Zmiany w Spotify szansą dla artystów?

0

Pamiętacie jeszcze te cudowne wieczory, gdy wraz z kolegami rozpakowywaliście świeżutkiego winyla, delektowaliście się jego wyjątkowym zapachem, przeglądaliście teksty utworów i siadaliście na kanapie, aby razem przeżyć pierwszy odsłuch długo wyczekiwanego premierowego materiału ukochanej kapeli? Jeśli tak, to zazdrościmy Wam świetnej pamięci, bo te czasy, niestety, już dawno przeminęły.

Teraz na rynku rządzą dwa „złote” wynalazki internetu – YouTube i Spotify. Serwisy, które spełniły marzenia milionów ludzi na całym świecie. Słuchać wszystkiego, nic za to nie płacąc. Szkoda, że nikt nie pomyślał przy tym o artystach, którzy mogą zapomnieć o pieniądzach ze sprzedaży płyt. 

Ale przecież to idealne rozwiązanie, bo Spotify płaci muzykom za każde odtworzenie ich utworów! – krzyczą potomkowie Arystotelesa, którzy myślą, że odkryli „złoty środek”.

Wystarczy jednak porozmawiać z muzykami, aby dowiedzieć się, ile w tym prawdy. 

Tak liczące się na rynku zespoły jak Radiohead i Tool podjęły walkę ze szwedzkim gigantem, nie zezwalając na umieszczenie swojej dyskografii. Jednak zostali oni postawieni między młotem „fanów” bojkotujących ich decyzję, a kowadłem z napisem „zapomnienie”. W tych okolicznościach na placu boju pozostali nieliczni. Jednak co jakiś czas pojawiają się kolejne głosy sprzeciwu wobec polityki serwisów streamingowych. Artyści proponują zmiany, które mają posłużyć wszystkim stronom. Czy Spotify właśnie ich usłyszało?

Nowa umowa podpisana z Sony Music Entertainment wiąże się ze znacznymi ograniczeniami dla użytkowników korzystających z darmowej wersji programu. Od teraz nowe albumy będą dostępne do odsłuchu tylko dla posiadaczy płatnej subskrypcji. Jednak wciąż nie poznaliśmy najważniejsze informacji: jak długo na dostęp do tych utworów będą musieli czekać użytkownicy podstawowej wersji.

Jak widać, Szwedzi musieli myśleć dwa lata dłużej nad tym rozwiązaniem niż na przykład Mariusz Duda i Piotr Grudziński z Riverside, którzy w rozmowie z Do tańca, nie do różańca proponowali podobne rozwiązanie i przedstawili kulisy funkcjonowania Spotify. Czy dzięki temu rozwiązaniu wzrośnie sprzedaż albumów w formie fizycznej? Czy zobaczymy jeszcze kiedyś kolejki do sklepów muzycznych? Mamy co do tego wątpliwości, ale może jesteśmy świadkami pierwszego kroku na drodze do wielkich zmian.

Udostępnij to

O autorze

Jestem na tym pięknym etapie, kiedy każdego dnia poznaję coś nowego, co ubarwia moje życie. Z zamiłowaniem do klasycznego heavy metalu stopniowo poszerzam swoje horyzonty.