Tydzień przed metamorfozą Wrocławia w Stolicę Rocka, z czerwonymi wypiekami na twarzy udało mi się porozmawiać z Randym Armstrongiem z chrześcijańskiej kapeli RED, która będzie supportowała legendarnego Rammsteina podczas zbliżającego się wielkimi krokami koncertu na Stadionie Wrocław. Podczas krótkiej rozmowy telefonicznej, multiinstrumentalista zdradził nam kto jest jego ulubionym basistą, jakie są różnice pomiędzy europejskimi i amerykańskimi fanami oraz jakie hity RED usłyszymy podczas ich gigu 27 sierpnia. Częstujcie się!
Hell-o tutaj Mateusz 'Mate’ Sendecki z portalu DeathMagnetic.pl i mam dziś zaszczyt rozmawiać z Randym Armstrongiem z amerykańskiej kapeli RED. Nim zaczniemy – dzięki wielkie Randy za poświęcenie nam twojego cennego czasu!
Nie ma problemu, sir!
Mimo wszystko dziękujemy! Jutro (18 sierpnia) zaczynacie niemal miesięczną trasę po Europie w austriackim St Polten. Jaracie się tymi gigami?
Och, absolutnie! To już nasza trzecia wizyta w Europie i wspaniale jest odwiedzić znajome już miejsca, ale także zagrać na totalnie nowym gruncie. Nie możemy się doczekać tych koncertów!
…a my nie możemy się doczekać, aż wykonacie swoją sztukę w polskim Wrocławiu, to na pewno będzie wspaniały gig! Jesteśmy również ciekawi jednej rzeczy: czy myślisz, że europejska publika w jakiś sposób różni się od waszych oddanych, amerykańskich fanów?
Powiedziałbym, że tak: europejska publiczność różni się od naszej, z powodu faktu, iż bardziej się ona pasjonuje tutejszymi kapelami niż tymi z Południowej i Północnej Ameryki. Mam na myśli to, że w Ameryce są setki tysięcy kapel i gdy któraś z nich ma w końcu możliwość wyjazdu w trasę po Europie, ciężko jest jej pozyskać tak lojalnych i zaangażowanych fanów jakich posiadają lokalne kapele. Dzieje się tak w szczególności kiedy odwiedza się jakiś region po raz pierwszy – widzisz te wszystkie podniecone twarze fanów krajowych bandów i chciałbyś mieć z nimi taki sam kontakt jak oni. Na szczęście, zaczęliśmy zauważać takie zachowania także na naszych gigach, w szczególności w miejscach które nawiedzamy po raz trzeci. Rzecz jasna inne aspekty życia w trasie takie jak odwiedzanie nowych miejsc, poznawanie nowych horyzontów czy spotkania z nowymi ludźmi sprawiają, że granie tras na Starym Kontynencie też nieco różni się od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni.
Racja, zdobywanie nowych metalowych ziem nie zawsze jest proste w szczególności, gdy leżą one na innym kontynencie. We Wrocławiu będziecie dzielić scenę z Rammsteinem i Limp Bizkit, a moje kolejne pytanie dotyczy polskich kapel. Czy znana jest wam twórczość jakiejkolwiek sławnej polskiej kapeli?
Och, teraz naprawdę nie potrafiłbym podać nazwy ani jednej polskiej kapeli. Oczywiście znamy Rammstaina i Limp Bizkit, bo praktycznie dorastaliśmy słuchając Bizkitsów. Jeżeli zaś chodzi o zespół OCN to nie możemy się doczekać aż zagramy z nimi tego giga!
To mam nadzieję, że spodoba wam się show w wykonaniu naszych wrocławskich rockmanów oraz polecam zgłębienie twórczości takich kapel jak Vader czy Behemoth. I muszę przyznać, że jestem cholernie podekscytowany faktem, że wywiad przeprowadzam właśnie z tobą Randy, bo jeżeli chodzi o temat instrumentów to jesteś człowiekiem-orkiestrą! Gitara basowa, klawisze, pianino… który z tych instrumentów był twoim pierwszym?
