Nihil (Furia) dla DeathMagnetic.pl: „Za DeathMagnetic też pewnie stoi Mosad”

0

Powrót Metalmanii spotkał się z bardzo mieszanymi opiniami pośród polskiej społeczności metalowej. Jednym z zaproszonych zespołów jest Furia, która w zeszłym roku wydała album „Księżyc milczy luty” (nasza recenzja), niezwykle zachwalany, zamykający większość top 10 list najlepszych albumów ubiegłego roku (w tym i naszej). W tych okolicznościach udało mi się porozmawiać z Michałem „Nihilem” Kuźniakiem.

Deathmagnetic.pl: Jak pewnie doskonale wiesz, naszym największym krajowym towarem eksportowym w kwestii metalu jest Behemoth. Chciałbym Cię spytać, jak postrzegasz ich prezencję sceniczną (stroje, słynne opłatki, polityczno-religijna otoczka)?

Nieważne, jak ja to postrzegam, pytaniem ciekawszym byłoby „jak ludzie to postrzegają?”, a skoro Behemoth ma pełne sale, oznacza to, że to wszystko postrzegane jest jako gustowne przez społeczność metalową.

D: Jak byłem na Islandii, to niemal cała społeczność metalowa uznała, że polski black metal (wymienili min. Furię, Mgłę, Morowe, Odrazę, oraz wiele innych) jest obecnie najlepszy na świecie. W wielu innych krajach słyszałem podobną opinię. Jak się na to zapatrujesz? Czy jest jakiś inny kraj w którym widzisz silną scenę blackową?

Nie widzę, ale nie mam też wiedzy na ten temat. Polska faktycznie wydaje się na tę chwilę dość mocna, choć należałoby zadać pytanie, na ile gramy faktycznie dobrą muzykę, a na ile jest po prostu dobry klimat na nasz kraj. Nie sądzę, żebyśmy byli wybitni, albo inaczej, uważam że potencjału nie wykorzystujemy we właściwy sposób. Bardziej skłoniłbym się do tezy, że to świat (zachodni) sprzeciętniał, a my trochę z niego wystajemy. Jeszcze. Do tego popularność kilku naszych zespołów w rodzaju Vader, Behemoth, Mgła, Decapitated na świecie zdecydowanie dodaje nam punktów jako scenie.

D: Dość niedawno wziąłeś udział w wywiadzie w TVP Kultura. Czy uważasz że warto pokazywać się w telewizji publicznej, szczególnie biorąc pod uwagę opinię na jej temat?

Na tę chwilę trudno mi powiedzieć, czy warto. To się okaże. TVP Kultura wydaje się póki co zadziwiająco niezależna, poza tym robi sporo ciekawych, nawet bardzo ciekawych produkcji. Chociaż właściwie jakie ma to znaczenie? Żadne. TVP nie jest problemem, ale media w ogóle, które zmieniły swoją funkcję z informacyjnej na PR-owską, a ludność nie zdążyła jeszcze tego zauważyć. To się tyczy każdego medium dziś, za DeathMagnetic też pewnie stoi Mosad.

D: Skąd bierzesz pomysły na swoje teksty?

Znikąd.

D: Scenicznie znany jesteś przede wszystkim jako „Nihil”. O ile etymologia wydaje się być oczywista, to chciałbym się dowiedzieć, kiedy wymyśliłeś ten pseudonim, w jakich okolicznościach.

Niestety nie pamiętam. Albo nie chcę pamiętać.

D: Ostatnia płyta Furii, „Księżyc milczy luty”, jest bardzo ciekawym nagraniem. Czy planujesz iść dalej w tym kierunku, czy to też był jednorazowy pomysł?

Zwykle obieramy cztery strony świata jako cel, więc o kierunkach nic sensownego do opowiadania nie ma. Może kiedyś tu wrócimy, nie wiem. Wiem póki co tyle, że na nowej płycie nie.

D: Jak postrzegasz obecnie fakt tego, że black wchodzi do mainstreamu? Jak chociażby wasz występ na OFF Festiwalu. Czy jest jeszcze miejsce na odrębność, underground w blacku?

Z jednej strony to smutne, a z drugiej zabawne. Smuci, kiedy do głosu dochodzą sentymenty, no bo przecież te wszystkie subkultury powstały w opozycji do popkultury, w uproszczeniu, właśnie jako manifesty kultury alternatywnej. Bawi, bo okazuje się, że w większości to było nic innego jak stroszenie piórek, jak popisywanie się przed kolegami, przed dziewczętami i miłe spędzanie czasu. Prawdziwi wojownicy mimo wszystko zostali na placu boju i jak zwrócisz na to uwagę, to z łatwością dostrzeżesz kto jest kim. Co w tym wszystkim najciekawsze, często próbuje się ich gnębić, jak chociażby Besatt, który przecież jako jeden z niewielu idzie obraną kiedyś ścieżką. My zagraliśmy na OFFie z chęcią, bo oferują ciekawy dla nas katalog, poza tym wiemy, że sprawa jest tu przegrana, nie obronimy się przed tym, nie w ten sposób. Znaleźliśmy się w punkcie, w którym trzeba przedefiniować kontrkulturę, no chyba że jednak dobrze się czujesz w popie. Rodzi się tu masa ciekawych pytań, które warto by było przedyskutować. I są to pytania aktualne, odpowiedzi zdecydują o losie gatunku, czy muzyki w ogóle.

D: Zostając w temacie festiwali – Furia będzie jednym z artystów występujących w reaktywowanej Metalmanii. Co sądzisz o powrocie tego festiwalu? Podoba Ci się zaproszony skład? Uważasz że to dobry pomysł wracać do tej imprezy po 8 latach?

Tak, to świetny pomysł, trzeba się tylko wysilić i kwestię powrotu porządnie przemyśleć. Polsce brakuje takiego święta, jest na nie zapotrzebowanie, ludzie też by się znaleźli. Do tego bardzo mocna i mocno osadzona marka. Obawiam się jednak, że łatwo ją zdewaluować, dlatego p. Mariola wraz z załogą powinna być czujna. Sytuacja jest idealna, ale trzeba ją z głową wykorzystać.

D: Które kapele z tegorocznego line-upu Metalmanii są według Ciebie najciekawsze?

Najciekawszą zdecydowanie jest Samael. Dobrze będzie też rzucić okiem na Moonspell, który zapewne zagra cały „Wolfheart”, czy inną starą, świetną płytę, jak to mają ostatnio w zwyczaju upadające zespoły. No i ogólnie skład jest fajny, bo jest retro, ja lubię retro.

D: Ostatnie pytanie. Czy planujesz nową płytę Morowe, czy też może jakiś nowy projekt?

Jedno i drugie. Nowe Morowe jest już w dość zaawansowanym stadium, w szóstym miesiącu powiedzmy. Otwierają się też nowe drzwi, ale póki co nie umiem o nich opowiedzieć więcej.

Rozmawiał: Stanisław „Frey” Gacki

Udostępnij to

O autorze

Wrocławianin, rocznik 92. Muzyką zainteresował się grzebiąc w kasetach ojca, zasłuchując się w Tangerine Dream i Kraftwerk. Z wykształcenia geolog. Fan muzyki atmosferycznej, poetycznej, nawet w najbardziej melancholijnej odsłonie. Wierny fan Avantasii i Stevena Wilsona.