Gloria Cavalera, żona Maxa Cavalery, która w pierwszej połowie lat 90 pełniła w brazylijskiej Sepulturze funkcję menadżera, podzieliła się na swoim blogu wspomnieniami dotyczącymi Polski. Historia, którą opowiada Gloria datuje się na lata 1991-92. Jej tłumaczenie prezentujemy poniżej.
Gdy zorganizowałam trasę SOS, czyli Sepultura, Obituary i Sadus, zaczęłam się skupiać na łączeniu ze sobą fajnych zespołów, które fani chcieli zobaczyć, ale które niekoniecznie były wtedy najbardziej przyciągającymi kapelami. Chodziło o składy, które byłyby undergroundowe dla promotorów, lecz jednocześnie znane dla fanów. W ten sposób sprowadziłam Fudge Tunnel, Clutch, Fear Factory, Sick of it All, Napalm Death i wiele innych młodych kapel do świata fanów metalu. W gruncie rzeczy, zorganizowałam trasę New Titans on The Bloc (na której grała Sepultura, Napalm Death, Sacred Reich i Sick of it All – przyp. red.) tylko po to, żeby zadrzeć z pewnymi ludźmi w przemyśle muzycznym… Ok, tak, przyznaję się do tego!
W tych wczesnych latach, większość kapel podróżowała po Europie w pojedynkę. Festiwali było kilka i znajdowały się daleko od siebie. Nie wyglądało to tak jak teraz, gdzie takich imprez jest dosłownie tysiące i można w nich przebierać. We wczesnych latach 90′ nie mogłeś zorganizować występu po 7 czerwca czy coś koło tego, bo wszyscy wyjeżdżali wtedy na wakacje i po prawdzie nie odbywały się wtedy koncerty, aż lato dobiegło końca. Gdy zaczęły się w końcu pojawiać festiwale, wszystkie były organizowane w podobnym okresie, to znaczy pomiędzy majem a początkiem czerwca. Wschodnia Europa się wtedy otwierała. Inna waluta w każdym kraju i te cholerne granice!
Zabukowałam w tym czasie koncert Sepultury w Polsce u Metal Mind Productions. Tommy Djubinski (chodzi o nieodżałowanego Tomasza Dziubińskiego, który zmarł w 2010 roku – przyp. red.), wczesny pionier metalu, który wprowadził tę muzykę do Polski, bukował i promował pierwszy koncert Sepultury w Polsce. Nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy, że w planowanym dniu koncertu wystąpiły zamieszki! Wieczór wcześniej graliśmy w Austrii, po czym zwinęliśmy rzeczy i ruszyliśmy w kierunku polskiej granicy. Okazało się to jednym wielkim problemem! Granica austriacka była zamknięta przez całą noc. Gdy w końcu została otwarta, znajdowaliśmy się na końcu wielomilowego korku, czekając, aż wydostaniemy się z Austrii. Gdy okazało się, że nie dotrzemy na czas na koncert, musiałam skontaktować się z Tommym i przekazać mu te złe wiadomości.
Nie było wtedy telefonów komórkowych, faksów czy nawet pagerów. Musiałam więc wymienić pieniądze i poszukać budki telefonicznej, aby zadzwonić. Bałam się za każdym razem, gdy dzwoniłem do Tommy’ego z kolejnymi złymi wiadomościami. Koniec końców, Tommy wciąż miał nadzieję, że uda nam się dotrzeć, więc pozwolił otworzyć drzwi do miejsca koncertu, a dzieciaki od razu wypełniły arenę sportową. Gdy przekazano im, że nie możemy przekroczyć granicy, wszyscy wpadli w szał! Rozwalili to PIEPRZONE MIEJSCE!
Policja chciała wtedy wsadzić Tommy’ego do więzienia i nadać mu grzywnę wynoszącą około 20,000 dolarów za straty, które odniosło miasto. Fiu Fiu! Nie wiem, jak udało mu się z tego wymigać! Koncert Sacred Reich, który z nim zabukowałam rok wcześniej również nie doszedł do skutku. Wtedy jednak winne temu były inne okoliczności. Kraj był w środku rewolucji wolnościowej i granice były zamknięte przez rząd Polski. Tommy był również promotorem tego koncertu. Wydaje mi się, że było to w 1989 lub 1990 roku.
Widziałam w Polsce wiele zmian. Gdy po raz pierwszy trafiłam tam z Sacred, nie było jedzenia. Żadnej Coca-Coli, wody w butelkach, niczego! Pamiętam, że nasz katering składał się z jednej Coli, małego, białego kawałka mięsa i 5 frytek. Nawet zaserwowanie czegoś takiego było wtedy dla nich luksusem! Woda w butelkach smakowała jak Alka Seltzer (lek na kaca w tabletkach – przyp red.), a my cieszyliśmy się, że chociaż taką mieliśmy! Teraz Polska jawi się niczym Vegas czy Nowy Jork! Scena metalowa jest wielka i potężna, z wieloma zespołami, które trafiają w gusta fanów metalu!
Po zamieszaniu wywołanym zamieszkami, ponownie zebrałam Sepulturę i Sacred Reich i zabrałam ich do Europy na tę samą trasę. W tamtym czasie rzadkością były tego typu łączone trasy, ale dla mnie miało to sens. Mogłam oba zespoły zapakować do jednego autobusu i dzielić się częścią ekipy! Wróciliśmy do zniszczonego wcześniej miejsca i zrekompensowaliśmy się Tommy’emu za jego ból głowy! Policja i fani byli wszędzie! Szaleńcy wdarli się nawet do restauracji, gdy jedliśmy posiłek, przez co musieliśmy uciekać przez kuchnię i tylne wejście, żeby się stamtąd wydostać!









