Roman Kostrzewski dla DeathMagnetic.pl: „Zdarzają się momenty, w których śmieję się pod nosem wyobrażając sobie jak fraza będzie przyjęta”

0

Roman Kostrzewski jest z pewnością jedną z najbardziej intrygujących postaci na polskiej scenie muzycznej! Tajemnicze teksty, nietypowe poglądy, styl życia, a przede wszystkim dokonania muzyczne sprawiły, że zawsze było o nim głosno. Choć od jego pierwszych występów z Katem minęło ponad 35 lat, muzyk wciąż jest aktywny na scenie i wraz z perkusistą, Ireneuszem Lothem, kontynuują dziedzictwo kapeli pod szyldem Kat & Roman Kostrzewski.

Grupa właśnie ruszyła w obszerną trasę koncertową po Polsce, dzięki czemu fani mogą raz jeszcze zapłakać nad losem stryja, uronić łzę dla cieniów minionych, czy podziękować panu za cudowne show! To doskonała okazja, by po raz pierwszy w historii naszego serwisu przeprowadzić wywiad z Romanem! Wokalista wspomina m.in. o solidarności polskiej sceny metalowej, współczesnej formie festiwalu w Jarocinie, identyfikacji z własną twórczością oraz poddaje wątpliwości istnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Nie zabrakło też pytania odnośnie nowego albumu Furii, Metalliki oraz oczywiście Kata. Zapraszamy do lektury! 

DeathMagnetic.pl: Żyjemy w XXI wieku, gdzie najważniejszym medium jest internet. Poza streamowaniem muzyki umożliwia także wymianę opinii między słuchaczami, również tych negatywnych. Czytacie opinie na swój temat? Jak odnosicie się do tzw. internetowych hejterów?

Roman Kostrzewski: Nie wiem jak koledzy z kapeli, ale mnie jakby to omija. Zakopałem się w muzyce, występach oraz świecie bliskich mi osób i chyba nie dowiem się co miłego o nas piszą. Kiedyś krążyła opinia, że nie ważne czy mówią dobrze czy źle, ważne, że mówią. Chciałoby się powiedzieć – istotne to, żeby nie spotkać się z obojętnością.

Pozostawszy przy temacie internetu jestem bardzo ciekawy jaki jest twój stosunek do ściągania muzyki z internetu. Uważasz, że należy z tym walczyć? Piractwo jest często porównywane do tape-tradingu, które było normą w latach 80-tych, gdy zaczynaliście karierę.

Myślę, że w sytuacji chronicznego zubożenia naszego społeczeństwa, dostęp do dóbr kulturalnych powinien być ułatwiony. Problemem jest jak to zrobić, aby państwo rekompensowało niedobory artystów. Na razie nie jest fajnie. Mam kilka pomysłów, ale w tym wywiadzie nie ma sensu ich rozważać.

Internet umożliwia także wybicie się młodym zespołom. Wiele z nich supportuje Was podczas koncertów. Czy istnieją takie kapele, wśród których widzisz następców Kata? Jak oceniasz kondycję współczesnej polskiej sceny metalowej?

Metale dobrze rokują. Coraz więcej artystów gra zawodowo, a część z nich spokojnie jest wstanie występować poza granicami. W wielu miejscach dochodzi do organizowania wydarzeń artystycznych o charakterze nie tylko lokalnym. Powstają kluby dzięki połączeniu muzycznych fascynacji i kapitału. Zdolność metali do działania zespołowego podtrzymuje płomień rozpalony w latach 80-tych. Sami artyści raczej przyjacielsko współistnieją. Publiczność również. To wszystko pozwoli niejednemu młodemu twórcy na rozwój. Nie jest łatwo się wybić na artystyczną niezależność, ale też jest prawdą, że duch artysty powinien się unieść niezależnie od trudności.  Jakiś czas temu miałem przyjemność oceniać zespół Srogo i myślę, że pokrewnych im talentów jest sporo, co potwierdza moje przekonanie, że będzie komu i dla kogo grać. Z uwagi na zorganizowaną Polonię na wyspach, także tam.

