nośniki pamięci masowej, coś jak małe pendrive’y, ale lepsze, np. mini-dyski SSD. Czy w ogóle jednak jakakolwiek postać fizyczna ma (dalekosiężną) przyszłość?
Sama Metallica przy okazji ostatniego 'Death Magnetic’ większość singli puściła w internetowy eter. Należy ona jednak do tych kapel, które dają wspomnianą gwarancję zysku, jednak zważywszy na fakt, że skończył im się kontrakt (choć oficjalnie nie wyszli jeszcze spod skrzydeł WMG), a Lars zapowiadał, że będą starali się iść w mocno stronę internetu przy następnym albumie, można mieć wątpliwości, czy włożymy do swoich 'szaf grających’ z niego jakikolwiek singiel (bo płyta jako taka raczej wyjdzie fizycznie, chyba że naprawdę zechcą być niezależni – co również Lars jednocześnie podkreślał – i zaskoczą wszystkich).
Lars:
„Chcemy być tak wolni jako muzycy jako to tylko możliwe. Obserwowaliśmy Radiohead i Trenta Renzora i w ciągu [następnych] 27 lat, czy ile będzie trzeba do nagrania nowej płyty, będziemy z niecierpliwie wypatrywać wszystkiego w zakresie możliwości jakie daje internet. A co do kolejnej płyty… Wiesz, [Death Magnetic] to nasza ostatni album zakontraktowany z Warner, więc patrzymy, jak możemy wszystko ogarnąć.”
Z drugiej strony to jednak tradycjonaliści (choć lubiący nowinki techniczne) i może zachowają równowagę? Wszak wspierają Record Store Day, by przetrwał winyl i sprzedające go niezależne sklepy, sami wydają winylowe reedycje swojego katalogu. No i sami fani, a zwłaszcza kolekcjonerzy nie tylko 'łykną’ wszystko, ale i chyba tego chcą (z uwagi na tzw. 'wartość dodaną’). Czy nie?
My Was w każdym razie zachęcamy do kupowania tak CD, jak i winyli, żebyście nie padli ofiarami uniewrażliwiającego na jakość dźwięku .mp3.