Kyle Gass (Tenacious D/Kyle Gass Band) dla DeathMagnetic.pl: „Zagramy dla was ‚Kiełbasę’!”

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

W kwietniu po raz pierwszy przyjedzie do Polski Kyle Gass z Tenacious D. Jego macierzysty zespół, który, jak ośmielę się stwierdzić, ma w Polsce status kultowego nigdy u nas nie wystąpił, ale koncert Kyle Gass Band również będzie bardzo ciekawym wydarzeniem. Tym bardziej, że jak zapewnił Kyle, specjalnie dla polskich fanów zagra jeden wyjątkowy utwór… Oprócz tego dowiecie się więcej o kulisach kręcenia filmu „Kostka przeznaczenia” i jak do współpracy udało się namówić legendarnego Dio. Tematów było wiele, a odpowiedzi, jak się pewnie spodziewacie, były okraszone dużą dawką humoru sytuacyjnego.

kyle-gass-band

Kyle Gass Band

Jak się masz przed europejską trasą?

Doskonale! Nie mogę się doczekać! Fantastycznie! Staram się być w formie – przemierzam mile i ćwiczę.

Potrwa miesiąc, więc to pewnie ciężka harówka.

Nie tak bardzo. Raczej będzie to bułka z masłem! Ale i tak jestem podekscytowany.

Zagrasz w Polsce, w Warszawie ostatni koncert na trasie.

Naprawdę? Czy ktoś o nas tam słyszał?

Jasne! Macie w Polsce wielu fanów…

Och, to mój pierwszy raz!

…Ale nigdy nie byłeś tutaj nawet z Tenacious D.

Tak, nigdy tam nie byłem! Naprawdę? Wy jesteście bardzo znani.

Tak, a z czego?

No wiesz, wielu wspaniałych artystów pochodzi z Polski. Jest to ważny kamień węgielny Europy.

Jesteśmy znani także z kiełbasy, o której napisałeś piosenkę.

Haha! Tak, muszę zagrać ją specjalnie dla was.

Właśnie miałem o to spytać, czy zagrasz tę piosenkę, bo na pewno dla polskich fanów jest ona wyjątkowa.

Tak, wiesz co? Nie skojarzyłem tego, ale teraz już będę wiedział. Więc wyjątkowo ją dostaniecie. Jeżeli… Jeżeli odzew będzie dobry!

Myślę, że odzew będzie wspaniały, bo czekamy na was już długi czas i nigdy tu nie byliście.

O tak, tama wreszcie zostanie przerwana.

Ok, pogadajmy o twoim zespole. To grupa przyjaciół…

Tak, to przyjaciele, ale bardzo utalentowani.

W składzie jest gitarzysta John Konesky z Tenacious D, który, jak uważam, jest odpowiedzialny w dużej części za brzmienie Tenacious D i Kyle Gass Band. Widzę tutaj muzyczne podobieństwa. Jakie jest twoje zdanie?

Tak, nie ucieknie się od pewnych podobieństw. Myślę, że lubię rzeczy bardziej humorystyczne. Więc myślę, że Tenacious D i KGB… Wszyscy w moim zespole mają duże poczucie humoru i wiesz, tak naprawdę piszemy razem. Tak naprawdę nie piszę wszystkich piosenek. Ale myślę, że są podobieństwa. Zespół zaczął się ode mnie i Koneskiego. Z zespołu, który mieliśmy wcześniej – Trainwreck – i odgrywaliśmy tam różne postaci. Ale teraz chcieliśmy pokazać siebie i świętować naszą miłość do dobrego rocka. Tak więc jest to raczej tradycyjne granie, ale z dużą energią i lubimy to.

Więc mówisz, że spotykacie się i piszecie muzykę razem, wymieniacie się pomysłami.

Tak, ale tylko gitarzyści, bez sekcji rytmicznej. Wiesz jak to jest z perkusistami – ciężko się z nimi nawet dogadać. Są dziwni. A basista, Wujek Jazz, także żyje w swoim świecie. Więc jest to pozostawione mi, Michaelowi (Brayowi – wokaliście – przyp.) i Johnowi – gitarzystom, by wymyślać kawałki.

No właśnie, zatrudniłeś głównego wokalistę do zespołu i z tego co widzę, wolisz być jednak sidemanem stojącym gdzieś z boku i obserwującym co się dzieje na scenie.

Ja także jestem głównym wokalistą w niektórych piosenkach, Michale! Mike nie śpiewa we wszystkich! Ja też parę śpiewam.

Myślę, że wasze głosy razem brzmią bardzo dobrze…

O, to bardzo dyplomatyczne z twojej strony, bardzo dyplomatyczne! Ale tak, Mike ma raczej naturę frontmana, śpiewa sporo głównych partii, ale ja zawsze wolę patrzeć na coś jak na pracę zespołową. Nie uważam, że to zespół jednej postaci, lubię się dzielić. Perkusista też śpiewa jedną czy dwie piosenki. Uważam, że to fajne i bardziej interesujące, gdy więcej osób śpiewa.