(śmiech) No cóż, właściwie to zaczynałem od trąbki i to jeszcze w szkole średniej. Później w mojej głowie pojawił się pomysł grania na pianinie i gitarze ze względu na samą naturę tych instrumentów oraz możliwości jakie one dają muzykowi. Jeżeli chodzi o pianino to jestem samoukiem. Jeżeli chodzi o bas, to zacząłem na nim grać z konieczności, bo po prostu zabrakło nam w składzie basisty po przeprowadzce do Nashville. Gdy weszliśmy do studia by po raz pierwszy zarejestrować materiał jako RED, ktoś musiał zająć się także partiami klawiszowymi, a ze względu na to, że wcześniej już pracowałem z pianinem to wybór był oczywisty. Poza tym granie na paru instrumentach to świetna zabawa, podobnie jak robienie wszystkiego co w twojej mocy by twój zespół brzmiał jeszcze lepiej.
No przyznam, że mnie totalnie zaskoczyłeś twoją jak rozpocząłeś grę na basie! Myślałem, że byłeś basistą na długo przed sformowaniem RED! A czy sądzisz, że wcześniejszy kontakt z pianinem i trąbką w jakimś stopniu pomógł ci w tworzeniu obecnych linii basowych?
(śmiech) Powiedziałbym, że raczej nie! (śmiech)
(śmiech) Serio?!
Wiesz, nauka gry na pianinie oraz podstaw muzyki mogłoby być pomocne, ale grając przeszło 14 lat na trąbce nie miałem zielonego pojęcia jak w rzeczywistości może wyglądać granie na gitarze basowej. Zatem rozpoczęcie mojej przygody z basem było nie lada wyzwaniem, choć ,rzecz jasna, znajomość gry na pianinie trochę mi pomogła.
Twoja pierwsza odpowiedź była dość niespodziewana, bo zazwyczaj wszyscy muzycy tego świata zaklinają się, że: „Tak! Oczywiście, że mój pierwszy instrument BARDZO mi pomógł!”. Pozamiatałeś! (śmiech). I ostatnie pytanko dotyczące basu – masz jakiegoś ulubionego basistę?
Jasne, że mam i jest nim Mike Dirnt z Greed Day. Uwielbiam jego prostolinijność. Tworzy solidne partie basowe bez komplikowania ich nadmiernie rozbudowanymi pedalboardami, których tak często używają inni basiści. W Mike’u najbardziej podoba mi się sposób w jaki radzi sobie on z tym, co w muzyce jest najbardziej fundamentalne. Nie mówię oczywiście, że używanie kostek z efektami do basu jest czymś złym, ale Mike radzi sobie bez tego wszystkiego a oglądanie jak wykonuje swoją robotę jest czymś naprawdę przyjemnym.
I znowu mnie zaskoczyłeś swoją odpowiedzią! To co powiedziałeś jest bardzo interesujące i spróbuję zgłębić nieco bardziej linie basowe grane przez Mike’a. No to czas, żebym ja ci przywalił czymś niespodziewanym: grasz w gry wideo?
No raczej, kocham je! Zazwyczaj gram w popularne serie gier akcji takie jak Call of Duty czy Assasin’s Creed, ale moim ulubionym podgatunkiem są gry, osadzone w klimatach post-apokaliptycznych jak przykładowo Fallout.
Dobrze słyszeć, że nie tylko nasza redakcja ma problemy z nałogowym graniem (śmiech). Też jestem entuzjastą post-apo oraz zagorzałym fanem Nuka Coli! A co się stało z soundtrackiem do gry, o którym wspominałeś w zeszłorocznym wywiadzie? Powiedziałeś wtedy, że jedna z firm zajmujących się produkcją gier zapytała was czy nie scoverowalibyście 'Stand by Me” Bena E. Kinga. Czy to też była gra w klimatach post-apo? Pamiętasz może tytuł tej gry albo nazwę jej producenta?
