Piotr „Anioł” Wącisz (Corruption, Virgin Snatch) dla DeathMagnetic.pl: „W przemyśle muzycznym zmieniło się bardzo wiele, pewne rzeczy nawet na gorsze”

0

Polski stoner metal przeżywa prawdziwy renesans! Choć nadal jest to gatunek niszowy, młode kapele nie zrażają się, organizują samodzielne trasy i wydają albumy, które z powodzeniem mogłyby odnieść sukces na zachodzie. Nie wszyscy jednak pamiętają jak wyglądały początki tej krajowej sceny, a by je poznać trzeba by było wgłębić się w historię m.in. takich kapel jak Corruption, czy Elvis Deluxe. Jakiś czas temu mieliśmy okazję porozmawiać z liderem pierwszej z nich – Piotrem „Aniołem” Wąciszem, nazywanym przez niektórych „ojcem polskiego stonera”. Muzyk podsumował 25-letnią działalność swojej macierzystej formacji, opowiedział o najbliższej przyszłości oraz zdradził jak wygląda życie prawdziwego rock’n’rollowca. Zapraszamy do lektury!

DeathMagnetic.pl: W tym roku Corruption obchodzi XXV lecie, od tego czasu w przemyśle muzycznym wiele się zmieniło, Ty natomiast stałeś się bogatszy o doświadczenie. Gdybyś dziś spotkał swoje nastoletnie wcielenie chciałbyś przekazać sobie sprzed lat jakieś rady?

Piotr „Anioł” Wacisz: W przemyśle muzycznym zmieniło się bardzo wiele, pewne rzeczy nawet na gorsze np. nie ma już w tym kraju wytwórni „metalowej”, która podpisując kontrakt z zespołem zapłaci mu za studio nagraniowe lub zwróci za jej nagranie. Gdybym spotkał swoje wcielenie, przekazałbym mu, żeby poświęcił się temu, co kocha w życiu najbardziej bez względu na konsekwencje i nie miał żadnych sentymentów wobec tych, którzy nie chcą iść z nim tą samą drogą. Szkoda czasu, energii i zmarnowanych szans…

Spodziewałeś się wówczas, że Corruption przetrwa tak długo, czy raczej była to dla Was zabawa, aniżeli realny plan na życie? Jak przebiegały pierwsze próby, grane jeszcze w Sandomierzu?

W życiu nie myślałem, że będę tak długo grał z Corruption. Założyliśmy zespół z Pawłem Kaniewskim (vel P.Horne) w jego mieszkaniu w bloku, spełniając swoje marzenie o graniu metalu takiego jak w tym czasie słuchaliśmy, czyli m.in. Bolt Thrower, Disharmonic Orchestra, Pungent Stench, czy Napalm Death. Nazwę zaczerpnęliśmy z kasety VHS tego ostatniego z koncertem zatytułowanym „Live Corruption”. Pierwsze próby zaczęliśmy grać w kwietniu 1991 roku w sandomierskim Funklubie pod czujnym okiem obecnego perkusisty KSU, Leszka Dziarka. Był naszym opiekunem, dużo mu zawdzięczamy. Usłyszeliśmy masę opowieści z muzycznego świata, które bardzo nam się spodobały i zachęciły do wytężonej pracy.

Jeden z pierwszych przełomowych dla zespołu momentów nadszedł chyba szybciej niż się spodziewaliście. Chodzi mi o udział w Metalmanii ’95, podczas której zagraliście z takimi kapelami jak Death, Grave i Samael. Dziś na próżno szukać relacji z tego wydarzenia. Jak trafiliście na tak prestiżową imprezę? Przede wszystkim jak ją wspominasz?