Zastanawiam się też, dlaczego zawsze grasz na gitarze akustycznej. Czy tak bardzo lubisz jej dźwięk?

Myślałem, że w tym zespole zacznę grać na elektrycznej, ale wtedy… Mike i John są tak dobrzy… Są lepsi ode mnie. Oni grają główne partie, więc oni się tym zajmują. Tak, masz mnie – wolę gitarę akustyczną. Dla mnie ona jest ona najbardziej naturalna jako gitara. Lubię jej dźwięk, lubię to, jak ją czuję. Ale tak się stało w tym zespole, że stawiamy raczej na brzmienie elektryczne. Ale kocham je również. Mamy także dwóch najlepszych gitarzystów – a ja naprawdę nie chcę być trzecim najlepszym gitarzystą elektrycznym we własnym zespole!

Przeglądałem setlisty z waszych koncertów i zastanawiam się, co usłyszymy na koncercie. Gracie własne piosenki, gracie covery, na końcu jest jedna piosenka Tenacious D.

Czego chcesz?! Czego ty szukasz?! Przecież powiedziałem, że zagram dla was Kiełbasę!

Jestem po prostu ciekawy jak układacie setlistę i wybieracie covery.

Tak naprawdę gramy kawałki, z którymi według nas jest najwięcej zabawy podczas grania, to bardzo indywidualna sprawa. To jest raczej przypadkowe i chodzi tutaj o uczucie, instynkt. Czasem więc jakaś piosenka może być świetna na płycie, ale nie zagramy jej na żywo… Jesteś muzykiem, grasz?

Tak, gram na gitarze.

Więc sam wiesz, że są piosenki, które gra się lepiej niż inne. Nazywamy je ‚progami zwalniającymi’. Jeżeli zauważymy podczas koncertu, że nie dają czadu, że są za wolne to mówimy: „Łeee, to taki próg zwalniający, wyrzućmy go z setu”. Ale lubimy także grać nasze autorskie kawałki, bo mamy dwa albumy. Ale masz rację. Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że nasz set jest zastały i musimy go zmienić. Czy to właśnie słyszę?

Nie do końca.

Czy to właśnie słyszę?! To ciągle ten sam stary zestaw utworów, spojrzysz na stary set i powiesz „Patrzcie, oni znowu grają te same stare kawałki za każdym razem! To ciągle ten sam koncert!” Nie siedź w internecie i nie studiuj moich setlist!

Nie mówię, że to źle, inne wielkie zespoły także miały stałe setlisty na trasie – Led Zeppelin, Black Sabbath. Więc wygląda na to, że trzymacie z największymi!

Nie, zmieniamy ją ciągle! Jest kompletnie spontaniczna – zobaczysz! Jeżeli grasz wiele koncertów, to staje się ona nawykiem, ale przychodzi czas, kiedy coś trzeba zmienić. Jest możliwe, że za bardzo trzymamy się tych samych kawałków na koncertach i cieszę się, że o tym teraz rozmawiamy. Ja już tego dopilnuję, żeby każdego wieczoru był inny set.

W takim razie czekam na ten deszcz niespodzianek w Polsce!

Dobra! Usłyszysz Kiełbasę, a chłopaki będą zdziwieni, bo nigdy nie graliśmy tego kawałka na żywo.

Ale tak naprawdę nie lubisz grać w tym zespole utworów Tenacious D, wolisz się skupić raczej na własnym materiale.

O tak… Jeśli zakładasz zespół, to musisz mieć jakąś tożsamość. Nie chcę być coverbandem Tenacious D. To nie byłoby dobre. Tenacious D to Jack Black i ja, więc jeżeli nie ma Jacka… Chcesz raczej oryginału. A to nie byłoby tak samo interesujące.

Zgadzam się. Słuchałem twoich dwóch albumów z KGB i jest to naprawdę kawałek dobrej muzyki.

Dzięki za te ważne słowa poparcia!

Mam nadzieję, że będzie można je kupić przed koncertem.

Jasne. Nikt nie chce słuchać muzyki cyfrowej, ludzie chcą czegoś fizycznego, nagrania.

Ja osobiście lubię trzymać płytę w ręce, oglądać książeczkę, czytać teksty. Jestem trochę oldskulowy w tej kwestii.

O tak, jesteś za młody, by być aż tak oldskulowy. Ale mi się to podoba. Tak powinno być.

Ale na winyle jestem trochę za leniwy, wolę CD.

Haha! Jestem z tobą, dokładnie tak. Jak uważasz, który album Tenacious D jest najlepszy?

Mam tutaj wszystkie trzy, ale moim ulubionym jest chyba „The Pick of Destiny”.

Naprawdę to twój ulubiony? Nie lubisz pierwszego?

Nie wiem, lubię wszystkie trzy.

Są całkiem niezłe, prawda?

Tak, „Rize of the Fenix” także jest świetny.

Serio? Fajnie to słyszeć, bo wiele razy ludzie mówią, że wolą pierwszy. Wiesz, w tamtym czasie to było takie nasze „greatest hits”.

Pierwszy także lubię, ale wydaje mi się, że dwa kolejne są bardziej eklektyczne i więcej się na nich dzieje od strony muzycznej.

