Metallica postanowiła grać po 50 koncertów rocznie

0

Metallica w wywiadzie dla Nerdist, którego w całości możecie wysłuchać poniżej, opowiedziała między innymi o przyczynach swojej decyzji dotyczącej liczby granych koncertów. Zespół postanowił wystąpić w tym roku na 50 wydarzeniach.

James Hetfield:

Mamy już plany na cały rok. Moje ciało zmusiło mnie do tego, aby ograniczyć koncerty roczne do pięćdziesięciu sztuk i zrobimy je najlepiej, jak potrafimy. Myślę, że każdy z nas jest w tej sprawie zgodny – 50 gigów to naprawdę nieźle. Mój organizm to spokojnie zniesie. Zarówno ciało, umysł jak i dusza potrzebuje regeneracji w domu. W moim przypadku wolnych dni domaga się też głos. 50 koncertów zleci bardzo szybko, jestem tego pewien. Jak mówimy o tym ludziom, reagują na zasadzie: „O mój Boże, to dużo!”. Dużo, ale nie w porównaniu do tego, ile graliśmy kiedyś.

Kirk Hammett:

Kiedyś mogliśmy koncertować 10, a nawet 12 miesięcy pod rząd. Mieliśmy tak szalone trasy, że czasem graliśmy po 5 koncertów w tygodniu…

James:

A potem wracaliśmy do domu, rozwodziliśmy się, dziewczyny od nas odchodziły, byliśmy uzależnieni od różnych substancji i walczyliśmy.

Kirk: 

To były bardzo pouczające doświadczenia. Wiele z nich wynieśliśmy.

Pozostając w temacie koncertów, zespół spróbował wyjaśnić, w jaki sposób trasy koncertowe scalały kapelę, także z fanami:

Kirk:

Najważniejszy okres to było pierwsze 5, 10 lat. Wtedy, na samym początku faktycznie żyliśmy tymi trasami.

James:

Graliśmy w miejscach, gdzie nikt nie chciał grać. Jesteśmy bardzo pracowitym zespołem. Interesują nas mniejsze rynki muzyczne, za co ludzie są nam wdzięczni. Pojawiają się głosy takie jak: „O mój Boże, nikt wcześniej nie grał w Arkansas, a Metallica to zrobiła!”. I to dużo o nas mówi. Nie ma nic lepszego niż koncert na żywo. Możesz sobie słuchać muzyki, ale bycie w miejscu, w którym odbywa się koncert to uczta dla zmysłów. To nie jest tylko muzyka, tylko zespół – to atmosfera, to ludzie koło ciebie, to gość, który rzuca butami.

Kirk:

To jest kompletne przeżycie. To jest wszystko. To trochę jak oglądanie „Gwiezdnych Wojen”. Napięcie po obejrzeniu filmu trzyma cię jeszcze dwa dni. Tak samo jest z koncertami rockowymi. Kiedy zespół schodzi ze sceny możesz pomyśleć: „To już koniec. Nie było to za dobre, co?”, albo „Czy to nie była najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałeś?”, „Zagrali to!”, „I to jak zagrali!”. Mam na myśli to, że takich przeżyć nie da ci siedzenie przed telewizorem.

Kolejnym poruszonym tematem było używanie telefonów komórkowych na koncertach, zamiast uczestnictwa w wydarzeniu.

James:

To trochę frustrujące patrzeć podczas koncertów na tysiące takich samych ekranów. To taki rodzaj armii, która patrzy na ciebie przez ekran. To bardzo smutne, kiedy ktoś komuś zasłania widok swoim iPadem. Ale co możemy zrobić? Nie możemy zabronić ludziom wnosić sprzętu na koncerty. Kiedy przychodzisz na gig, możesz go spędzać, jak ci się podoba. Jeśli chcesz upamiętnić te chwile to super. Być może zaśpiewasz do telefonu lepiej niż ja [śmiech]. I może potem pokażesz to komuś, kogo to zainteresuje. Na YouTubie pojawia się pięćset ujęć tego samego koncertu, nie kontrolujemy tego. Bawcie się, jak chcecie. Ale zastanawiam się, co tacy ludzie myślą po koncercie, kiedy oglądają te filmy. Fajnie, mają pamiątkę, ale czy czują, że tam byli…

Ponadto Meta wspomniała też o zmianach w setlistach:

Kirk:

Zmieniamy sety przed każdym koncertem, możemy to robić. Żeby granie było ciekawsze dla nas i dla publiczności.

James:

Wiesz, mamy mnóstwo utworów. To jest spory problem. Które kawałki mamy zagrać? Które kawałki przyjmą się najlepiej tu, a które tam? Lars ma swoje metody wybierania. „Hmm <<Hit The Lights>> graliśmy ostatnio w 1997… na trasie bla, bla”. „Hm..Ok”. Czy on naprawdę myśli, że ktoś pamięta to co on i jego komputer? Ale jest mega zaangażowany w to zadanie. Nie chce się cały czas powtarzać. Na nowej płycie też jest dużo utworów. Będziemy sprawdzać jak wszystkie sprawują się na żywo. Mamy nadzieję, że koncerty w niektórych miastach się co najmniej zdublują, wtedy będzie nam łatwiej wybierać. Poza tym są jeszcze ludzie, którzy za nami podróżują. Istnieją tacy fani, którzy jeżdżą z nami po całym kraju, a nawet po różnych kontynentach.

Kirk:

Wiesz, my też ciągle próbujemy nowych kombinacji. Sprawdzamy co się sprawdza, a co nie. Kiedyś w Londynie zagraliśmy pierwszy raz pod rząd trzy utwory, nigdy nie graliśmy ich w takiej kolejności. Po występie okazało się, że wyszło to naprawdę dobrze.

Cały wywiad:

Udostępnij to

O autorze

Joanna Chojnacka (Choinek)

Mam uszy szeroko otwarte. Jednak mimo częstego grzebania w różnych gatunkach muzycznych moje ulubione dźwięki, jak na delikatną i subtelną kobietę przystało, oscylują wokół muzyki ekstremalnej. Nie wychodzę z domu bez książki i słuchawek. Moją najsilniejszą, a zarazem najtrudniejszą metalową miłością od 2007 roku pozostaje Metallica. Wolny czas spędzam na koncertach, głównie Nocnego Kochanka. Zawsze i wszędzie: "Sound of the drums beatin' in my heart".