Wydaje mi się, że w Polsce ciężko zorganizować chociażby dochodową trasę, szczególnie przez te mniej popularne zespoły. Choć zdarzają się oczywiście wyjątki, właśnie zakończyła się podzielona na dwie części trasa Christ Agony. Koncerty miały miejsce dzień po dniu, a to rzadka praktyka. Na ogół w naszym kraju koncerty odbywają się w weekendy. Mimo wszystko podczas tych wydarzeń nie można było narzekać na brak ludzi. Uważasz, że przy dobrej organizacji, reklamie i odpowiednio dobranym składzie takie trasy mogą się sprawdzić i być coraz częściej organizowane w naszym kraju?

Jest to możliwe. W istniejących klubach trochę już brakuje weekendów do grania. Tradycyjnie rzadko który decyduje się na aktywność od 1 maja do praktycznie końca sierpnia. Dochodzą katolickie święta itp.

Powróćmy na chwilę do nowości! Nie mógłbym Cię nie zapytać o nową Furię. Słyszałeś ich najnowszy album? W jednym z wywiadów Nihil stwierdził, że Twoje teksty są „co najmniej świetne”. Jego twórczość na pewno może kojarzyć się z Twoją pod względem tekstów, które zdecydowanie posiadają drugie dno.

Podajesz dobry przykład młodości ale też i dojrzałości artystycznej zdolnej do tworzenia niewymuszonych oryginalnych i osobliwych klimatów. W Furii ciemne barwy dźwięków i słów jakby emanują odniesieniem do rzeczywistości życia w kraju, gdzie wkurwienie splata się ze smutkiem. Zgadza mi się ich psychodelia ze schizofrenicznym obrazem wielu fragmentów naszej rzeczywistości.

Młodzież często stawia Ciebie za wzór, chociażby ze względu na poglądy, czy też wiele lat spędzonych na scenie. Pokusiłbyś się o jakieś rady jak się zachowywać, by w tym wieku wciąż być w formie i czerpać radość z grania?

Wielowątkowy temat, ale żeby nie zabełtać wspomnę o sportowych wyczynach w dzieciństwie, gdzie w nogę grało się całą niedzielę. Do obiadu pierwsza połowa, a do kolacji druga. Ewentualne dogrywki po niej. Z dzisiejszej perspektywy ważnym momentem okazało się przekonanie, że świat dźwięków i aury jaką w ludziach wytwarza jest tym, z czym pragnąłem być każdego dnia. Zwrócę nacisk na słowo pragnienie. Publiczność może wzmacniać to uczucie.

No właśnie, w ubiegłym roku widziałem Cię na festiwalu w Jarocinie. Co sądzisz o aktualnym obliczu tej imprezy? Wydaje mi się, że niegdyś kojarzące się głównie z punkiem wydarzenie stało się dużo bardziej różnorodne, jednocześnie tracąc trochę swojego ducha.

Trudno mi odnieść się do dzisiejszego znaczenia imprezy. Mam wiele żywych wspomnień sprzed lat. Mnie się podobało. Byłem tam dwa lata temu zaproszony, aby z Dziećmi Jarocina i ich dziadkami wspólnie zaśpiewać ‚Ostatni Tabor’. Miłe przeżycie. Wieczorem udałem się na rynek i po kilku piwkach poniosło mnie. Poimprowizowałem z kapelą grającą przed knajpeczką. Więcej nie pamiętam. Mówiono, że wędrowałem po Jarocinie w pozycji skośnej i poziomej. Rok temu wybrałem się z Patrycją [żona Romana – przyp. red] i kolegą. Zobaczyłem Slayer i Acid Drinkers. Wokół sceny jak zawsze u metali żywy odbiór. W oddali charakter biesiadny. Myślę, że jest wiele różnic w porównaniu z tamtymi czasami, ale dla tego, kto ma ochotę na zabawę…każdy czas jest dobry.