Występ na Metalmanii ’95 zawdzięczamy szalonej osobie jaką był Andrzej Mackiewicz, znany, co niektórym czytającym ten wywiad z wytwórni Loud Out Records. To on załatwił nasz udział w tym wydarzeniu. Spełniły się nasze marzenia, zagraliśmy u boku naszych idoli z Death, Grave, Unleashed, Samael i Acid Drinkers. Spotkaliśmy też chłopaków z My Dying Bride, którzy wtedy nie zagrali, ale byli na backstagu. Promowaliśmy świeżo wydany materiał z pierwszej płyty zatytułowanej „Ecstasy”, która ukazała się dzięki współpracy polskiej Sick Records i holenderskiej DSFA Records. Niestety nie mamy z tego występu żadnego zapisu wideo, jestem w posiadaniu kilku zdjęć. Szkoda, ale to były takie czasy szalone, że nie myśleliśmy o takich głupotach jak kamera.

Wtedy byliście jeszcze death/doomową kapelą, wkrótce jednak muzykę zdominowały wpływy stoner metalowe. Była to naturalna ewolucja, czy po prostu zmówiliście się na próbie co będziecie teraz grali?

Zaczynaliśmy od death/doomu, bo w tamtym czasie taka stylistyka bardzo nam się podobała, szczególnie dokonania Winter i Necroschizma. Później nastąpiła naturalna ewolucja, chęć znalezienia własnego stylu muzycznego i pójścia swoją drogą. Z całą pewnością zainspirowała nas do tego także ówczesna twórczość Cathedral, Entombed, Kyuss, czy Orange Goblin.

A ze swoich młodzieńczych inspiracji wyrosłeś, czy wciąż jesteś aktywnym fanem chociażby Samael, Morbid Angel, czy Entombed?

Jeśli chodzi o wymienione przez Ciebie zespoły, to nadal jestem fanem Morbid Angel i obu wcieleń Entombed. Nie wyrosłem ze słuchania muzyki doomowej i deathowej, z nowych zespołów lubię np. Kypck, Monolord, Warfather, Dying Fetus, czy Aborted.

Foto. Michał Kwaśniewski

Foto. Michał Kwaśniewski

Akurat celowo zapytałem o te kapele, gdyż na przestrzeni lat nie bały się eksperymentować, za co zebrały solidne cięgi od fanów wcześniejszej twórczości. Dla Ciebie bardziej istotne jest tworzenie muzyki zgodnej z własną wizją artystyczną, czy zadowolenie fanów i granie w pewnym sensie pod publiczkę?

Dla mnie ważne jest, by tworzyć muzykę, która daje mi radość, satysfakcję i czyni szczęśliwym. To nam ma się podobać dany riff, motyw i w końcowej fazie cały utwór. Nigdy nic nie robiłem pod publiczkę i nie mam zamiaru nigdy tego robić. Jeżeli podobają Ci się dokonania Corruption, to super, a jak nie to trudno, nie słuchaj ich. Jest tyle muzyki na świecie, że każdy znajdzie coś dla siebie…

Corruption jednak od wielu lat konsekwentnie obraca się wokół stoner metalu. Musisz przyznać, że to dosyć wyeksploatowany gatunek. Co robisz by zachować oryginalność i świeżość? Myślisz, że w tym nurcie może wystąpić jakiś przełom, czy pozostało korzystanie ze sprawdzonych patentów starych wyjadaczy?

Znaleźliśmy swój styl i się go trzymamy, oczywiście nie kurczowo. Cały czas wprowadzamy jakieś nowe elementy lub instrumenty np. banjo, harmonijkę ustną, drumlę, gitary akustyczne. Wszystko zamknięte jest w pewnych ramach, bo taka to stylistyka. Każdy z nas wie jaki riff pasuje do Corruption, a jaki zupełnie nie. Bardzo jestem ciekaw nowego materiału, nad którym własnie rozpoczęliśmy pracę w naszych domowych zaciszach. Zobaczymy, co z tych pomysłów się urodzi. Pierwsze próby już w styczniu 2017.

W mojej opinii różnorodnym, a jednocześnie spójnym materiałem było „Devil’s Share” z 2014 roku. Jak odbierasz ten album z perspektywy czasu? Mógłbyś zdradzić jak przebiegała praca nad nim, biorąc pod uwagę zmianę składu?

