Ihsahn: Rozpiska godzinowa na koncerty we Wrocławiu oraz Warszawie.

0

Choć Ihsahn występuje solowo od ponad dekady, przez długi okres czasu na próżno było szukać polskich dat w rozpisce jego tras. W lipcu br. muzyk jednak zawitał do Polski (mowa o solowym projekcie) po raz pierwszy z okazji Prog In Park – i jak widać, spodobało mu się na tyle, że postanowił wrócić w listopadzie aż dwukrotnie! 

Norweski kompozytor w ramach trasy promującej “Àmr”, wystąpi 13 listopada we Wrocławiu (Klub Pralnia) oraz dzień później w Warszawie (Klub Progresja). W roli gości specjalnych zaprezentują się: Ne Obliviscaris oraz Astrosaur! Serdecznie zapraszamy, a tymczasem publikujemy oficjalną rozpiskę godzinową wydarzeń: 

Kilka słów o najnowszej płycie Ihsahna – „Àmr”:

Tuż po wydaniu „Eremity” w 2012 roku Ihsahn musiał poważnie zastanowić się nad dalszym kierunkiem, który obierze, formuła mieszania black metalu z progiem została bowiem dopieszczona do perfekcji i zdaniem wielu uległa wyeksploatowaniu. Muzyk postanowił więc zredefiniować swój styl, czego efektem są awangardowe „Das Seelenbrechen” i inspirowane klasycznym hard rockiem (ale tez elektroniką) „Arktis”, dzięki czemu muzyka zyskała trochę powietrza i znów zabrzmiała świeżo. W tę ścieżkę ewolucji idealnie wpisuje się najnowsze wydawnictwo Norwega, „Àmr”, które tak naprawdę czerpie z całego dziedzictwa, które na przestrzeni lat wypracował Ihsahn.

Cechą wyróżniającą krążek są oczywiście przytaczane nieustannie w materiałach prasowych analogowe syntezatory, które bez cienia wątpliwości stanowią serce wydawnictwa. O dziwo jednak elektroniczne partie zostały wykorzystane bardzo  oszczędnie, dzięki czemu skutecznie wytyczają utworom kierunek, a przy tym nie odwracają uwagi od pozostałych aspektów oraz smaczków. A tych mamy tutaj od groma – począwszy od zawiłych gitarowych dysonansów, przez przepełnione emocjami wokalizy (pod tym względem jest to zdecydowanie jego najlepszy album), po postrzępione partie perkusji. Ihsahn pokazuje tym samym swój ponadprzeciętny kunszt i wyczucie, a na przestrzenie trwania wydawnictwa udowadnia, iż pomimo nieustannego rozwoju nie wstydzi się własnych korzeni – nawiązań do twórczości macierzystej formacji jest wszakże sporo – począwszy od otwierającego „Lend Me The Eyes of Millenia”, który jest chyba najbardziej jadowitym numerem artysty od dawna.

Pamiętacie ostatni album Emperor – „Prometheus – The Discipline of Fire & Demise”? Dla wielu słuchaczy było to niechciane dziecko, gdyż przez gatunkowy misz-masz trudno było się z nim utożsamiać zarówno miłośnikom proga, jak i black metalu. Ze względu na romans Ihsahna z elektroniką na „Àmr” historia może zatoczyć koło. Nie zmienia to jednak faktu, iż po odrzuceniu wszelkich mentalnych szufladek dostajemy intrygujący, eklektyczny i mroczny w swojej wymowie materiał, który pomimo wykorzystania radykalnych form i licznych kontrastów jest też najprzystępniejszym, jaki wyszedł spod ręki Norwega. Materiał, który z pewnością wskakuje do czołówki jego najciekawszych wydawnictw.

