Deep Purple: Relacja z Atlas Areny [25.10.2015]

0

25 października 2015 r. Deep Purple po raz 20. wystąpili w Polsce. Chyba żadna z wielkich gwiazd nie może pochwalić się taką frekwencją w naszym kraju. Czy warto jednak w dalszym ciągu uczestniczyć w jej koncertach? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej.

Zanim jednak przejdę do meritum, czyli wyczekiwanego występu gwiazdy wieczoru, warto wspomnieć o supporcie, którym tym razem był Grzegorz Kupczyk z zespołem Ceti. Doświadczony wokalista zebrał świetny skład, z którego szczególnie dobre wrażenie sprawiali wiosłowi – basista Tomasz Targosz oraz gitarzysta Bartek Sadura są obok wokalisty wulkanami energii na scenie. Ceti obchodzi właśnie 25-lecie kariery, zarazem promując ostatni album “Brutus Syndrome”. Klasyczny heavymetalowy repertuar spod znaku Iron Maiden czy Dio uzupełniony wysokimi zaśpiewami Kupczyka rozgrzał publiczność. Jedynie nagłośnienie było momentami nie do zniesienia, ale do niskiego standardu w tej kwestii na koncertach w Polsce widocznie trzeba się przyzwyczaić.

O 21:15 swoje miejsca na scenie zajęli panowie z Deep Purple. Już w pierwszym ‘Apres Vous’ z ostatniej płyty “Now What?!” muzycy znaleźli okazję do popisów solowych. W tej kategorii zdecydowanie przodowali gitarzysta Steve Morse oraz klawiszowiec Don Airey. Panowie podczas koncertu wiele razy pojedynkowali się na swoje instrumenty, a zarazem doskonale uzupełniali swoje partie. Dłużny nie pozostał Ian Paice, który mimo wieku wszedł na nieosiągalny dla wielu poziom podczas swojej zwyczajowej solówki w ‘The Mule’. Ciekawym urozmaiceniem było granie w ciemności świecącymi, zmieniającymi kolory końcówek pałeczkami. Bardzo efektowny zabieg, który ze względu na umiejętności perkusisty oczywiście nie był konieczny.

Największy entuzjazm zasłużenie zbierały największe klasyki, takie jak ‘Demon’s Eye’ z wciąż powalającym, zakręconym riffem, ‘Strange Kind of Woman’, czy żelazny punkt każdego koncertu ‘Smoke on the Water’. W tym ostatnim Ian Gillan zaprosił publiczność do wspólnego śpiewania i zdecydowanie, wraz z innymi muzykami zespołu, był pod wrażeniem odzewu spod sceny. Nie najlepiej wypadło natomiast ‘Space Truckin’, w którym wokalista wyraźnie odpuszczał, choć trzeba przyznać, że jak na 70 lat na karku, wciąż potrafi w odpowiednich momentach zaczarować głosem. Co prawda nigdy nie byłem wielkim fanem Gillana i według mnie jest on najmniej charyzmatycznym frontmanem wśród wokalistów wielkich hardrockowych grup. Ubrany w czarny podkoszulek, bez specjalnych scenicznych ruchów ani prezencji, przypomina raczej technicznego, niż gwiazdę będącą od prawie 50 lat na scenie.

Nie do końca urzekła mnie też setlista – zdecydowanie zabrakło paru momentów wyczekiwanych przez fanów. Brak ‘Highway Star’, który grany był na poprzedniej trasie, nieobecność ‘Child in Time’, czy ‘Perfect Strangers’ kosztem nadmiaru materiału z ostatnich płyt oraz rozbudowanych popisów solowych skutkował tym, że momentami publiczność stała zupełnie statycznie. Rozumiem, że zespół jest zadowolony ze swoich ostatnich osiągnięć, ale można było odnieść wrażenie, że czasem bawił się lepiej, niż zgromadzeni. Oklaskom natomiast nie było końca przy solówce Dona Aireya, grającym m.in. Mazurka Dąbrowskiego i utwory Chopina.

Koncert w Łodzi rozpoczął europejską trasę koncertową, więc nie wiadomo było czego do końca się spodziewać. Niespodzianką była na pewno zupełnie nowa piosenka, którą szczerze przyznam nie do końca zanotowałem, natomiast zaskoczeń nie było na bisie: ‘Hush’ z kolejnymi popisami solowymi, a na deser ‘Black Night’ z dialogiem gitary Steve’a Morse’a i publiki.

Wieczór udany, lecz nie wyjątkowy. Pomimo, że był to mój pierwszy koncert Deep Purple, nie wiem czy przekonali mnie, by zobaczyć ich na żywo po raz kolejny. Podobne zdanie musi panować chyba wśród innych miłośników rocka, bo łódzka Atlas Arena nie była zapełniona do ostatniego miejsca.

1. Apres Vous
2. Demon´s Eye
3. Hard Loving Man
4. Strange Kind Of Woman
5. Vincent Price
6. instrumental
7. Uncommon Man
8. The Well Dressed Guitar
9. The Mule
10. (nowa piosenka)
11. Silver Tongue
12. Hell To Pay – Keyboard Solo
13. The Battle Rages On
14. Space Truckin
15. Smoke On The Water

16. Hush
17. Black Night
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!