Od 2015 roku występuje z Wami doświadczony i znany na polskiej scenie Jacek Hiro. Jak odnajduje się w składzie Kata?

Mentalnie Jacek stał się nam bliski. Jest bezpośredni w kontakcie, wesoły, towarzyski, muzykalny i pełen inicjatyw twórczych.

Jego pomysły także trafią na nowy krążek, nad którym aktualnie pracujecie? Powiedz mi proszę jak wygląda komponowanie w Kacie? Wspólnie improwizujecie, czy każdy przychodzi z własnymi pomysłami?

Różnie. Część utworów powstawała i powstaje dzięki zespołowemu rozwijaniu pomysłu, ale też przynoszone są gotowe projekty, czy szkice wymagające jedynie aranżacji. Na efekt końcowy bardzo wpływa wykonanie, które także jest wypieszczane zbiorowo i w odosobnieniu.

Potrafiłbyś w kilku słowach zdradzić czego fani mogą oczekiwać po nowym materiale? Każdy Wasz album był właściwie inny, tym razem także postawicie na rozwój, czy skorzystacie ze sprawdzonych rozwiązań?

Jak przy poprzednich płytach – materiał będzie miał swój indywidualny charakter. Już chociażby prace Jacka dużo zmieniają. Osobiście lubię wycieczki w nieznane, aby sobie i słuchaczom dostarczyć nowych wrażeń.

katiroman
Długo nad swoją płytą pracowała również Metallika, którą swego czasu supportowaliście. Słuchałeś „Hardwired…To Self-Destruct”? Muszę przyznać, że chłopaki nieźle dołożyli do pieca, choć zanim album się ukazał, fani mieli wiele obaw…

Utwór nawiązuje do początkowych płyt. Tak to już jest, że po wielu podróżach mamy ochotę na powrót do źródła. Ale, różnie z tym bywa.

Jak rozumiem także Twoim priorytetem jest tworzenie muzyki szczerej, odzwierciedlającej Twoją duszę i naturę. Jak bardzo zależy ci, by Twoja twórczość była doceniana przez innych? Czujesz się czasem „niezrozumiany” przez słuchaczy?

Po tylu latach myślę, że coraz bardziej rozumiany, ale przyznam że nie ułatwiam publiczności identyfikowania się z moimi pracami. Oczywiście dochodzą do mnie serdeczności i bluzgi, ale w akcie twórczym opinie umykają. Owszem, zdarzają się momenty, w których śmieję się pod nosem wyobrażając sobie jak fraza będzie przyjęta.

Swoją nieco inną stronę zaprezentowałeś dekadę temu. Wtedy światło dzienna ujrzała „Woda”. Wówczas zapowiadałeś, że krążek doczeka się kontynuacji, których tematyka będzie oscylowała wokół pozostałych żywiołów. Pomysł umarł śmiercią naturalną, czy przeszkodą okazał się brak czasu? Zamierzasz jeszcze kiedykolwiek powrócić do solowych wydawnictw?

O jakiej naturalnej śmierci ty mówisz? U mnie, podobnie jak u wielu twórców są projekty, które realizuje się czasem po wielu latach. Z żywiołami jest tak, że następny projekt ustępował i jeszcze ustępuje pracom w kapeli. Jednak od jakiegoś czasu powstają dźwięki na tę płytę i dzieje się to równolegle z występami i pracami nad nowymi utworami zespołu.

W tym roku przypada także inna ważna rocznica dla fanów Kata, a mianowicie 30-lecie „Oddechu Wymarłych Światów”. Macie w związku z tym jakieś szczególne plany? Tak swoją drogą nie wiem czy słyszałeś, ale do sieci wyciekło demo z tymi kawałkami. Z tego co słyszałem zostało nagrane w „Leśniczówce”. Brzmi naprawdę agresywnie, musisz przyznać, że ostatecznie materiał ten przybrał inną formę, być może dojrzalszą. Ostatecznie wszystkie teksty są też po polsku.

