Megadeth doczekało się piwa

0

Piwko i metal od zawsze stanowią związek nierozłączny – wie o tym każdy młodociany adept ciężkich brzmień, wie o tym także Dave Mustaine. Niedawno półki sklepowe zaatakował wściekle trunek sygnowany nazwą jednego z hitów Megadeth, czyli ‚A Tout Le Monde’, który usłyszeć mogliśmy na albumie „Youthanasia” oczywiście. Jest to piwo w stylu saison, które powstało we współpracy z piwowarem Jerrym Vietzem, prywatnie przyjacielem lidera formacji, na etykiecie widnieje zaś Vic Rattlehead, czyli znana wszystkim maskotka grupy.

Na tę okoliczność Rudy podzielił się kilkoma swoimi wspomnieniami i przemyśleniami związanymi z omawianym napitkiem.

Pierwsze piwo wypiłem, kiedy byłem naprawdę bardzo, bardzo mały. Moi rodzice rozwiedli się gdy miałem cztery latka – ja zostałem z matką. Mieszkaliśmy w Huntington Beach, ale ona pracowała w innym mieście, więc cały czas dojeżdżała i któregoś dnia zostawiła sobie piwo w lodówce przed moim powrotem ze szkoły. Byliśmy wtedy bardzo, ale to bardzo biedni, więc to było takie tanie piwo marki „Piwo”, w białej puszce, z niebieskim napisem. Innym piwem, jedynym, które jeszcze z tamtego czasu pamiętam, był Meister Brau, który był tragiczny. Więc było to piwo i był Meister Brau bo byliśmy biedni. Ale picie piwa mam we krwi z racji niemieckich korzeni.

A jak powstawało „A Tout Le Monde”?

Dla nas znaczenie ma jakość i uczucie orzeźwienia. Wszystko robimy w zgodzie z terminem przydatności, użycia do warzenia…. Nikomu się nigdzie nie spieszy. Nie chodzi o to, żeby produkować to masowo i lecieć z tym gdzieś…. Zależy nam na… Dla piwowara, Jerry’ego Vietza proces produkcji piwa jest jak sztuka. Wiele rzeczy się ze sobą łączy. Dlatego Jerry zaproponował: „Myślę, że powinniśmy nazwać je od ‚A Tout Le Monde’.” A ja na to, że świetnie – „Nazywaj to jak chcesz, dla mnie liczy się, że mi smakuje”.

Już wcześniej Megadeth pochwalić się mogło swoim winem, teraz orzeźwiające saison – rozpieszczają nie tylko muzycznie!

Udostępnij to

O autorze

Lockheed

Śmieszek, domorosły filozof, basista in spe. Siedzi głównie w ciężkich brzmieniach, w blacku czy doomie, ale w każdym gatunku może odnaleźć wartościowe kawałki. Studiuje prawo (europejskie).