Praca nad nim przebiegała bardzo szybko i spontanicznie. Niektóre utwory zostały nagrane dopiero w studio, prawie wszystkie partie wokalne zostały wymyślone w studio na pełnym spontanie. Teksty były sprawdzane i redagowane online (śmiech). To było straszne wariactwo, ale wyszło bardzo dobrze. Spontanicznie też został zaproszony do nagrania partii harmonijki ustnej Sławek Wierzcholski z Nocnej Zmiany Bluesa. Coś mi się wydaje, że teraz także pojawi się dużo spontanicznych akcentów.

Z tego krążka pochodzi utwór ‚Moment of Truth’, który na koncertach dedykujecie zmarłym artystom, m.in. Lemmiemu Killmisterowi. Jak wielki wpływ wywarł na Ciebie muzyk? Motoryka Motörhead była bardzo wyczuwalna w waszej wcześniejszej twórczości.

Bardzo lubię ten kawałek i jego transowość. Lubię  też technikę gry na basie, której używał Lemmy, a przede wszystkim cenię jego charyzmę. Jego osoba była i dla mnie nadal jest kwintesencją rock’n’rollowego muzyka/basisty. Faktycznie kilka kawałków z naszego dorobku jest zbliżona do dokonań Motörhead np. Engines, 99% Of Evil, Manitou, Revenge. Wielkim fanem Motorów jest nasz obecny wokalista, Chuck Rebel, czego dowodem będzie jeden z nowych utworów, ale o tym na razie cicho sza…

Korzystając z okazji muszę zapytać też o ubiegłoroczną współpracę z Jackiem Hiro i Jamesem Stewartem. Muzycy zdążyli zagrać w składzie Corruption jedynie kilka koncertów. Była to tylko koleżeńska pomoc, czy rzeczywiście mieliście szersze plany?

Początkowo miała być to koleżeńska pomoc, ale po rozmowach chłopaki dołączyli na stałe do Corruption. Niestety po jakimś czasie okazało się, że obowiązki Jamesa w Vaderze i Jacka, który w tak zwanym międzyczasie dołączył do zespołu Kat & Roman Kostrzewski, są nie do pogodzenia z naszymi planami i musieliśmy się rozstać. Na ich miejsce na stałe dołączyli Łukasz „Icanraz” Sarnacki (perkusja) i Piotrek „Sooloo Jr.” Solnica (gitara solowa). W tym składzie zamierzamy nagrać nowy materiał.

No właśnie, obecny skład jest z Tobą od października ubiegłego roku. To wystarczający czas, by się dotrzeć? Jakie macie jeszcze plany na najbliższe miesiące?

Zagraliśmy razem już trzy trasy, a ostatnia z Decapitated, Antigamą i Vervraxem była bardzo dobrym czasem na dotarcie się (śmiech). Plany na najbliższe miesiące to praca nad nowym materiałem, koncerty poza granicami naszego kraju, wydanie wznowień starych płyt i może wreszcie twórczość Corruption pojawi się na czarnych krążkach. Jest tego sporo do ogarnięcia, ale myślę, że damy radę.

Od jakiegoś czasu jesteście w nieustannej podróży! Mógłbyś opisać jak wygląda typowy dzień w trasie? Po tylu przejechanych kilometrach jest w tym wszystkim miejsce na entuzjazm?

Typowy dzień – ja wstaję pierwszy ok. 7.30 rano, biorę prysznic, jem śniadanie i staram się obudzić pozostałych chłopaków. Wsiadamy do busa i jedziemy do następnego miasta, robiąc przystanki na piwo, fajki i odlanie się. Dojeżdżamy do klubu, wypakowujemy graty, robimy próbę, wprowadzamy przy tym cały czas alkohol do organizmu. Potem koncert, spotkanie z fanami, alkohol, pakowanie gratów, alkohol, wyjazd do hotelu, alkohol i ok. 4 kładziemy się spać i tak codziennie (śmiech).

