Zakk Wylde: „Powiedziano mi, że albo skończę z alkoholem, albo umrę”

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Niclas Müller-Hansen z Rocksverige.se  przeprowadził niedawno interesujący wywiad z Zakkiem Wylde. Gitarzysta mówił m.in. o swoim problemie z alkoholem, tworzeniu najnowszego albumu Black Label Society czy starzeniu się, a wszystko to okraszone jest typowo Zakkowym humorem. Najciekawsze kwestie tłumaczymy poniżej:

Czy myślisz, że gdybyś nie zdecydował się skończyć z piciem, to skończyłbyś jak Philip Seymour Hoffman (amerykański aktor i reżyser, laureat Oscara, który zmarł na skutek przedawkowania narkotyków – przyp. red.)?

Nie wiem. To smutne. Gwarantuję ci, że on po prostu pomyślał, że to zrobi, a potem wszystko będzie dobrze. Nie sądzę, że to było samobójstwo czy coś w tym stylu. To naprawdę smutne. Nigdy nie piłem przez to, że miałem depresję albo coś z tych rzeczy, zawsze dobrze się przy tym bawiłem. Gdy miałem 42 lata, powiedziano mi, że albo skończę z alkoholem, albo umrę. Gdy miałem zakrzepy krwi, poszedłem do doktora i powiedziałem: „Doktorze, czy muszę wyluzować z gorzałą?”, a on odpowiedział: „Damy ci coś na rozcieńczenie krwi. Jak często pijesz?”, odpowiedziałem: „Codziennie”, a lekarz powiedział mi, żebym przestał. Nie chcesz iść do Hooters (sieć restauracji w USA – przyp. red.), oglądać jakiś mecz i zacząć krwawić z fiuta czy dupska… Doktor powiedział mi, że to tak, jakbym miał ćwierć zbiornika gazu w moim samochodzie i chciał przejechać 500 mil. Nie było szans, żebym tego dokonał. Powiedział mi: „Założę się o mój dom, że nie będzie cię tu przy twoich 47. urodzinach.” Pomyślałem wtedy: „To do dupy!”, a on kontynuował: „Twoja pierwsza opcja to przeszczep wątroby, coś, co definitywnie zmieni twoje życie. Druga opcja to sprawa związana z trzustką. Większość kolesi umiera na stole. Przychodzą ich przyjaciele, aby się pożegnać, ponieważ oni nie wrócą już do domu. Masz też trzecią opcję- możesz spędzać czas słuchając twoich płyt Led Zeppelin, oglądać pornole, przebywać ze swoją rodziną czy cokolwiek. Czy picie znaczy dla ciebie aż tak wiele?” (śmiech)

Pomówmy o nowej płycie Black Label Society, ,,Catacombs Of The Black Vatican”. Czy podczas tworzenia nowego albumu myślałeś o tym, że pójdzie on w konkretnym kierunku, czy po prostu tak się to potoczyło?

Pomiędzy albumami ,,Shot To Hell” (2006) i ,,Order Of The New Black” (2010) były 4 lata przerwy, potem kolejne 4 lata pomiędzy najnowszym krążkiem i jego poprzednikiem. To nie tak, że magazynuję riffy. Jedyną piosenką, którą mieliśmy, wchodząc do studia, było ,Angel Of Mercy’, ponieważ napisałem ten kawałek na fortepianie, wtedy zwał się ,Shades Of Gray’. Miałem tylko melodie, bez tytułów czy tekstów, miałem też dwie czy trzy różne wersje tego, jak to zaśpiewać. To był jeden z kawałków, które zaśpiewałem jako ostatnie, ostatnim był ,My Dying Time’. Gdy zakończyliśmy Gigantour, mieliśmy jakoś 25 dni aby stworzyć krążek. Wstałem rano, wypiłem Valhalla Java (kawa, którą można kupić m.in. w oficjalnym sklepie BLS – przyp. red.), poszedłem do garażu, odpaliłem Marshalla, podkręciłem głośność i dałem taki pogłos, że brzmiało to tak, jakbym grał w Madison Square Garden, po czym zacząłem grać riffy. To były tylko riffy, riffy i jeszcze wiecej riffów. Gdy słuchasz Sabbath i Zeppelin, to głównie riffy. Wszystko opiera się na riffach. Masz też kawałki oparte na akordach, ale w Sabbath i Zeppelin chodzi o riffy, na przykład ,Kashmir’, ,Into The Void’ i ,Snowblind’. Jeśli nie mogę napisać utworów na dwóch strunach, nie robię tego. Zasadniczo składujesz riffy i to długa procedura, ale to jest tego warte. To wszystko dla sztuki. (śmiech) Tytuł albumu pochodzi od studia, The Vatican, a my gramy w Black Label Society, więc to „Black Vatican”. „Catacombs” to utwory.

Gitarzysta Nick Catanese opuścił zespół. Jak sprawdza się jego następca, Dario Lorina?

