Steel Panther: Relacja z koncertu w Progresja Music Zone [24.09.2016]

0

Steel Panther to zespół jakich obecnie mało. Wzbudzający kontrowersje i szereg skrajnych emocji. Szalone lata 80 przepełnione cekinami, panterką i toną lakieru do włosów, a do tego brzmienie na wysokim poziomie. Tak można podsumować to, co reprezentują Stalowe Pantery.

Gdy dwa lata temu, grupa grała swój pierwszy koncert w Polsce, dobrze wiedziałam czego się spodziewać. Co prawda nie pokładałam wielkich nadziei w tym show znając standardy Proximy, ale mimo to liczyłam na coś więcej niż tylko odegranie flagowych utworów. I nie myliłam się. Świetna integracja z publiką, fanki na scenie i masa dobrego humor okraszona seksem. Kto widział, ten wie. Czy w tym roku panowie postarali się jeszcze bardziej i zaskoczyli swoich fanów? O tym dowiecie się już za chwilę.

steel panther

Koncert Steel Panther to wyjątkowe wydarzenie, do którego każdy prawdziwy fan musi się odpowiednio przygotować. Pamiętając z jakim rozmachem co poniektórzy przyszykowali swoje stroje uprzednio, my również nie chcieliśmy być gorsi. Gdy nasze stroje przepełnione panterką były gotowe, a makijaży nie powstydziłaby się nawet ekipa z Twisted Sister, ruszyliśmy na podbój warszawskiej Progresji. Na godzinę przed otwarciem klubu, już ustawiła się mała kolejka, która z czasem przybierała na swej objętości. Nasz entuzjazm – już i tak wyjątkowo wielki – wzrósł, gdy przez parking dumnie kroczył w naszą stronę Michael Starr (wokalista). Kolejka, w której każdy bacznie pilnował swojego miejsca, rozproszyła się, by móc zrobić sobie z nim choć jedno zdjęcie. Ci nieco sprytniejsi i z odrobiną szczęścia, zamienili swoje miejsca na jeszcze bliższe, bogatsi dodatkowo o autograf i fotkę.

W roli suportu wystąpiła grupa Inglorious. I choć jego rola zwykle jest najbardziej niewdzięczna, z racji tego, że nie jest tak znany jak headliner i publika niekoniecznie chce aktywnie uczestniczyć w koncercie, tym razem było zupełnie inaczej. Mimo braku znajomości kapeli i kawałków przez nią granych, to większość świetnie się bawiła. Hardrockowe klimaty i świetny wygląd samych muzyków wszystko zrekompensowały.

14501922_1127674950658270_451809113_n

Po niewielkiej przerwie, na scenę wkroczyło Steel Panther, przy dźwiękach ‘Eye of a Panther’, które od razu rozgrzało publikę. Następnie wybrzmiało ‘Just Like Tiger Woods’ oraz ‘Party Like Tomorrow is the End of the World’. Tak  jak I poprzednim razem, Satchel pochwalił się swoją znajomością języka polskiego, mówiąc o tym, że kocha ‘cipki i cycki’

Setlista, jaką mieliśmy szansę usłyszeć była przekrojowa. Oprócz tych najnowszych utworów, mogliśmy usłyszeć także starsze kawałki jak chociażby ‘Asian Hooker’. Solowe popisy Satchela, prócz jego własnych wariacji opatrzone zostały także klasykami, wśród których znalazł się nawet ‘Iron Man’ Black Sabbath.

kostka

To, że na scenie ląduje cała masa dziewczyn tańczących wśród swych idoli, jest rzeczą oczywistą. Zanim jednak do tego doszło, na scenę została zaproszona tylko jedna z nich – Gabi. Zestresowana i roztrzęsiona dziewczyna siedziała na środku sceny, a panowie spontanicznie zaśpiewali o niej piosenkę, która płynnie przerodziła się w ‘Girl From Oklahoma’, która także była jej dedykowana

Wreszcie nadszedł moment kulminacyjny. Scena została przejęta przez dziewczyny, które prezentowały swoje wdzięki przy dźwiękach ’17 Girls in a Row’. Zdejmując koszulki, staniki oraz obdarowując pocałunkami zarówno swoje koleżanki jak i samych muzyków stały się częścią show, co z pewnością przykuło uwagę szczególnie męskiej części publiczności. W tym czasie wybrzmiały jeszcze ‘Community Property’ oraz ‘Gloryhole’. Dziewczyny wróciły pod scenę dopiero podczas ostatniego ‘Death to all but Metal’. Na bis poleciał długo wyczekiwany i odśpiewywany prawie od samego początku przez publikę ‘Party All Day’. Kluczowy wers, będący refrenem „Fuck all night and party all day” słychać było jeszcze długo po koncercie, zaczynając od kolejki do szatni, przed klubem kończąc. Nie można też nie wspomnieć o Lexxim, który co i rusz poprawiał swoje włosy, bądź makijaż.

Koncertowa atmosfera wciąż daje o sobie znać. Nie ma się co oszukiwać – ludzie potrzebują muzyki, która jest nieco prześmiewcza, a kicz jaki ją otacza jest z wyczuciem i smakiem. Ci, którzy mają dystans i lubią się pośmiać przy okazji słuchając dobrej muzyki, tłumnie przybyli w sobotę do warszawskiej Progresji. Jeśli tylko Stalowe Pantery znów zawitają do Polski, na pewno nas tam znajdziecie.

steel panther

Udostępnij to

O autorze

Pozornie cicha i spokojna, jednak potrafiąca bronić swojego. Mój brak zaszufladkowania pozwala na odkrywanie wielu talentów wśród rozwijającej się polskiej sceny muzycznej.