Jakiś czas temu wystąpiliście po raz drugi na Przystanku Woodstock, gdzie nakręciliście DVD. Jaka jest dla Was różnica między dużym koncertem dla kilkudziesięciu tysięcy osób, a tym klubowym dla kilkudziesięciu osób?

W sensie wykonawczym i zaangażowania na scenie nie ma żadnej różnicy. Gramy tak samo dla 30 osób jak i dla 3 tysięcy, czyli na 100% swoich możliwości. Staramy się naszą energię wyzwalaną na scenie przekazać ludziom, którzy są pod scenę i zachęcić ich do wspólnej zabawy. Po to do Was przyjeżdżamy, żeby się z Wami dobrze bawić i imprezować. I o to chodzi w tym pierdolonym rock’n’rollu!

Na sam koniec chciałbym, żebyś pochwalił się czego obecnie słuchasz. Jest jakiś nowy album, który wywarł na Tobie ogromne wrażenie i mógłbyś polecić go naszym czytelnikom?

Ostatnio słucham dużo różnej muzyki – od black metalu np. Au-Dessus , Tortorum, Marduk, przez Monolord, Clutch, Grand Magus, po Faith No More, Johnny Casha. Z tegorocznych wydawnictw największe wrażenie zrobił na mnie nowy album Gojiry. Doskonała płyta i kompozycje pod względem muzycznym i wokalnym. Widziałem ich na żywo na tegorocznym Brutal Assault i stałem cały koncert zachwycony brzmieniem i jakością wykonania. Mistrzostwo!

Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia w przyszłości oraz wytrwałości w dążeniu do celów! Do usłyszenia!

Przepraszam, że musiałeś czekać długo na moje odpowiedzi… Bardzo dziękuję za rozmowę i promocję Corruption! Głosujecie na nas w konkursie Złotego Bączka. Dzięki Waszym głosom możemy zagrać na dużej scenie przyszłorocznego Przystanku Woodstock! Trzymajcie kciuki za nowy album i do zobaczenia na koncertach w przyszłym 2017 roku.

Korzystając z okazji przypominamy o wywiadzie z Aniołem, który przeprowadziliśmy przed dwoma laty. Muzyk wówczas zdradził kulisy pracy w Virgin Snatch, a także wspomniał co nieco o macierzystej formacji – Corruption było tuż przed wydaniem „Devil’s Share”. Zachęcamy też do obejrzenia naszej fotorelacji z koncertów w Krakowie (6 listopada) oraz Warszawie (20 listopada), gdzie kapela wraz z Decapitated, Antigamą i Vervraxem mieliła Polskę.

1992 “The Ultra-Florescence” MC (Carnage Records)
1994 “Ecstasy” CD (Sick Records/D.S.F.A. Records)
1996 “Bacchus Songs” MC (Negative Records)
2002 „Pussyworld” CD (Metal Mind Productions, MMP 0173)
2003 “Orgasmusica” CD (Metal Mind Productions, MMP 0221)
2004 “Hellectrify Yourself” DVD (Metal Mind Productions, MMP DVD 0026)
2005 “Virgin’s Milk” CD (Metal Mind Productions, MMP 0374)
2010 “Bourbon River Bank” CD (Mystic Production, MYSTCD 116)
2012 “Highway Ride” EP (wydawnictwo własne zespołu, limitowane do 500 sztuk!)
2014 „Devil’s Share” CD (Metal Mind Productions, MMP 0739)
CORRUPTION_15

Foto. Aleksandra Kucia

Udostępnij to

O autorze

jamic

Wielbiciel muzycznych kontrastów - moje uznanie zyskują kanonady dźwięków, jak i wolne nihilistyczne nowoorleańskie riffy. Tych drugich, szczególnie w wykonaniu takich kapel jak Acid Bath, mógłbym słuchać całymi dniami! Klasyczny i soczysty drive jest tym, co w muzyce cenię najbardziej. Dzięki serwisowi mogę wreszcie dzielić się swoją pasją z innymi.