Steven Wilson: „Kontrowersje wokół mojego nowego albumu tylko mu pomogły”

0

Steven Wilson nie boi się podejmować ryzykownych decyzji i tworzy muzykę, która jest bliska jego sercu. Nie zawsze pokrywa się to z odczuciami fanów, o czym muzyk przekonał się przy okazji premiery najnowszego albumu zatytułowanego „To The Bone”.

Muszę przyznać, że wszystkie te kontrowersje wokół albumu były świetną reklamą, bo spowodowały, że wiele się o nim mówiło. Część opinii była negatywna, część pozytywna, jednak jest jeden powód, dlaczego album zaszedł tak wysoko na listach sprzedaży (3. miejsce w Wielkiej Brytanii, 1. w Finlandii i 2. w Niemczech). Otóż wszyscy chcieli się przekonać na własne uszy, ile z tego co słyszeli jest prawdą.

Jednak powiem szczerze. Nie myślę o fanach, menadżerach, wytwórni, czy kimkolwiek innym, gdy tworzę muzykę. I nie czytam żadnych komentarzy w sieci. Zabawne jest to, że było kilku fanów, którzy podchodzili do mnie przy okazji signing session i mówili mi „Jestem ten…Jestem tamten” i czekali na to aż ich rozpoznam, a ja tylko mówiłem „OK, miło cię poznać taki i owaki.”

Mówili: „Nie wiesz kim jestem?”, a ja odpowiadałem, że nie. I odkryłem powód, dlaczego myśleli, że powinienem ich znać. Otóż wielokrotnie komentowali moją pracę na Instagramie i Facebook’u. A ja naprawdę nie czytam tego wszystkiego. 

Nie chcę, aby ludzie myśleli, że marnują swój czas postując takie rzeczy. Jeśli jest coś, o czym waszym zdaniem powinienem wiedzieć, to mi to wyślijcie. Jednak naprawdę nie czytam komentarzy. I nie uważam tego za błąd. To wspaniałe, gdy ktoś przychodzi do ciebie i mówi, że lubi twoje nagrania, jednak moim zdaniem artysta nie powinien czytać krytyki, niezależnie czy jest ona dobra lub zła, w takich źródłach.

Podzielacie zdanie Stevena? Czy Waszym zdaniem fani zbyt silnie narzucają muzykom swoje zdanie?

Udostępnij to

O autorze

"Ludzie myślą, że nigdy nie dorosnę. Ale nie mam wyjścia. Nie mam już 21 lat."