Mick Wall o swojej nadchodzącej książce o Metallice

6

Serwis Blistering przeprowadził na dniach wywiad z Mickiem Wallem – dziennikarzem Kerrang! i autorem licznych książek poświęconych zespołom i muzykom, m.in. autoryzowaną biografię Iron Maiden, oficjalną biografię Ozziego Osbourne’a, uznaną przez krytyków biografię Led Zeppelin – „When Giants Walked The Earth”, a także nieautoryzowaną biografię Williama Axla Rose’a („W.A.R.”), za której niezwykłą wnikliwość ten go z pewnością znienawidził. Nie kochał go już wcześniej za opisywanie życia zespołu – utwór „Get In The Ring” zawiera nawet dobitny monolog w kierunku Micka i Kerrang! (na co Slash odpowiedział z czasem: „Axl is an asshole. I fuckin’ love Mick Wall”). To już dość mocnych argumentów, by przypuszczać, że nowa książka poświęcona Metallice będzie niezwykła. Zobaczmy, co Mick na jej temat powiedział we wspomnianym wywiadzie.

mick wall

Nim o książce, Mick wspomina stare dobre czasy, gdy metal dopiero rozwijał skrzydła, a prasa działała na znacznie luźniejszych zasadach:

„(…) Całkiem pierwszy raz, gdy ktokolwiek w ogóle usłyszał o Metallice miał miejsce, ponieważ umieściliśmy ich na okładce Kerrang!. Skoro pomyśleliśmy, że są świetni, to po prostu umieściliśmy ich na okładce Kerrang! i nie było wtedy nikogo, kto powiedziałby ci, by tego nie robić, pytałby dlaczego, albo kto jest naszym docelowym targetem. Pomyśleliśmy, że to po prostu kawał metalu i to wszystko, co stało za naszą decyzją.”

Odnośnie przyszłości, Wall zapewnia, że pisanie idzie mu dobrze i jest coraz bliżej ukończenia swojej nowej powieści dot. Metalliki:

Nad tym właśnie teraz pracuję. To prawdziwy sukcesor książki o Led Zeppelin. Powinienem już prawie kończyć, ale oczywiście tak nie jest. Tak naprawdę jestem nieco w tyle. W ten sam sposób, w jaki zrobiłem to z biografią Led Zeppelin i tym razem chcę spróbować opowiedzieć wszystko najlepiej jak potrafię, ponieważ naprawdę uważam, że historia Metalliki nigdy dotąd nie została jeszcze opowiedziana, a przynajmniej nie we właściwy sposób. Znałem tych kolesi bardzo dobrze we wczesnych dniach [ich kariery], aż do momentu, gdy wspięli się na sam szczyt. Przykładowo – Lars zwykł dzwonić do mnie, gdy byłem w Londynie i sprawdzał, czy może zwalić mi się do mieszkania. To oczywiście było na całkowitym początku. Robił to nadal do czasu, aż nie wspomniał, że rozważa zbudowanie windy, która wwoziłaby ludzi na zbocze góry, na której mieszkał, prosto pod frontowe drzwi jego nowego domu. To było gdzieś w latach ’90.”

Ostatnimi czasy ja i zespół odnowiliśmy więzy i zrobiliśmy całkiem sporo wywiadów. Myślę, że ich historia należy do bardzo wyjątkowych. Posiada wiele wzlotów i upadków, które po prostu muszą mieć miejsce. Żadna historia nie jest nigdy kompletna, gdy mówi się li tylko o sukcesach. Musi opowiadać również o porażkach. Tak więc utknąłem w tym na dobre w tej chwili. Dosłownie śni mi się po nocach ta cała cholerna sprawa i przeraża mnie, że nie dam rady skończyć tego na czas. Ale to normalna sytuacja, tak jest za każdym razem. Książka powinna ujrzeć światło dzienne w październiku 2010r. Na ten moment omawiamy różne pomysły na to, jak [w ogóle]ją zatytułować. Miałem dla niej tytuł, ale dopiero co zmieniłem zdanie. Miałem dziś po południu spotkanie. Poszedłem na nie sądząc, że mam niesamowity tytuł tylko po to, by wyjść z tego spotkania z przekonaniem, że jest fatalny! [śmiech] Teraz musimy od początku wymyślić coś świeżego i nowego! Ale w tej chwili nie mam pojęcia, jak to będzie brzmiało. Oby ta fraza wpadła mi do głowy, gdy już skończę tą przeklętą robotę. Miała być dostarczona w kwietniu. Ale teraz mogę mieć tylko nadzieję, że uda mi się skończyć na czerwiec. Takie rzeczy trwają tak cholernie długo. Kocham je robić, ale idzie mi strasznie. Za każdym razem zostawiam wszystko na ostatnią minutę, żeby w końcu ruszyć dupę i napisać, co trzeba.”

Muszę jednak przyznać, że to naprawdę interesująca opowieść. Pisywałem o Metallice wiele razy i wiem, jaką książkę chcę zrobić. Ale podczas drążenia tematu, rozmawiania z ludźmi i przedzierania się przez fakty, nagle zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz nic. Zdawało ci się, że wiedziałeś wszystko, ale nie wiedziałeś nic! I to właśnie to, co mnie w tym ekscytuje, ale również zniechęca. Żadne fragmenty nie są łatwe, ani też nie ma żadnej części, przez którą możesz zwyczajnie przelecieć relatywnie łatwo. Wiem coś kurwa o tym! Poważnie, musiałem zacząć od zera i poznać całą historię. I to w tym wszystkim najlepsze, ale to, co doprowadza cię do szału to to, że trwa to tyle czasu. Mam nadzieję, że mówię z sensem, bo gadanie z facetem, który pisze książki, to trochę jak rozmowa z lunatykiem, który bredzi od rzeczy!” [śmiech]

mick wall

Oficjalna strona Micka: http://www.mickwall.com/

Bonus: ciekawy wywiad z Mickiem o Axlu i nowym GN’R tutaj (dowiadujemy się z niego m.in., że Chinese Democracy nie wychodziło tak długo przez oficjalnie propagowany perfekcjoznim Axla, ale jego problemy osobiste).

Udostępnij to

O autorze

  • Anonim

    może być z tego ciekawa lektura ;>

  • kto to jest nick

    sehr gut, tylko poprawcie w trzecim cytacie „li tylko”, na albo samo „li” albo samo „tylko”, bo te wyrazy znaczą właściwie to samo i nie łączy się ich ze sobą (mimo że jest to dość powszechne to jednak nie poprawne)

  • h-a-r-v

    Nie moj drogi/a, zajrzyj do slownikow. Li w polaczeniu z ‚tylko’ stanowi doniosla forme ‚wylacznie’. Sam fakt, ze wystepuje w slowniku juz wystarczy uznac za swiadczacy o poprawnosci. Do tego licznie wystepuje w wierszach, w gwarze prawniczej, etc.

    Jakby co, to m.in. tutaj na ten temat:

    http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629496

    http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=2778

    Z tego wynika nawet wiecej – otoz samo ‚li’ jest juz z uwagi na swoja archaicznosc nieuzywane i cytuje: „współcześnie istnieje tylko w połączeniu ‚li tylko’.”

    Btw. „niepoprawne” piszemy lacznie, tak na przyszlosc 😉 Ale ogolnie dzieki za troske. Demonami jezyka polskiego mimo wszystko nie jestesmy i na pewno jest co poprawiac tu i tam.

  • Fear The Night

    Cóż, kolejny facet chce zarobić co nieco na Metallice, nie słyszałem o nim, więc nie będę go oceniał. Może wyjść z tego ciekawa książka.