Materiały prasowe:

Ihsahn (Norwegia), awangardowy/progresywny metal:

Vegard Sverre Tveitan, norweski kompozytor i multiinstrumentalista, którego świat metalu zna od ponad 25 lat pod ksywką Ihsahn, w październiku 2018 roku skończy zaledwie 43 lata, a wydaje się, że obecny jest w naszej, fanów pamięci od niepamiętnych czasów. Wszystko przez to, że źle znosi nudę i jest tytanem pracy oraz wulkanem pomysłów. To Ihsahn w dużym stopniu odpowiada za oderwanie black metalu od sztampy jako główna kreatywna siła legendarnego Emperor. Wraz z małżonką przez kilka lat tworzył w ramach ciekawego tworu pod nazwą Peccatum. Swój wielki talent ujawnił też, chociażby w Thou Shalt Suffer.

Pochodzi z małego norweskiego miasteczka Notodden, położonego we wschodniej części jednego z najbogatszych państw świata. Ciekawostka, bliźniaczym miastem Notodden są polskie Suwałki. Od małego Ihsahn przejawiał ogromny talent muzyczny. Dość szybko opanował grę na gitarze i pianinie, a niedługo po tym, zaczął tworzyć własne piosenki. W wieku 13 lat na jego drodze pojawił się Samoth, z którym później stworzył Emperor. Zespół, który na trwałe zmienił oblicze black metalu. Rozpad Emperor spowodował, że Ishahn z powodzeniem zaczął tworzyć muzykę na własny rachunek. Muzykę, łączącą w sobie wiele elementów, jako że Norweg czerpie inspiracje z wielu źródeł, nie wyłączając nawet techno.

Sprawdź, jeśli lubisz: Emperor, Peccatum, Devin Townsend Project, Arcturus, Leprous, Borknagar, Enslaved…

Ne Obliviscaris (Australia), progresywny metal:

Ich nazwa oznacza “nie zapomnij” i faktycznie ciężko australijską formację wyrzucić z głowy, jeśli już posmakuje się jej muzyki albo zobaczy ją podczas koncertu. Ne Obliviscaris istnieje od 2003 roku, a głównymi postaciami kapeli są będący w niej od samego początku wokaliści – śpiewający czysto i grający na skrzypcach Tim Charles oraz drący się wpiekłogłosy Xenoyr (Marc Campbell). Reszta składu to: gitarzysta Matt Klavins (w zespole od 2004 roku), perkusista Daniel Presland (od 2005 roku), gitarzysta Benjamin Baret (od 2009 roku) i basista Martino Garattoni (od 2018 roku).

Ne Obliviscaris to starannie zbudowane i rozbudowane kompozycje. “Progresywny” w ich przypadku oznacza czerpiący swobodnie także z avant jazzu, flamenco, rocka progresywnego i kilku innych gatunków. Dziwić to nie powinno, ponieważ niektórzy z panów odebrali staranną edukację muzyczną w konserwatorium. Zadebiutowali płytą “Portal of I” w 2012 roku. W Polsce zjawią się promować wydaną w roku 2017 płytę “Urn”.

Sprawdź, jeśli lubisz: Ihsahn, Enslaved, Opeth, Cynic, Augury…

Astrosaur (Norwegia), instrumentalny rock:

Wieczory otworzą rodacy Ihsahna z grupy Astrosaur. Jest ich trzech i jak mówią, grają instrumentalnego rocka. Na koncie mają jedną płytę “Fade In // Space Out”. Kompozycje są dziełem Eirika Kråkenes (gitara), Steinara Glasa (gitara basowa) i Jonatan Eikuma (perkusja). Choć deklarują, że grają rocka, w ich muzyce z łatwością można wyłapać również ślady bluesa, jazzu, jak i mocniejszego uderzenia. Fani The Ocean albo Mastodon też znajdą tu coś dla siebie. Muzyka Astrosaura to pewnością propozycja dla osób o bardzo szerokich horyzontach, których cieszą kompozycje z wtrętami z innych muzycznych stylów.

Sprawdź, jeśli lubisz: Mastodon, The Ocean, Ihsahn, Opeth, Leprous, Popol Vuh…

Udostępnij to

O autorze

jamic

Wielbiciel muzycznych kontrastów - moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.