Frank Bello: „Metallica ocaliła Anthrax”

0

Basista Anthraxu, Frank Bello, dziękuje Metalice za „kopa w dupę”, jakiego zespół potrzebował. Stwierdził nawet, że są teraz bardziej naładowani energią niż w latach 80. Muzyk uważa, że zorganizowanie trasy koncertowej Wielkiej Czwórki w 2010 roku było punktem zwrotnym w ich karierze, dzięki czemu powrócili do formy z albumem „Worship Music” (2011) i tegorocznym „For All Kings”.

Do tego czasu, Anthrax nie mógł się odnaleźć – zespół potrzebował stałego frontmana i decydował pomiędzy Johnem Bushem, Joey’em Belladonną i Danem Nelsonem. Na płycie „Worship Music” na stałe jako wokalista powrócił Belladona. W wywiadzie dla Metal-Rules.com mówił:

W zespół tchnęło nowe życie. To jest jak odrodzenie. To zaczęło się jeszcze przed wydaniem „Worship Music”, podczas trasy Wielkiej Czwórki. Jestem pełen uznania dla Metalliki i zawsze będę im za to wdzięczny. Nie musieli tego robić. Naprawdę dali nam kopa w dupę, byśmy znów byli zespołem, i byli w tym prawdziwi. Przysięgam, od tamtej trasy ciągle się rozpędzamy.

Kiedy zapytasz, czy mamy nową energię, to jest za mało powiedziane. Jesteśmy bardziej głodni, niż kiedykolwiek w latach 80.

Kiedy Anthrax miał już wokalistę, mógł zająć się pisaniem utworów tak, by dopasować je do głosu Belladonny. Basista zespołu tak wypowiada się o Joey’u:

Jest tak dobry, jak nigdy dotąd. Stoję z nim na scenie każdej nocy i ten koleś to fenomen. Nie słyszałem o wokaliście, który się nie rozgrzewa i nadal może śpiewać w ten sposób.(…) Jestem fanem jego głosu – to dar od Boga, piękny dar. Jestem wdzięczny, że mogę być z nim w zespole.

Anthrax właśnie rusza ze Slayerem i Death Angel w trasę po Północnej Ameryce. Koncerty będą odbywały się do końca przyszłego miesiąca.

Udostępnij to

O autorze

Aleksandra