Przedstawiamy Wam drugą (i ostatnią) część rozmowy z Jamesem Hetfieldem przeprowadzonej dla niemieckiego magazynu muzycznego Visions. W tej części frontman Metalliki opowiada m.in. o metodach pracy nad ostatnim albumem, podejściu do tworzenia nowej muzyki, oraz o szansach na solowy album. Zapraszamy do lektury!

Jak w trzech słowach opisałbyś ?Death Magnetic??
Jest różnorodna, tradycyjna i mocna osadzona w teraźniejszości. Jest tu kawałek instrumentalny, jedna wolna piosenka, szybka piosenka, ballada, średnioszybki kawałek, jest też jeden utwór do moshowania. Jest sporo zmian tempa. ?St. Anger? był bardzo jednowymiarowy. Bardzo twórczy wg mnie, ale szedł wyłącznie w jednym kierunku. ?Death Magnetic? jest głębszy. O wiele głębszy.
Jak pracowało się z Robertem Trujillo? Jest z wami od 2003 roku, ale dopiero na tej płycie się udzielił.
To prawda. Jego obecność wprowadziła trochę zmian. W ostatnim czasie próbowaliśmy w Metallice różnych metod pracy. Najbardziej tradycyjna polegała na tym, że razem słuchaliśmy wersji demo i wyłapywaliśmy riffy które nam leżały, w których coś nam się podobało. Później jammowaliśmy w oparciu o te fragmenty: ?Co możemy dać po tym riffie? Co by pasowało??. Odpowiedzieć na te pytania możesz tylko grając ten riff. Tego się nie planuje, to się po prostu czuje. Przeważnie wygląda to tak, że mówię: ?OK, mnie ciągnie w tym kierunku?, albo Lars mówi, że ma jakiś konkretny rytm. Albo proponuję coś takiego: ?Ludzie, mam tutaj to intro, tamtą zwrotkę, i jeszcze ten fragment B. Nauczcie się tego teraz i niech już tak zostanie!?. Albo robimy w ten sposób: ?Opróżnijcie umysły, jedziemy z tym na całego i zobaczymy, co wyjdzie! Gramy!? ?Death Magnetic? powstał w te trzy sposoby.
W pewnym momencie tego procesu nadchodzi moment, gdy któryś z was ma wizję co do całego utworu, wie jaki obrać kierunek. Z tego co wiem, na albumie są długie, niemalże epickie utwory. Więc w pewnym momencie ktoś musi to wszystko zebrać, określić.
Wiem o czym mówisz. Lars świetnie wyczuwa, w jakim kierunku powinien zmierzać utwór. Przy czym muszę powiedzieć, że jego wizje utworów zawsze mają wiele do czynienia z tym, co już kiedyś usłyszał. Zastanawiam się: jakie cechy mają dobre kawałki? Ja i on mamy jakieś podobne wyobrażenie. Lars często mówi coś w stylu: ?James, James, mam pomysł! Dajemy tutaj solówkę, harmoniczną solówkę jak w ?Wherever I May Roam?, a potem grasz tak jak w ?Highway Star? Deep Purple. Potem jest fragment gdzie śpiewasz jak w ?Fell on Black Days? Soundgarden…?. To brzmi teraz trochę pusto, ale uwierz mi: Rozumiemy się w studio! (śmiech) To jest mowa piosenek, to jest ich język. Czasem coś sobie podśpiewuję, ot tak sobie i nagle jest ? melodia, która wszystko spaja. Lars wówczas mówi: ?Hej, musimy podwoić ten fragment! A potem zrobimy to i to.?. Ostatecznie wszystko zależy od magii istniejącej między nami ? ludźmi. Oczywiście wszystkie 24 utwory były dla nas magiczne! Dopiero jak je zestawiliśmy, wiedzieliśmy, które są lepsze, a które nie. Wtedy wybraliśmy konkretne partie z utworów i wymajsterkowaliśmy coś zupełnie nowego. To tak, jakbyśmy tworzyli własnego potwora Frankensteina.
Cool!
Potem było już tylko podkręcanie (tweeking). Wypełnianie luk. Rob zaczął chodzić na lekcje flamenco, gdyż świetnie gra palcami, nie używa kostki. Nagle zagrał nieludzko szybkie przejście basowe między dwoma fragmentami (tu James naśladuje to najlepiej jak potrafi). Larsowi, Kirkowi i mnie opadły szczęki: ?Wow! Co to było? Bierzemy!?. Rob napisał na ten album więcej muzyki, niż to, na co przez te wszystkie lata pozwoliliśmy Jasonowi. Nie odejmuję nic Jasonowi, wówczas jednak nie byliśmy w stanie pozwolić Jasonowi na realizację jego pomysłów. A wiele z tego, co proponował, było…bardzo proste. Z kolei Rob rozumie, dokąd zmierza piosenka. Co pasuje a co nie. Dobrze się z nim pracuje.

