James Hetfield: „Kochamy to co robimy i robimy to, bo to kochamy”

0

Przedstawiamy Wam najciekawsze fragmenty wywiadu z Jamesem Hetfieldem dla stacji 93.3 WMMR, który miał miejsce 2 tygodnie temu.

O przerwie pomiędzy wydaniem „Death Magnetic” a „Hardwired… To Self-Destruct”:

Nie sądzę, że kiedykolwiek mieliśmy przerwę. Może małą, ale czas nie jest dużym czynnikiem w Metallice. Robimy to w naszym ‚Tallicowym czasie, wiesz, mamy ciągle dużo rzeczy do roboty. Więc to nie jest tak, że torturowaliśmy siebie i innych czekaniem na ten krążek. Dzieją się rzeczy wewnątrz zespołu, koncertujemy, bierzemy udział w jednorazowych wydarzeniach i innych rzeczach, to po prostu się dzieje. I tak, mamy swoje domowe życie, to jest dla nas priorytetem, ale nie jest powodem, dla którego zajęło o to tak długo. Po prostu nie lubimy się spieszyć.

O tym, czy singiel „Hardwired” określa brzmienie całej płyty:

„Hardwired” napisaliśmy jako ostatni utwór na płytę, więc jest tak jakby podsumowaniem, streszczeniem feelingu na płycie, zarówno pod względem tekstu jak i pomysłu. Jednak z całą pewnością jest to jeden z krótszych utworów na płycie. Jestem znany z długich utworów, i jest ich też kilka. Jest poczucie różnorodności, a to kochamy. Uwielbiamy grać szybko, wolno, umiarkowanie i wszystko, co pomiędzy.

O nadchodzącej trasie koncertowej:

Nie ma wątpliwości, że będziemy koncertować z tym albumem. Nie mam pojęcia dokąd pojedziemy, gdzie ludzie usłyszą te utwory na żywo. Chciałbym zagrać wszędzie, gdzie tylko się da, ale wiesz, obecnie w naszym wieku chcemy brzmieć jak najbardziej ostro i potężnie. Dlatego będzie to selektywne koncertowanie – będzie to zdrowe, a jednocześnie dotrzemy wszędzie na pełnych obrotach. Więc będzie to mniejsze, ale mądrzejsze i potężniejsze koncertowanie.

O tym, czy Metallica jest nadal oskarżana o „sprzedanie się”:

W internecie krążą różne wersje, z tymi wszystkimi hejterami i ludźmi, którzy tylko czekają by wszcząć dyskusje… whatever. Żywią do nas urazę sprzed dziesięciu lat i przelewają to na nowy album. A oni nawet go nie usłyszeli. To jest tak: „Okej, to nie jest muzyczna krytyka, to tylko ktoś, kto sie wkurzył i musi się wyładować.”. No więc mamy to gdzieś. Kochamy to co robimy i robimy to, bo to kochamy, tworzymy muzykę, którą chcemy usłyszeć. Po prostu. Jesteśmy artystami. Możesz oceniać to jak chcesz, ale będziemy robić to, co MY uważamy za słuszne.

O tym, jak zmieniło się brzmienie zespołu w ciągu 35 lat:

Myślę, że jesteśmy tu by się zmieniać i to właśnie robimy. Nie oceniam nikogo, kto jest artystą i robi, co mu się podoba. Jeżeli tworzysz takie same albumy, ale to jest to, co kochasz robić i jest to twoje pudełko bezpieczeństwa, to świetnie – jest to wiarygodne. Zawsze jest coś dobrego w tym, co tworzysz. My jesteśmy odkrywcami, lubimy próbować nowych rzeczy i przekraczać granice.

O tym, czy dla zespołu nadal jest coś do osiągnięcia, czy poprzestaną na tym, co już osiągnęli:

Po części oba. My, jako odkrywcy, myślimy: „Jaka będzie nasza kolejna przygoda?” Te przygody po prostu się pojawiają, a my z nich korzystamy. Lubimy pierwsze razy i mamy kilka tych pierwszych razów, które nie wypaliły, albo które prawie nas [finansowo]zrujnowały [śmiech] – wiesz, pewne filmy – nieważne…. Jesteśmy otwarci na nowe rzeczy, dobrą zabawę, sprawianie radości fanom, a to z kolei sprawia radość mnie.

O tym, czy Metallica kiedykolwiek odejdzie na emeryturę:

Nie wiem, nie myślę o tym jeszcze. Nie ma zasady. Jako artysta, kiedy kończysz? Czy powinieneś w ogóle kończyć? Czy jeżeli skończysz, wtedy umierasz? Spójrz na Lemmiego. Ten koleś był na scenie i kopał tyłki do ostatnich chwil, a to jest godne szacunku. Ale to jest on. Kochał to i żył w ten sposób. Dlaczego miałbyś umrzeć gdzieś indziej, siedząc w bujanym fotelu? Kochał to robić i to mu pasowało. Jeszcze nie wiem co będzie z nami.

Oprócz tego, prowadzący wywiad Jaxon wspomina koncert Jamesa, kiedy po wypadku na scenie zastępował go John Marshall. Podczas rozmowy pada również wspomnienie filmu „Kids React To: Metallica”. James przyznaje, że był zachwycony reakcjami dzieci, ich szczerością. Stwierdził, że są one inspirujące. Prowadzący słusznie zauważył, że najbardziej dzieciom przypadł do gustu „Enter Sandman”, co jest potwierdzeniem tego, że „Black Album” był płytą, która pozwoliła zespołowi dotrzeć do o wiele większej grupy odbiorców. Na pytanie o to, jakiej rady James Hetfield udzieliłby samemu sobie z czasów MoP, James odpowiedział:

Nie myśl zbyt dużo. Przestań w ogóle myśleć i ciesz się życiem.

 

Udostępnij to

O autorze

Aleksandra