Axl Rose był załamany samobójstwem Kurta Cobaina

0

Ostatni wywiad z byłym menedżerem Guns N’ Roses, Dougiem Goldsteinem, obfitował w wiele ciekawych i poruszających historii.

Goldstein opowiedział między innymi o reakcji Axla Rose’a na śmierć Kurta Cobaina w 1994 roku, podkreślając, że pomimo całego zamieszania między Nirvaną a Gunsami, Axl był naprawdę przygnębiony.

Ta niezgoda między nimi nie miała znaczenia. Wiedział, że Kurt też był umęczonym artystą. Był tym przygnębiony. Duff leciał samolotem z Kurtem dzień przed tym, zanim Kurt się zabił. Miał wyrzuty sumienia, że nie przytulił go mówiąc „chodź ze mną, nie idź do swojego domu”.

Dalej Goldstein skoncentrował się na depresji Rose’a:

Przeżyłem to z moim własnym bratem, który tak jak Axl jest geniuszem z zaburzeniami maniakalno-depresyjnymi. Był moim najlepszym przyjacielem. Axl urodził się 6 lat później, ale urodził się dzień po moim bracie, więc to geniusz-wodnik z zaburzeniami maniakalno-depresyjnymi. Byłem bardzo empatyczny. Axl mógł zadzwonić o 2, 3 lub 4 rano, kiedy nie radził sobie dobrze, a ja z nim siedziałem. Czasem przez wiele dni.

Goldstein wspomniał też o wydarzeniach z festiwalu Monsters of Rock w 1988 roku, w Donnington. Rose był zdegustowany, kiedy frontman Van Halen – David Lee Roth – kpił z tragicznej śmierci dwóch osób, które zginęły podczas występu Guns N’ Roses:

Wiedziałem, że ktoś wtedy stracił życie, wiedziałem, kiedy to się działo, ale nie powiedziałem chłopakom [kiedy grali] bo to zraniłoby Axla. Kiedy wróciliśmy do hotelu, w barze był David Lee Roth, a Axl chciał, bym mu go przedstawił. Chciał z nim porozmawiać. Axl zapytał Dave’a jak radzi sobie z takimi sytuacjami, na co Dave odpowiedział „jesteś w Wielkiej Brytanii, tutaj 10 osób umiera podczas meczy piłkarskich, a to jest rock n’ roll”. Wtedy Axl powiedział, że już nie chce tam siedzieć i wrócił do swojego pokoju, był zdegustowany, a mi było wstyd, że ich sobie przedstawiłem.

Udostępnij to

O autorze

Kiedy życie daje Ci lemoniadę, zrób z niej cytryny. Życie bardzo się zdziwi.