Macias (M.O.R.O.N.): „Każdy nasz riff czy wrzask jest w 100% wypełniony pasją i emocjami” – wywiad

0

M.O.R.O.N. to zespół, obok którego nie mogliśmy przejść obojętnie. Grają już ponad 6 lat i z każdym nowym materiałem są dojrzalsi. Z ich wokalistą, Maciasem, rozmawialiśmy m.in. o pokoncertowych dyskusjach z fanami, próbie ze Zbigniewem Hołdysem oraz podejściu żon do ich grania. Przeczytajcie, posłuchajcie i podyskutujcie z nami o twórczości tego zespołu.

Macias (M.O.R.O.N.): "Każdy nasz riff czy wrzask jest w 100% wypełniony pasją i emocjami" - wywiad

DeathMagnetic.pl: Na wstępie chciałbym, abyś przedstawił zespół naszym Czytelnikom. Co kryje się pod napisem „moron-core” jaki kiedyś można było zobaczyć na plakatach koncertowych?

Maciej „Macias” Friedrich:

Witamy, M.O.R.O.N. to czterech gości z Wołomina i Kobyłki: Macias (vocal), Fapał (perkusja), Przemo (gitara) oraz Jaro (bass). A co oznacza moroncore? Naszą wizję muzyki core w wielu jego wydaniach – w tamtym czasie sporo eksperymentowaliśmy muzycznie, wciąż jednak oscylując przy pewnym sposobie grania. Eksperymenty przyniosły skutek, który teraz możecie ocenić przez pryzmat Naszych świeżych nagrań.

Jakie były Wasze początki grania na instrumentach?

Moje raczej żałosne, dlatego postawiłem na wokal (śmiech). Ale reszta składu to doświadczone towarzystwo, przez minimum dekadę pracujące z instrumentami. Nawet Fapał, najmłodszy z Moronów, ma już sporo lat za bębnami na koncie. Zresztą, jako M.O.R.O.N. leci nam 6 roczek, a z Jarem gram już od ponad dziesięciu lat…

Jak często gracie próby? Traktujecie jako możliwość ćwiczenia materiału czy również jako spotkanie w bliskim gronie?

Jeśli czas pozwoli staramy się grać regularnie co tydzień przez ok. trzy godziny. To daje nam czas, w zależności od potrzeb, na ogranie materiału na koncert lub tworzenie nowych kawałków. Jesteśmy zgraną drużyną, więc atmosfera jest świetna. Zresztą wedlug mnie bez dobrych relacji w zespole nie da się grać i tworzyć na odpowiednim poziomie.

Pretekstem do rozmowy okazał się Wasz nowy singiel. Jak oceniacie jego przyjęcie 2 miesiące po premierze?

Przyjęcie „Drogi” zaskoczyło Nas całkowicie. Wiedzieliśmy, że ciężko będzie przeskoczyć dobrze przyjęty „Świt”, tym bardziej ucieszyliśmy się z odbioru kawałka. Masa ciepłych słów od słuchaczy i środowiska core to była największa nagroda za czas i energię wydatkowane na powstanie singla i klipu. Miło również że coraz lepiej w Polsce odbierane są teksty w rodzimym języku. Cieszy ponowny ukłon w Naszą stronę od Hardcore Worldwide. Jednym słowem – dzięki wszystkim za uznanie!

Gracie razem około 6 lat. Co uważacie za największy sukces? Co sprawiło Wam największą radość podczas grania jako M.O.R.O.N.?

Chyba to, że po 6 latach możemy powiedzieć z pełnym przekonaniem – idziemy do przodu. Nasz materiał dojrzewa, widzimy to My, widzą ludzie na koncertach. Zyskaliśmy masę przyjaźni, przeżywamy masę przygód. I to daje nam siłę, żeby wykopać jeszcze kilka par drzwi!

Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na kolejny materiał. Od wydania EP „Nowy Wspaniały Świat” nie spuszczam Was z oka. Możesz zdradzić jaki jest zamysł na nowy materiał?

Na pewno będziemy podążać mniej więcej tą samą „Drogą”. Dużą uwagę zwracać na melodykę gitar i groove w numerach. Już od jakiegoś czasu widać, na jakie wody Nas ciągnie. Tekstowo też zapowiada się koncepcyjnie. Materiał jednak jest dopiero na początkowym etapie i nie wiemy jeszcze co nam wpadnie do łbów. Mogę za to powiedzieć czego na pewno nie zrobimy – nie zrezygnujemy z agresji i mocy w brzmieniu. Na razie tyle.

Każdy w zespole odpowiada za konkretny instrument, Ty oraz Jarek piszecie teksty. Jak dzielicie się pozostałymi obowiązkami? Ktoś pomaga Wam w promocji i organizowaniu koncertów?

