Odświeżona biografia Bruce’a Dickinsona zostanie wzbogacona m.in. przedmową Iana Gillana

0

Pilot, szermierz, prezenter radiowy i telewizyjny, autor książek, producent piwa, przedsiębiorca, ale przede wszystkim jeden z najsłynniejszych głosów w muzyce rockowej. Bez Bruce’a Dickinsona na czele Iron Maiden nie wzniósłby się na taki poziom i nie osiągnął takiej sławy. Niewielu potrafi ze swoim głosem zrobić to, co on. Niewielu z taką charyzmą potrafi dyrygować kilkusettysięcznym tłumem. Niewielu z taką energią przez dwie godziny włada sceną. I niewielu, którzy odnieśli podobny sukces, tak twardo stąpa po ziemi, nie ulegając pokusom sławy.

Bruce Dickinson należy do grona prawdziwych ludzi Renesansu, jest przykładem tego, że każde marzenie można spełnić, wystarczy tylko siła, zapał, determinacja i ciężka praca. Te cechy pomogły mu odnieść sukces na wielu płaszczyznach i w wielu dziedzinach. Dzięki tym cechom wygrał coś więcej – wygrał życie. Gdy w grudniu 2014 roku zdiagnozowano u niego potencjalnie śmiertelną chorobę, nie załamał się, tylko podjął walkę, która już po kilku miesiącach okazała się zwycięska.

O tym wszystkim opowiada biografia autorstwa Joe Shoomana, który śledzi losy Dickinsona od dzieciństwa poprzez działalność w szkolnych zespołach i pierwsze sukcesy po dołączeniu do Samson, aż po wielką karierę z Iron Maiden i poszukiwania własnej tożsamości na płytach solowych. Nie zapomina przy tym przedstawić Bruce’a jako człowieka, który swoją pasją życia zaraża innych.

A tak o Dickinsonie mówił Ian Gillan:

Pilotuje samoloty i jest frontmanem Iron Maiden. Cechuje go taka sama pewność siebie, profesjonalizm i rozmach, jakimi zabłysnął, gdy ujrzałem go po raz pierwszy. Ma dźwięczny, kojący głos – wyobraźcie sobie, że miałby się przedstawić jako kapitan waszego samolotu swoim słynnym krzykiem. Jak na ironię, jednym z jego pseudonimów jest „syrena przeciwlotnicza”. Zdarza się, że ludzie lubią się porywać na różne rzeczy, ale nie zawsze wykazują się przy tym inteligencją. Kończy się głównie na przechwałkach. Ale Bruce nie jest taki. Kiedy ma coś do zrobienia, nie ma miejsca na ściemnianie.

Udostępnij to

O autorze

"Ludzie myślą, że nigdy nie dorosnę. Ale nie mam wyjścia. Nie mam już 21 lat."