Saxon, Last In Line, Girlschool: Relacja z koncertu w Progresji [21.11.2016]

0

W Progresji odbyło się święto dla fanów spod znaku NWOBHM – dostaliśmy zacny zestaw bandów: Girlschool i Last In Line (kapele te zagrały w Polsce po raz pierwszy) i Saxon (grający w Polsce po raz bodajże 17). To właśnie fani tej ostatniej kapeli zdominowali Progresję, a w zamian dostali od swojego ulubionego zespołu godny koncert. Po kolei jednak.

O 19.30 na scenie zameldowały się niewiasty z Girlschool – najpopularniejszej, obok Rock Goddess, kobiecej kapeli hardrockowej z Wielkiej Brytanii lat 80. Panie podeszły do koncertu bardzo entuzjastycznie, wyszły na scenę z uśmiechami na twarzach i ogromną dawką energii. Zachęcały do skakania, klaskania i śpiewania (co było dość trudne z racji tego, że większość publiki nie znała tekstów). Promowany przez nie album „Guilty As Sin” pochodzi z 2015 i wśród muzycznych krytyków zebrał dobre oceny. Girlschool zagrały z niego trzy utwory: „Future Flash”, „Hit and Run” oraz „Watch Your Step”. Wybrzmiał również cover The Gun „Race With The Devil” oraz znany publice hit zespołu „Emergency”. Kim McAuliffe, liderka grupy, ubrana w koszulkę z logiem Motörhead wykorzystała okazję i wspomniała ze sceny Lemmy’ego, co zostało przywitane chóralnym okrzykiem.

  1. Demolition Boys
  2. Hit and Run
  3. Come the Revolution
  4. Take It Like a Band
  5. Future Flash
  6. Watch Your Step
  7. Race with the Devil
  8. Emergency

15152866_10207690930013232_210918959_o

Następni w kolejce byli Last In Line, czyli tak de facto powód, dla którego stawiłem się tego dnia w Klubie. Cóż, jeżeli komuś nie dane było zobaczyć na żywo Dio, to chwyta się wszystkim możliwych sposób, aby przeboleć stratę. Zaczynając od najważniejszego: Andrew Freeman jako wokalista daje radę. Zajebiście daje radę. Ma potrzebną charyzmę, potrafi wyczuć nastój publiki i wydrzeć się podczas śpiewania utworów formacji DIO. Freeman wie także, że fani oczekują hołdu złożonego legendarnemu wokaliście, co też frontman doskonale czyni przypominając podczas przemów swojego mentora (projekt Last In Line powstał wszak z inicjatywy Viviana Campbella, Vinny’ego  Appice’a i Jimmy’ego Baina, czyli wieloletnich członków DIO). Kolejnym uhonorowanym był oczywiście Jimmy Bain, który w styczniu tego roku przegrał walkę z nowotworem. Jego następca, znany z płyty „The Ultimate Sin” Ozzy’ego, Phil Soussan również zachwycał swoją grą i sceniczną energią. Zespół aktualnie promuje swój premierowy materiał, krążek „Heavy Crown”, z którego zagrano „Devil In Me”, „Martyr” oraz „Starmaker” (zadedykowane Jimmy’emu). Największą radość sprawiły jednak klasyki spod szyldu DIO, których już pierwsze takty powodowały wybuchy radości wśród publiki. Zagrano m.in. „Holy Diver”, „The Last In Line” (swoją drogą polecam cover tego utworu w wykonaniu Tenacious D), „Rainbow In The Dark” i „We Rock”. Freeman kończąc występ zakrzyknął do zgromadzonych: „Yeah! YOU ROCK!”.

  1. Stand Up and Shout
  2. Straight Through the Heart
  3. Devil in Me
  4. Holy Diver
  5. Martyr
  6. The Last in Line
  7. Rainbow in the Dark
  8. Starmaker
  9. We Rock

15183861_10207690928013182_651353198_o

Taran spod znaku Saxon zaatakował równo o 21.30, a oblężenia potrwało ponad dwie godziny, po części przez fanów, którzy nie dawali kapeli zejść ze sceny, a po części z woli samego Saxon, którzy po niespełna 70-minutowym występie na czeskim Winter Masters Of Rock, pragnęli dać fanom pełnowymiarowy koncert. Przygotowana setlista to chyba marzenia każdego fana zespołu: dostaliśmy zarówno przeboje, jak i rzadko grane rarytasy. Album „Wheels Of Steel” zaprezentowany został w postaci trzech utworów: tytułowego, „See The Light Shining” oraz zagranego na bis „747 (Strangers In The Night)”, a z promowanego przez Brytyjczyków „Battering Ram” wykonano również tytułowy, „Queen Of Hearts” i „The Devil’s Footprint”.

15133900_10207690927293164_360690953_o

Przyznać muszę, że chociaż mnie osobiście muzyka Saxon nie porywa, to jednak koncertowo stoją oni na wysokim poziomie – cały czas galopują gitary, bas miażdży żebra, a perkusja brzmi niczym kawalkada ciężkozbrojnych jeźdźców. Wybrzmiały „Heavy Metal Thunder”, „Strong Arm Of The Law” czy „Sacrifice” – a to był tylko początek. Prawdziwy szał rozpoczął się po wejściu grupy na sceną na bisy. Potargano przygotowaną setlistę i program występu zamienił się w prawdziwy koncert życzeń. Cover „Ace Of Spades”? Proszę bardzo. Chcecie „Crusader”? Macie. „Broken Heroes”? Żaden problem. Jestem przekonany, że wielu fanów Saxon oddałoby bardzo dużo, aby tego dnia zjawić się w Warszawie.

Po koncercie wdałem się w rozmowę z kilkoma entuzjastami i mogę wyciągnąć dwa wnioski: 1. Koncert był tak energetyczny, że ledwo stali na nogach; 2. Bawili się zajebiście. Nie muszę chyba nikogo przekonywać w takim razie o wyższości solowych koncertów nad festiwalową zbieraniną?

  1. Battering Ram
  2. Heavy Metal Thunder
  3. Sacrifice
  4. Solid Ball of Rock
  5. Never Surrender
  6. Chasing the Bullet
  7. See the Light Shining
  8. The Devil’s Footprint
  9. Strong Arm of the Law
  10. Killing Ground
  11. The Eagle Has Landed
  12. Queen of Hearts
  13. And the Bands Played On
  14. Let Me Feel Your Power
  15. Dallas 1 PM
  16. Wheels of Steel
    Bis:
  17. Ace of Spades
  18. 747 (Strangers in the Night)
     Bis 2:
  19. Broken Heroes
  20. Crusader
  21. Denim and Leather
  22. Princess of the Night

15146713_10207690928533195_152041841_o

Autorem zdjęć jest Michał Dudek.

Udostępnij to

O autorze

Michał Koch

Niespełniony paleontolog i największy fan Pearl Jam w Polsce - tak mogę powiedzieć o sobie. W dzień pracuję w branży PR, w nocy zamieniam się w rock n’ rollową bestię. Namiętnie jeżdżę na koncerty i nieustannie planuję jak rozdysponować budżet, by zobaczyć jak najwięcej gigów. Z chęcią podejmę pracę jako wiedźmin.