Podział obowiązków jest u Nas na szczęście dość jasny. Ja i Jarek piszemy teksty, wraz z Fapałem i Przemem dzielimy się wywiadami, stronę promocyjną produkcji video już dawno wziął na siebie Fapał (wideo do „Czas” i „Droga” to jego dzieci). Z koncertami bywa różnie, sporo robimy sami, ale nie sposób w tym miejscu nie ukłonić się dwóm Naszym ziomkom – Michałowi Chleboszowi z Wild Bread Booking i Adasiowi Wójcikowi. Oni bardzo pomogli nam w trasach koncertowych.

Jak wygląda sprzedaż w Waszym merchu? Ludzie kupują jeszcze płyty?

Kupują, ale preferują raczej interesy „z rączki do rączki”, tj. więcej płyt sprzedajemy na gigach. Nie śledzimy tego jednak zbyt namiętnie bo nie przykładamy zbyt wielkiej wagi to sukcesu marketingowego. Dlatego ciesząc się ze wsparcia osób kupujących krążki, udostępniamy nasze nagrania również za free cyfrowo (na BandCamp – przyp. red.). Aha, jeszcze jedno – warto Nas wspierać, bo cała kasa z naszego merchu idzie na kolejne produkcje. Jeśli widzicie Nas gdzieś z piwem – mamy je za swoje kieszonkowe (śmiech).

Co powinna zaoferować Wam wytwórnia, abyście porzucili ideę DIY? Przez jakiś czas współpracowaliście z Fonografiką. Dlaczego porzuciliście współpracę?

Z Fonografiką współpracowaliśmy głównie cyfrowo, wytwórnia wyprodukowała Nam też klip do „Lustra”. Był to jednak pojedynczy strzał nie poparty ze strony Fono propozycją szerszej współpracy. Miły epizod. Oczywiście jesteśmy otwarci na współpracę z każdym labelem, który będzie szanował Nas i Naszą muzykę. Wtedy otwarcie staniemy do rozmów. A wiem skądinąd, że takich inicjatyw w gatunku jaki gramy nie brakuje.

Poza graniem w innych kapelach i łączeniem muzyki z pracą zastanawia mnie jeszcze jedno – jak Wasze żony reagują na czas spędzony na próbach, koncertach czy w studio? Trzech z Was jest już „zaobrączkowana”, więc sprawa jest poważna (śmiech).

Zespół był wcześniej (śmiech). A tak serio, Nasze połówki zostały Naszymi połówkami pewnie między innymi dlatego, że szanują i wspierają to, co kochamy. A kochamy grać. Zdarza im się pojawić na koncercie czy dać osobistą radę. Jak to kobiety – są „szarymi eminencjami” (śmiech). Oczywiście pozdrawiamy dziewczyny serdecznie!

A propos składu – nie tęsknicie czasem za drugim wokalistą? Zarówno konkretnie, za osobą Mańka, jak i w ogóle za drugim gardłowym…

Czas spędzony z Mańkiem był niezwykłym doświadczeniem. Świetnie znamy i bardzo lubimy się prywatnie, świetnie też uzupełnialiśmy się na scenie. Ale wtedy to był inny M.O.R.O.N. Wielokrotnie gadałem o tym z Mańkiem i on podpisuje się pod moimi słowami. Ten zespół jest skrystalizowany i nie zapowiada się, aby miał być kolejny gardłowy. Ani w postaci Mańka, ani kogokolwiek innego.

A drugi gitarzysta by Wam się nie przydał (śmiech)?

A co, jesteś bez pracy (śmiech)? Toczyliśmy swego czasu ostre dysputy na ten temat. Zdania były podzielone, ale obecna wersja nie zakłada poszerzania składu. Przemo doskonale buduje moc jednym wiosłem, nie chcemy wprowadzać zamieszania.

Wasi fani nagrywają na YouTube covery – mogliby pokusić się o M.O.R.O.N. Cover Band bo znalazłem już nagrane wokale, gitary, perkusje… Co charakteryzuje Waszych słuchaczy?

To zajebiście otwarci ludzie. Bardzo obeznani muzycznie i poglądowo. Już nie jeden wieczór po koncertach spędziłem ze słuchaczami dosłownie przegadując temat za tematem. Z wieloma z nich utrzymujemy kontakt nawet po gigach, prywatnie. Dają nam wielkiego kopa adrenaliny. No i z reguły to nieźli samobójcy w moshu (śmiech).

Porozmawiajmy o koncertach. Ile macie już za sobą?

Kiedyś liczył to Maniek i doleciał do około setki. To było dobre 2 lata temu a od tamtej pory gramy zdecydowanie częściej. Ja obstawiam przedział 200-300, ale to strzał w bardzo szeroka tarczę. Nie prowadzimy statystyki, dla Nas każdy koncert to osobna opowieść.

Graliście kiedyś razem z Obscure Sphinx – z tego co wiem, to nawet po nich. Dzieliliście również scenę z Hunterem… Jak to wspominasz? Z kim lubicie koncertować?