Niestety nie wiem w jakich klimatach utrzymana była ta gra ani jakie studio było za nią odpowiedzialne. Wiem natomiast, że zaczęliśmy nagrywać ten kawałek. Przygotowaliśmy też wczesną RED-wersję tej piosenki, ale podobno zmieniła się sama koncepcja gry, kierunek studia w której powstawała i ostatecznie nie wykorzystano naszego nagrania w ścieżce dźwiękowej. Pomyśleliśmy, że mimo wszystko zachowamy to nagranie i byś może umieścimy na stronie B jakiegoś przyszłego wydawnictwa, bo mieliśmy masę radochy przy jego graniu. Nie mniej jednak cieszymy się z tej ekscytującej możliwości jaka nam dano, wybrano świetną piosenkę do remake’u, ale rozumiemy, że czasami firma podejmuje decyzję o totalnej zmianie kierunku swojego projektu. Tak szczerze mówiąc, to nie mieliśmy nawet sposobności by zaprezentować naszego nagrania, a przedstawicielstwo producenta nawet nie usłyszało tego, co udało nam się w tym kawałku zawrzeć.

W takim razie żal mi tego studia, bo 'Stand by RED’ po prostu musi być czymś świetnym i będę z niecierpliwością czekał na jego odsłuch przy okazji jakiegoś nowego wydawnictwa! A jak już o albumach mowa… Gdy wrócicie ze Starego Kontynentu to macie według swojego terminarza w planach ’End of Silence 10th Anniversary Tour’. Myślisz, że granie starych, nominowanych do nagrody Grammy hitów wpłynie lub zainspiruje materiał który znajdzie się na kolejnym albumie RED?
Wiesz, w sumie to bardzo dobre pytanie i myślę, że odpowiedź na nie brzmi: „tak”. Zaczęliśmy się już nawet naradzać na temat nowych projektów. „End of Silence” jest prawdopodobnie jednym z najpopularniejszych naszych albumów, a gdy nie jesteś jeszcze headlinerem to otwierając gigi dla innych kapel masz tak na dobrą sprawę 15, 20 minut na zagranie swoich kawałków. Teraz po 10 latach będziemy mieli w końcu możliwość zagrania wszystkich utworów z tego krążka i jesteśmy tym niesamowicie podjarani! Ale wracając do twojego pytania – myślę, że sekretem długowiecznych kapel jest fakt, że nigdy nie zapomniały od czego zaczynały. Takie zespoły nie odbiegają zbyt daleko od formuły, która sprawiła, że stali się popularni. I to też jest rzecz, która często przewija się w naszych zespołowych rozmowach, bo z jednej strony chcemy odkrywać nowe muzyczne terytoria, a z drugiej nie chcemy zacząć brzmieć inaczej, podobnie do innych bandów. Myślę też, że podczas tych dwóch tras zaczniemy pisać nowy materiał. Podsumowując – granie wałków z „End of Silence” oraz zabawa z nowym materiałem w prowizorycznym studio-busie stworzy niepowtarzalną, kreatywną atmosferę.
… i to właśnie RED fani i ja chciałem usłyszeć! I zanim oddam ci głos byś powiedział co nieco czytelnikom DeathMagnetic.pl i waszym fanom – czy mógłbyś zdradzić czego możemy się spodziewać po waszych europejskich setlistach?
Mogę wam wszystkim powiedzieć, że będziemy grali znacznie dłuższe koncerty niż ostatnio i mamy nadzieję, że wśród kawałków które zagramy znajdzie się jak najwięcej utworów, które chcielibyście usłyszeć na żywo. Każdego wieczoru będziemy okupowali scenę przez około 2 godziny. Na setliście na pewno znajdą się piosenki z naszego ostatniego „Of Beauty and Rage” oraz wszystkie hity z naszych poprzednich albumów.
Dwie godziny na scenie?! Brzmi brutalnie! Ok, to teraz twoja kolej Randy żebyś coś przekazał RED-headom i Deathmagnetic’owcom!
Przede wszystkim chciałbym podziękować redakcji DeathMagnetic.pl za możliwość pogadania o naszym REDzie! Jeżeli chodzi o naszych polskich fanów, to mogę zapewnić, że poza koncertem we Wrocławiu, bardzo chcielibyśmy do was wrócić i zagrać znów z niesamowitymi kapelami dla niesamowitych ludzi takich jak wy!
Dzięki jeszcze raz Randy za poświęcony nam czas i pobudzającą rozmowę! Przekaż też moje gratulacje twojemu bratu Anthoniemu i jego świeżo poślubionej małżonce Tierni!
Och, dzięki wielkie! Przekażę mu twoje życzenia!
No to do zobaczenia na gigu!
Trzymaj się, stary!