Gdy słucham jak tak opowiadasz o sposobach pracy, pomysłach, chciałbym dowiedzieć się, czy rzeczywiście często pytany jesteś o nową muzykę Metalliki i dlaczego jest taka, jaka jest.
Czasem tak, ale przeważnie ? nie. Wiele może wpienić. Wieczne porównywanie z przeszłością. Nie chcemy być jednym z tych zespołów ciągle grających trasy z ?Greatest Hits?, tak jak Def Leppard albo Journey. Chcemy robić coś nowego. Czy ktoś lubi ?Load? i ?Reload? czy nie. Tak czy siak, zawsze eksperymentowaliśmy. Albo ?St. Anger?… Nie można być już odważniejszym. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Ale jednak tylko kilka kawałków z ?St. Anger? zagraliście na żywo, co najwyżej dwa na występ.
To dlatego, że tego albumu nie da się przekazać na żywo. I te nagrania są zupełnie odmienne, nie pasują do setlist. Z nową płytą to się zmieni. To nasze piosenki! Tak dziś odczuwamy naszą muzykę!
Dlaczego nie skończysz prac nad albumem solowym? Pewne piosenki, które samemu napisałeś dla Metalliki, tak jak np. numer z gatunku Fast-Country ?Mama Said?, sugerują, że nie byłby to album metalowy.
Nie miałoby to nic do czynienia z jakąś zaskakującą zmianą stylu. Styl byłby mi obojętny. Stary, ja po prostu niczego nie potrafię dokończyć! (śmiech) Tak było od zawsze. Jak zaczynam układać puzzle, cieszę się jak dzieciak. Skaczę po pokoju, dłubię się przy tym jak nienormalny, ale zanim skończę, zabieram się za coś nowego. Myślę, że mam jakiś problem z koncentracją czy coś. Nie umiem dłużej się nad czymś skoncentrować. Dlatego tworzenie jednego przeklętego albumu ponad dwa lata to dla mnie takie tortury. A co dopiero dla innych! (śmiech) Bardzo ciężko mi jest pracować nad stworzeniem jednego kawałka. W domu mam tony pół-gotowego materiału. Potrzeba tylko żeby ktoś mnie kopnął w dupsko.
A tą osobą dla ciebie jest…
…Lars Ulrich. Jest wielki pod tym względem. Przy czym mam z pewnością mam trochę inny gust muzyczny niż on. Zrobiłem już parę rzeczy odmiennych od Metalliki. Był kower Waylona Jenningsa, parę występów gościnnych, podkładanie głosów w kreskówkach jak np. South Park ? to wszystko było bardzo przyjemne. Ale to zwyczajnie nigdy nie było jakieś wielkie, i pewnie nigdy nie będzie czymś w stylu albumu solowego Jamesa Hetfielda. Nie zmieniam się, wciąż jestem taki sam. Z drugiej strony, wiem, dlaczego jestem w Metallice. I dobrze rozumiem, dlaczego wciąż istniejemy. A nie zawsze to rozumiałem.

Przynajmniej ciekawość tworzenia jest cały czas obecna w zespole.
O tak! Ta ciekawość, to napięcie, jest dużą częścią tej magii o której mówiłem. Ona musi tam być. Gdy zauważam, że Lars nie chce mnie już denerwować, krzywdzić, nie chce ruinować całego mojego przeklętego życia ? a to wszystko mi chodzi po głowie, podczas gdy on ma zupełnie inne zamiary ? to wtedy coś mi się nie zgadza. Przy wszystkich walkach o kontrolę nad zespołem obaj chcemy przecież tego samego: czegoś wspaniałego, jak najlepszej Metalliki. Długo mi zajęło, żeby odkryć, że obaj jesteśmy stali w tym zamiarze.
————————————————————————————————————————
Czas dobiegł końca. Mimo, że czeka jeszcze wielu dziennikarzy, James przez kilka chwil nie rusza się z fotela. Siedzi zamyślony, wbija w ścianę pusty wzrok.
To było kilka naprawdę interesujących pytań… Kto teraz gra?
Nie mam pojęcia.
Może Metallica?
Śmieje się.
To byłoby cool! Mógłbym wreszcie ich zobaczyć. Tyle już o nich słyszałem.