Tak, z OS graliśmy praktycznie na początku działalności, mało kto wtedy o nich słyszał. Z Hunterem mieliśmy okazję grać na mega dobrej sztuce w Ostrołęce. Lubimy grać z każdą fajną kapelą, z pozytywnymi ludźmi. Nie lubimy z bucówą i napinaczami. Na szczęście ostatnio trafiamy na same świetne załogi, z kilkoma bandami gramy dość regularnie. Siren’s Dawn, Scarlet Skies pozdrawiamy !

Macias (M.O.R.O.N.): "Każdy nasz riff czy wrzask jest w 100% wypełniony pasją i emocjami" - wywiad

Czym są dla Ciebie koncerty? Jakie emocje wywołują?

Same najmocniejsze. Ja uwalniam maks swojej energii na scenie, totalnie odlatuję. Występy na żywo pozwalają wyrzucić skrajne emocje – wielką radość z gry i bawiących się ludzi, czasem wkurw na to, co nam się w życiu nie udaje lub boli. To taka terapia energią dla Nas i publiki.

Wzięliście udział w kilku konkursach, np. Machina Robi Scenę, Fugazi Festival czy też Era Music Garden. Nagrodą za wyróżnienie w ostatniej z wymienionych imprez była próba ze Zbigniewem Hołdysem. Jak z perspektywy czasu wspominasz tamto spotkanie? Przydały się rady starszego po fachu kolegi?

Było bardzo miło i… zabawnie. Zbigniew to niesamowicie doświadczony muzyk i przedobry gawędziarz. To była niezła lekcja historii muzyki i kawał kopa to wzięcia się za robotę. Bo nie tylko Nas chwalił, o nie…W każdym razie pozdrawiamy Zbigniewa i dziękujemy za to, co dla Nas zrobił. Mimo iż stylistycznie mieszkamy na dwóch różnych kontynentach.

Trafiliście kiedyś do audycji „Rzeźnia” prowadzonej przez Anzelmo w Antyradiu. Jakie znane osobistości znają jeszcze Waszą muzykę? Skorzystam z okazji i pozdrowię z tego miejsca Ewelinę Lisowską. Nasz ostatni wywiad ponoć przypadł jej do gustu… (śmiech).

Również pozdrawiamy Ewelinę! Nie jesteśmy przekonani, czy Nasza muza lata po odtwarzaczach VIP, ale pamiętam parę miłych spotkań z doświadczonymi muzykami, które były bardzo pochlebne dla Nas. Anja Arthodox, Jelonek, ostatnio bardzo miła rozmowa z Olafem Deriglasoffem. Fajnie usłyszeć dobre słowo od weteranów z branży.

Porozmawiajmy jeszcze o Waszych inspiracjach: Kazik „12 groszy”, Black Sabbath „Sabbath Bloody Sabbath”, Devil Sold His Soul „Empire of Light” oraz „Blessed & Cursed”, Architects „Hollow Crown”, ” Alter Bridge „Blackbird”, Machine Head „The Burning Red”, Deftones „Deftones”, Nirvana „Nevermind”. Tyle udało mi się ustalić przygotowując się do naszej rozmowy. Co dorzucisz do tej listy? Może coś A.D. 2014? Ja polecam na przykład jeszcze świeżą płytę Every Time I Die…

Jak to u Nas wciąż różnie – wiem że Fapał katuje Rinoę, Jarek bardzo schlebia The Devil Wears Prada. Przemo to muzyczny żeglarz, od Steel Panther po Ghost Inside. Ja ostatnio wracam do klasyki polskiego melodic HC – Coalition, April…

Czego mogę Wam życzyć? A chciałbym życzyć jak najlepiej.

Wielu odwiedzonych miast z dobrymi koncertami, więcej takiej samej publiki i kolejnych tak dobrze odebranych kawałków. Słowem – oby do przodu!

Na koniec zapytam, co Was wyróżnia na tle innych kapel? Dlaczego warto Was posłuchać?

Bo możemy Wam obiecać, że każdy riff czy wrzask jest w 100% wypełniony pasją i emocjami. Z nami na scenie nic nie stoi w miejscu. Zapraszamy!

Dziękuję za poświęcony czas. Jeśli chcecie coś przekazać naszym Czytelnikom, to teraz jest najlepszy moment żeby to zrobić.

Do zobaczenia na koncertach! Here comes the M.O.R.O.N.!

Rozmawiał: Piotr Wasilewski

KONKURS!

Drogi Czytelniku, dzięki swojej wytrwałości masz szansę, aby wygrać EP „Świt” + singiel ‚Droga’ jako bonus track. Aby wziąć udział w losowaniu wystarczy polubić profil M.O.R.O.N. na facebooku oraz wysłać maila na konkurs@deathmagnetic.pl w tytule wpisując MORON.

Na wiadomości czekamy do soboty 26 lipca, do godziny 23:59. Wyniki ogłosimy następnego dnia na naszym profilu facebook.

Udostępnij to

O autorze

Piotr Wasilewski

Księżyc milczy piotrek665