Ja je po prostu tworzę i nie myślę o tym, ale dobrze to słyszeć. Tak, też myślę tak jak ty.

Osobiście jestem również fanem filmu „Kostka przeznaczenia”. Widziałem go jakieś 15 razy, czasem oglądamy go ze znajomymi, zawsze rozkręca imprezę, bo jest taki szalony.

Czy mogę wpaść na taką imprezę?

Jasne, w Warszawie gracie ostatni koncert na trasie, więc jeżeli tylko masz czas to jesteś zaproszony.

O proszę, w takim razie będę, to by było naprawdę fajne.

Pomówmy jeszcze chwilę o filmie – jest pełen śmiesznych scen, ale które są twoimi ulubionymi?

Moje ulubione sceny? Myślę, że te, które go spinają, chociaż w początkowej mnie nie ma. „Kickapoo” – myślę, że to świetne otwarcie filmu. I tak samo „Belzeboss” – zakończenie. Wiesz, powtarzaliśmy ją dwa razy. Jest to niespotykane. Kręcenie końcówki drugi raz jest w Hollywood całkiem zwyczajne, bo po prostu ciężko jest zakończyć film. To jedna z najtrudniejszych rzeczy. Nagraliśmy ją ponownie, ale to nie zdało egzaminu, więc studio pozwoliło zrobić nam jeszcze jedno podejście, choć kosztowało to sporo pieniędzy. Ale z zakończenia jestem bardzo zadowolony. Musieliśmy pokonać diabła.

Z tego co czytałem, po „Kostce przeznaczenia” chcieliście zrobić parodię Gwiezdnych Wojen, ale to nie wypaliło. Czy ciągle planujecie nagranie jakiegoś nowego filmu? Może sequel do „Kostki przeznaczenia”?

Drugą część? „Kostka Przeznaczenia 2: Elektryczne Boogaloo”?

Może być i taka.

Z wielką chęcią. Jeżeli tylko ktoś chciałby to sfinansować. Bo pierwsza część nie poradziła sobie za dobrze w box office. Więc gdy się to dzieje ludzie niechętnie chcą inwestować w film. Ale może gdybyśmy mieli jakichś polskich inwestorów… Bylibyśmy zainteresowani – możemy o tym pogadać.

Zawsze możecie skorzystać z crowdfundingu.

Haha! Akurat na to ludzie chcą dać kasę – na dwóch bogatych kolesi z Hollywood!

Neil Young na swój serwis muzyczny PONO zebrał 7 milionów dolarów i był to wielki sukces.

Tak, słyszałem o tym. PONO nie było sukcesem, bez końca się ściągało i ładowało…

Chodzi mi o to, że był to sukces w kwestii finansowej.

Ach tak, zebrali 7 milionów? Nieźle.

Neil Young to chyba mój ulubiony artysta.

Mój też! Z tego co widzę mamy podobne gusta muzyczne.

On także nigdy nie był w Polsce, musiałem jechać do Niemiec żeby go zobaczyć, ale dał ponad 3-godzinny koncert ze swoim młodym zespołem Promise of the Real.

Promise of the Real (Obietnica Prawdy – tłum. autora)? O boże, to najgłupsza nazwa jaką słyszałem! Ale niech bóg błogosławi Neila, on ciągle się zmienia.

Myślę, że wiem już wszystko o twoim zespole…

Wiesz wszystko! I na tym zakończmy!

…ale myślę, że naprawdę poznam was dopiero na koncercie. Bardzo na to czekam.

Tak jest, jesteśmy świetni na żywo. Jesteśmy też zabawnymi ludźmi. Myślę, że spodobamy ci się jeszcze bardziej!

Na koniec chciałbym jeszcze powrócić do filmu i spytać o współpracę z Dio. On zawsze kreował się na szatańską postać, ale okazało się, że miał także wielkie poczucie humoru.

Tak, my też o tym nie wiedzieliśmy, gdy napisaliśmy o nim piosenkę na pierwszy album. Zastanawialiśmy się, czy słyszał tę piosenkę. To były czasy sprzed internetu, więc nie byliśmy pewni, ale później dowiedzieliśmy się, że słyszał i że mu się spodobała. Zanim się o tym dowiedzieliśmy spytał, czy może być w naszym wideo i wtedy się poznaliśmy. Okazał się być naprawdę wspaniałym, wielkodusznym facetem. Później spytaliśmy, czy wystąpi w naszym filmie i powiedział „tak”. Było naprawdę fajnie. Był naszym fanem, a my oczywiście jego.

Dzięki za wszystkie odpowiedzi i poświęcony czas. Miło było z tobą porozmawiać.

To była przyjemność proszę pana! Do zobaczenia w Polsce!

Koncert Kyle Gass Band odbędzie się 30 kwietnia w warszawskim klubie Proxima. Więcej na temat tego wydarzenia i biletów tutaj. Zespół przyjedzie promować swój ostatni album „Thundering Herd” wydany w zeszłym roku.

16112622_10154896463826069_4468352767407649446_o

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.
Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!