Blasko (chodzi o basistę Ozzy’ego, Roba Nicholsona – przyp. red.) zwrócił mi na niego uwagę. Powiedział: „Znam kolesia imieniem Dario. Jest niesamowitym gitarzystą i młodym dzieciakiem.” Odpowiedziałem: „Czadowo, sprawdźmy go!”. Widzieliśmy, że potrafi skopać grą dupsko. Przyszedł i musiał wykonać nam rutynowy taniec Chippendale’a. Po tym, jak zobaczyliśmy go tańczącego, wiedziałem, że mamy naszego kolesia. (śmiech) Wygląda na to, że wszystko przebiega dobrze. Potrafi on nieźle wymiatać i to jego koncert, dopóki nie odechce mu się tego robić. Nick pracuje teraz nad swoimi własnymi sprawami. To świetna rzecz w Black Label Society – chłopaki mogą przychodzić i odchodzić, to jest braterstwo. Jeśli ktoś mówi, że masz możliwość grania z Celine Dion w Las Vegas przez następne dwa lata i płacą ci kupę forsy, to musisz to zrobić!

Czy planujesz napisać jeszcze jakąś książkę?

Wszystko, co muszę zrobić, to wskoczyć do koncertowego busa i zacząć trasę. Chodzi o to, że nie wpadłem na te historie, one same się napisały. Oddycham i żyję, mój przyjacielu, to wszystko co potrzebujesz, aby uzyskać pełną paletę komedii każdego dnia. (śmiech) W muzycznym biznesie jest bardzo wielu nieważnych ludzi, którzy podejmują ważne decyzje. Ktoś powiedział o Sarze McLachlan (kanadyjska wokalistka, pianistka i kompozytorka – przyp. red.): „Gdyby Sarah bardziej odsłoniła swoje cycki i wypięła tyłek, jak Miley Cyrus…”, a ja na to: „Zamknij się kurwa! Koleś, wszystko, co Sarah musi robić, to siedzieć za pieprzonym fortepianem!” To było coś w stylu: „Pomyślałem, że to byłoby dobre dla jej kariery”. Ja kontynuowałem: „To powód, dla którego nie mam pojęcia, dlaczego kurwa masz tę robotę!” (śmiech) „Kto cię zaprosił, koleś?” To ci sami ludzie, którzy w czasie, gdy Zeppelin byli wszędzie dookoła, w latach 1976-77, gdy pojawili się też Sex Pistols i The Clash, mówili: „Wiesz, może wcisnęlibyśmy Roberta Planta w coś zielonego, a Jimmy Page miałby jakieś kolczyki, tatuaże i ogoloną głowę?” Odpowiedź: „Płacą ci za takie coś?” (śmiech) „Wszystko, co Led Zeppelin muszą robić to nagrywać kopiące dupsko albumy! Nie obchodzi ich to, co pieprzony Sid Vicious musi kurwa powiedzieć, ani też to, co Sid Vicious ma do powiedzenia na temat Led Zeppelin.” To są ludzie, którzy mają tę pracę, a ty myślisz sobie: „Żartujesz sobie kurwa ze mnie?”

Właśnie obchodziłeś 47 urodziny. Czy czujesz, że się starzejesz?

Ktoś przyniósł mi zdjęcie do podpisania, miałem na nim coś koło 22 lat, dawałem tam czadu z szefem (chodzi o Ozzy’ego – przyp. red.) Czy chciałbym mieć 22 lata ponownie? Nie! To były cholernie świetne czasy, ale teraz jest jeszcze lepiej. Nie siedzę tu i nie mówię: „Wow, chciałbym, aby nadal tak było!” Pojechaliśmy ostatnio zobaczyć Roberta Planta w Santa Barbara i występ nas zmiażdżył. Czy chciałby on, aby ,,The Song Remains The Same” i te wszystkie rzeczy wciąż trwały? Nie! On ma wiele innych spraw, które idą do przodu. Tamte dni były wspaniałe, ale Plant robi teraz co innego. Pamiętam, jak moja mama mówiła mojej siostrzenicy, siedząc na stole kuchennym: „Gdy skończysz szkołę, trzymaj się tego, bo to najlepsze lata w życiu!”, a ja pomyślałem: „To kurwa smutne! Szkoła wyższa, najlepsze lata?” Nie mogłem się tego doczekać, więc odpuściłem i zająłem się swoim życiem. Zacząłem robić to, czym naprawdę chciałem się zajmować.

Cały wywiad możecie przeczytać pod tym linkiem.

Zakk Wylde: "Powiedziano mi, że albo skończę z alkoholem, albo umrę"

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.
Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

"There is a serpent in every Eden..." Zakochany w "mainstreamowym" metalu, takim jak Lamb of God, Machine Head, Pantera czy Bathory. Do wielogodzinnych rozmów o ciężkiej muzyce potrzeba mi tylko piwa w ręku i dobrego towarzystwa. Pewnie i tak spotkamy się kiedyś na jakimś koncercie, więc do zobaczenia!