Dave Mustaine sprzedaje swoją posiadłość w Kalifornii za niemal 5,5 mln dolarów

0

Jak donosi portal Los Angeles Times, Dave Mustaine wystawił niedawno na sprzedaż swoją posiadłość w Fallbrook, Kalifornii. Dom można nabyć za 5,375 milionów dolarów.

W skład 9,5 akrowej działki (1 akr to w przybliżeniu 0,4 hektara) wchodzi dom w stylu angielskim, zbudowany w 1990 roku oraz winiarnie, pastwisko i staw. Sam dom z kolei, którego powierzchnia to niemal 500 metrów kwadratowych, posiada pokój multimedialny, bar, biuro, siłownię, 5 sypialni, 5 łazienek i 2 toalety damskie. W środku mieści się również nowoczesne studio nagraniowe. Galeria ze zdjęciami poniżej. Przyznajcie, że robi wrażenie.

Dlaczego lider Megadeth sprzedaje tak okazałą posiadłość? Dave pod koniec zeszłego roku przeprowadził się do Nashville. W majowym wywiadzie dla Rolling Stone muzyk tłumaczył, dlaczego po wielu latach zdecydował się opuścić Fallbrook na rzecz Tennessee:

Mieszkaliśmy tam już po raz czwarty. Wciąż mamy nasz dom w San Diego, ale planujemy go wkrótce sprzedać. Znasz to powiedzenie: „Szczęśliwa żona, szczęśliwe życie”? Moja żona i córka są tutaj bardzo, bardzo szczęśliwe.

Tu jest świetnie. Ludzie w Nashville są wspaniali. Są konkretne rzeczy, których brakuje w Kalifornii… I konkretni ludzie, których nie brakuje mi. Ale jest zabawnie. Jechałem do studia pewnego dnia i trochę przesadziłem z prędkością, po czym zobaczyłem szeryfa. Myślę sobie: „O Boże. złapali mnie na gorącym uczynku.” Zjechałem więc prędko w miejsce, w którym zamierzałem zjeść śniadanie, usiadłem za stolikiem i zacząłem patrzeć przez okno. Widzę szeryfa, który zawrócił i wjeżdża na parking. Wszedł do środka, przechodzi zaraz obok mnie, a ja myślę „Ok, ma mnie.” Zacząłem już szukać portfela, a on do mnie: „Chcę ci jedynie powiedzieć, że jestem twoim wielkim fanem. Wszyscy wiemy, że przeniosłeś się tutaj i jesteśmy bardzo podekscytowani faktem, że mieszkasz w naszej miejscowości. Witamy.”

Udostępnij to

O autorze

Rafał Stempień

"There is a serpent in every Eden..." Zakochany w "mainstreamowym" metalu, takim jak Lamb of God, Machine Head, Pantera czy Bathory. Do wielogodzinnych rozmów o ciężkiej muzyce potrzeba mi tylko piwa w ręku i dobrego towarzystwa. Pewnie i tak spotkamy się kiedyś na jakimś koncercie, więc do zobaczenia!