Scorpions: Relacja z koncertu w Tauron Arenie [4.03.2016]

0

Niemiecka legenda hard rocka po raz drugi w ramach obchodów 50-lecia istnienia zagrała w Polsce. Tym razem był to wyjątkowy koncert ze względu na miejsce – odbył się on w Krakowie, rodzinnym mieście „naszego” członka zespołu, czyli basisty Pawła Mąciwody.

IMAG0998

Scorpions to zespół, który zna swoją wielkość. Przez 50 lat istnienia, dzięki paru wielkim przebojom oraz uwielbieniu fanów na pewno się do niej przyzwyczaił, choć w dalszym ciągu czuć w jego występach spontaniczność oraz radość grania, która cechuje udane koncerty. Muzycy odegrali konkretny, porywający show. Bez supportów i zbędnych zapowiedzi, kurtyna z logiem grupy opadła parę minut po 20:30 odsłaniając imponującą scenę. Złożona z wielkich ekranów, z podestem, na którym ustawiony był zestaw perkusyjny Jamesa Kottaka, robiła wielkie wrażenie.

Zespół, jak na świętowanie okrągłej rocznicy przystało, zaprezentował przekrojowy repertuar, w którym każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zaczęli od nowego, ostrego „Going Out With a Bang”, który nie tylko ze względu na tytuł sprawdził się w roli otwieracza, a już za chwilę fani usłyszeli dobrze znane „Make It Real” i „The Zoo” z jednego z klasycznych albumów, czyli „Animal Magnetism”. Bardzo dobrze wypadł również ostatni przebój grupy „We Built This House” z zaśpiewami stworzonymi do aktywnego udziału publiczności. Po ostrych utworach przyszedł czas na chwilę wytchnienia w postaci setu akustycznego. Zespół wyszedł w głąb publiczności po stworzonym do tego celu wybiegu i zaprezentował parę spokojniejszych piosenek, z których wyjątkowo zaprezentował się „Send Me an Angel”. Głos Klausa Meine brzmiał mocno i pewnie jak zawsze, co biorąc pod uwagę 50 lat na scenie, rzeczywiście musi wzbudzić podziw. Nie był to jednak najbardziej podniosły moment wieczoru, bo jako następne z głośników zabrzmiało gwizdanie, co mogło oznaczać tylko jedno – ponadczasowy „Wind of Change”, w którym tysiące gardeł zgromadzonych w Tauron Arenie znów dało swój popis. Imponująco zaprezentował się także wspomniany już Kottak, który wraz z perkusją uniósł się ponad scenę wykonując swoje perkusyjne solo. Podstawową część koncertu zakończył „Big City Nights”, a muzycy zniknęli za kulisami.

Na ich powrót nie trzeba było długo czekać i na bis pojawili się z dwoma kawałkami, których oczywiście nie mogło zabraknąć. Na pierwszy ogień poszedł „Still Loving You”, który nie starzeje się ani trochę. Cięty, hardrockowy riff zapowiedział z kolei „Rock You Like a Hurricane”, który zakończył koncert. Po ostatnich dźwiękach muzycy długo dziękowali publiczności, a głos zabrał także Paweł Mąciwoda, dla którego wielkim przeżyciem było pojawienie się wreszcie w Krakowie z jednym z najsłynniejszych rockowych zespołów wszechczasów. Scorpions swoją karierę mieli kończyć już parę lat temu, jednak odeszli od tego pomysłu wydając ostatni dotąd, udany album „Return to Forever”. Jak widać, na muzykę grupy wciąż jest zapotrzebowanie, a show udowodnił, że skorpion wciąż jest żywy i potrafi jeszcze nieźle ukąsić.

1. Going Out With a Bang
2. Make It Real
3. The Zoo
4. Coast to Coast
5. Top of the Bill / Steamrock Fever / Speedy’s Coming / Catch Your Train
6, We Built This House
7. Delicate Dance
8. Always Somewhere / Eye of the Storm / Send Me an Angel
9. Wind of Change
10. Rock ‚n’ Roll Band
11. Dynamite
12. In the Line of Fire
13. Kottak Attack
14. Blackout
15. Big City Nights
Bis:
16. Still Loving You
17. Rock You Like a Hurricane

scorpions_koncert_2016_krakow

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!