Debiuty dla każdego są chwilą wyjątkową. Kiedy jest więc dla nich lepszy czas, jak nie własne urodziny? Z tej okazji postanowiłam pochylić się nad tak niedocenianymi i często wręcz ignorowanymi soundtrackami filmowymi.
1. Ulver – Not Saved
Pierwszy raz miałam styczność z tym utworem, gdy oglądałam 'Until Light Takes Us’, drugi zaś podczas maratonu horrorów, kiedy to towarzyszył drugiej części 'Sinistera’. 'Not Saved’ To niesamowicie kościelny utwór, przepełniony uderzeniami dzwonów i szmerami, które podkreślają groteskowość i wywołują niepokój. Dzięki czemu całość nabiera niesamowitego klimatu.
2. Mum – The Ballad of The Broken Records
To utwór rozpoczynający wcześniej wspomniany 'Until Light Takes Us’. Kto by pomyślał, że muzyka elektroniczna tak dobrze sprawdzi się jako soundtrack do filmu dokumentalnego, opowiadającego historię norweskiej sceny black metalowej. To wciąż melancholijne i przygnębiające granie, urzekające swobodą mieszania się różnych dźwięków, często pozornie do siebie nie pasujących.
3. Dwight Twilley – Looking for the Magic
Tytuł sam zdradza o czym jest utwór. O poszukiwaniu magii. I nawet w muzyce jest ona wyczuwalna.To zupełnie inna kompozycja od poprzednich. Nie przytłacza groteskowością czy melancholijnością jednak wciąż hipnotyzuje. Może to właśnie melodyjność i żywiołowość sprawia, że utwór staje się tak wyjątkowy i warty uwagi.
4. The Lone Rangers – Degenerated
Zwieńczeniem mojej playlisty jest kawałek z 'Odlotowców’. Już proste uderzanie perkusji i towarzyszący jej bas, powoduje mimowolne przytupywanie nogą. Prosty refren i niezbyt skomplikowana solówka, sprawiają że całość wpada w ucho i czuje się niedosyt po skończonym kawałku.
https://www.youtube.com/watch?v=8lR8e0f-Bx8
