Bycie członkiem dwóch sporych kapel to nie lada wyzwanie. Wie coś o tym z pewnością Gary Holt – gitarzysta Exodusa oraz Slayera. Ostatnio podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat tego, jak to jest być w takiej sytuacji. W wywiadzie dla Ultimate Guitar opowiadał:
Czasami to jest trochę zbyt zajmujące. Czasem chciałbym się po prostu zrelaksować, ale nie jestem zbyt dobry w siedzeniu i „nicnierobieniu”. Zrobiłem dziś już tonę różnych rzeczy, a to dopiero południe. Wstaję wcześniej niż większość ludzi. Lubię dobrze wystartować z nowym dniem. Pod koniec roku będziemy mieć trasę. Teraz skupiamy się na tym, żeby zakończyć prace nad albumem. Na trasie z kolei będziemy musieli odwiedzić sporo miast, w których dawno nie gościliśmy. Dużo pisałem przez ostatnie kilka miesięcy na nowe wydawnictwo Exodusa. Mamy nadzieję, że wejdziemy do studia późną jesienią czy coś takiego. Naprawdę jest sporo roboty. W ciągu ostatnich 6 miesięcy, kiedy byliśmy pomiędzy trasami Slayera, wiele jamowaliśmy z Tomem. Dzięki temu zrobiliśmy niezły postęp.
W wywiadzie muzyk powiedział także parę słów na temat swojej rodziny:
Wszystkie moje dzieci są dorosłe. Prawie jestem już dziadkiem. Robię, co robię. Jestem szczęśliwy, że mam pracę, którą kocham i która dba o moją rodzinę. Dużo mnie nie ma w domu, ale również staram się przyjeżdżać na długie okresy. Właśnie byłem 6 miesięcy w domu. Tak więc jestem w stanie spędzać więcej czasu z dziećmi, kiedy tam jestem. Tęsknie często za rodziną, ale wszystkie moje dzieci są już w college’u. Ja z kolei przygotowuję się do zostania dziadkiem w sierpniu.
