Charlie Benante o „State Of Euphoria”: „Wszyscy uważaliśmy ten album za niedokończony”

0

5 października ukaże się ekskluzywne wydanie czwartego krążka Anthrax „State Of Euphoria” z 1988 r. Album ukazał się 30 lat temu, więc z pewnością jest to dobry powód, aby wydać go w rozszerzonej i zremasterowanej wersji.

Na jego zawartość złożą się dwie płyty CD. Na pierwszej znajdzie się zremasterowana wersja „State Of Euphoria”, wszystkie utwory pochodzące ze stron B singli wydanych w okresie promującym płytę i „Antisocial” nagrany na żywo podczas koncertu w Hammersmith Odeon w marcu 1989 r.

Drugi krążek – „Charlie’s Archives” – to prawdziwy skarb dla fanów Anthrax. Zespół przeprowadzi słuchaczy przez proces pisania, rozwoju i nagrywania kawałków z albumu. Można będzie doświadczyć, jak muzycy konstruują utwór, decydując o tym, co ma zostać a co nie, a następnie powędrują do studia, gdzie nagrywane były podstawowe piosenki.

Dopełnieniem tego wydania jest 20-stronicowa książeczka, która przeniesie wielbicieli zespołu 30 lat wstecz. Nad wszystkim czuwał perkusista Charlie Benante, który mówi:

Powróciłem do tamtego czasu, przechodząc ponownie przez wszystkie emocje, nastroje i presję, którą wtedy wszyscy odczuwaliśmy. Musisz zrozumieć, że byliśmy zespołem przez jakieś cztery lata. Chłopie, uwierz mi, to był prawdziwy huragan, który starał się utrzymać pewien poziom ciągłości między naszymi pierwszymi trzema płytami a „State Of Euphoria”.

Jeśli porównasz naszą twórczość do tego, co robili wtedy Metallica, Slayer i Megadeth okaże się, że wszystkie nasze płyty były na tym samym poziomie co ich. „Among The Living” był naszym „Reign In Blood”, naszym „Master Of Puppets”. Te, które pojawiły się później, nie były tak samo mocne. Nie sądzę, że „…And Justice For All” jest tak dobra, jak „Puppets” – chociaż wciąż kocham tę płytę; nie sądzę też, że „State Of Euphoria” jest tak dobra, jak „Among”.

Scott Ian w swojej autobiografii „I’m The Man” również nie krył rozczarowania tą płytą:

„State Of Euphoria” postrzegam jako niedokończony album. Wymagał jeszcze ze czterech miesięcy pracy. W niektórych piosenkach trzeba było dopracować aranżacje i melodie.

Ostatnie słowa należą znowu do perkusisty:

Nie mówię, że „State Of Euphoria” to zły krążek. Wszyscy uważaliśmy ten album za niedokończony. Mogliśmy wykorzystać trochę więcej czasu.

Jak zabrzmi zremasterowana „State Of Euphoria”? Dowiemy się już niedługo.

Udostępnij to

O autorze

Miłośnik wszelkich odmian ciężkiej muzyki, Star Wars i egzotycznych miejsc. Mawia, że Jedi są spoko, ale Imperium też. Lubi dobrą książkę, film czy serial. Basista w stanie spoczynku. Grał w Island, Chainsaw, Puki' Mahlu i kilku innych zespołach. Od 30 lat w służbie metalu. Stay Heavy! \m/