W „Leśniczówce”, gdzie wówczas mieliśmy próby, materiał był przygotowywany i ogrywany. Śpiewałem po “szwedzku” (takim roboczym języku), który wraz z postępem pisania tekstów zamieniał się na polski. Nie wiem o jaki nagrania chodzi, ale zapewne brzmią surowo, uchwycone podczas próby bez ulepszeń. Takie taśmy mają wielu wielbicieli. W tym wypadku ktoś z muzyków musiał włączyć “Kasprzaka”, co czyniliśmy aby mieć pewność, że wszystko się zgadza i tak zostało.

W swoich tekstach często odwoływałeś się do okultystycznych i magicznych praktyk, bardzo sobie cenisz także twórczość Tadeusza Micińskiego i innych artystów z tego okresu. Miałeś kiedyś w swoim życiu kontakt z jakimś zjawiskiem nadprzyrodzonym, które ciężko wytłumaczyć z naukowego punktu widzenia?

Nie. Wszystkie da się wytłumaczyć, jak chociażby zabawne spotkanie u Pałasza, ówczesnego kolegi i zarazem managera. Zaprosił kilku kolegów na “seans” spirytystyczny, wedle dziewiętnastowiecznych wzorów. Przy sprowadzaniu kogoś tam z “zaświatów”, Pałasz wzywał jego ducha aby dał jakiś znak. I wydawało się wszystkim, że dał, bo z oddali wydobył się stukot. Jakież było rozczarowanie towarzystwa, gdy okazało się, że to klupanie do drzwi sąsiada. No i jeszcze jedna historia – podczas nagrywania „Róż…”, siedzący za stołem mikserskim Jarek Prószkowski, codziennie obwieszczał nam o dziwnych rzeczach jak te, że podczas sesji z nami skrzypią mu drzwi i dzwonią szklanki. Myślałem wówczas, że chłopak jest nieźle przepracowany, co zresztą nie było dalekie od prawdy, gdyż po kilku latach uległ zawałowi. Odrobina fantazji przydaje się w życiu, wszelako mylenie jej z rzeczywistością nie zawsze kończy się zabawnie.

Ogromne dzięki za poświęcenie nam czasu! Życzymy wielu sukcesów. Do zobaczenia na sztukach!

Zapraszam w imieniu Kat & Roman Kostrzewski i przy okazji pozdrawiam serdecznie metali skupionych na DeathMagnetic.

 Grupa jest aktualnie w  trasie koncertowej, podczas której odwiedzi aż 24 miasta na terenie całej Polski. Najbliższy występ odbędzie się już 24 lutego w Lublinie (klub Graffiti). Wszystkie szczegóły w związku nadchodzącymi koncertami znajdziecie w naszym kalendarzu oraz na oficjalnym fanpejdżu kapeli!

24.02.2017 – Lublin, Graffiti
25.02.2017 – Chełm, Atmosfera Cafe
26.02.2017 – Kielce, Wspak
4.03.2017 – Bielsko Biała, Rude Boy Club
9.03.2017 – Łódź, New York
10.03.2017 – Chojnice, Pub Wlad
11.03.2017 – Piła, Barka
12.03.2017 – Poznań, Blue Note
17.03.2017 – Legnica, Spiżarnia
18.03.2017 – Świdnica, Klub Bolko
19.03.2017 – Zielona Góra, Wyspa
23.03.2017 – Toruń, Lizard King
24.03.2017 – Olsztyn, Nowy Andergrant
25.03.2017 – Warszawa, Progresja
1.04.2017 – Katowice, Mega Club
7.04.2017 – Kraków, Kwadrat
8.04.2017 – Wrocław, A2
9.04.2017 – Nowa Sól, Kaflowy MC

Rozmawiał: Jakub Czpioła
Zdjęcia: Katarzyna Loth

Udostępnij to

O autorze

jamic

Wielbiciel muzycznych kontrastów – moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.