Phil Campbell and the Bastard Sons: Relacja z koncertu w Proximie [24.10.2016]

0

Motörhead swój ostatni występ w Polsce dali w lipcu 2015. Od tego czasu, po śmierci Lemmy’ego, drogi obu pozostałych członków zespołu rozeszły się. Mikkey Dee został perkusistą Scorpions na pełen etat, natomiast gitarzysta Phil Campbell postanowił odpocząć od wielkich hal, grając swoje ulubione kawałki w towarzystwie synów. Wczoraj odbył się ich pierwszy koncert w Polsce.

Spotkanie z jednym z Bogów Gitary, którego klasyczne riffy będą grane jeszcze przez dziesięciolecia wydało mi się dość dużym wydarzeniem. Pierwszym zaskoczeniem było więc dla mnie przeniesienie koncertu z Progresji do Proximy, a drugim niewielka frekwencja, nawet jak na tak mały klub. Cóż, rozumiem, że Motörhead to Lemmy i nazwa, ale Campbell współtworzył legendę przez ponad 30 lat i przyczynił się do utrzymania popularności grupy, a nawet wyciągnięcia jej z dołka, kiedy na początku lat 80-tych w składzie pozostał właściwie sam frontman. Co więcej, na wczorajszym koncercie można było usłyszeć sporo nieoczywistych kawałków tej kapeli, dlatego dla fanów powinien być on nie lada gratką.

Jako support parę dni przed koncertem został ogłoszony zespół ze stajni Metal Mind – Hellectricity. Kwartet mający na koncie już dwie płyty zaprezentował autorskie kawałki utrzymane w klimacie klasycznego rocka/metalu spod znaku Judas Priest, Black Label Society czy właśnie Motörhead. Widać było, że wspólne granie sprawia muzykom radość, więc 40 minut minęło dość szybko.

IMG_20161024_201033

Po przerwie na scenie pojawił się Phil wraz ze swoimi Bękartami. W skład zespołu Phil Campbell and the Bastard Sons wchodzi bowiem jego trzech synów, którzy obsługują gitarę, bas i perkusji oraz wokalista, który (prawdopodobnie!) potomkiem gitarzysty nie jest, czyli Neil Starr. Zaczęli odważnie, bo od nowej kompozycji „Big Mouth”, która pojawi się na debiutanckiej EP-ce w przyszłym miesiącu. Dobry, prosty i wpadający w ucho rock’n’roll. Po tej krótkiej rozgrzewce muzycy przeszli jednak do rzeczy najbardziej wyczekiwanych, czyli materiału z katalogu Motörhead. Co ciekawe, Campbell wybrał raczej swoje ulubione utwory, a nie klasyki ograne tysiące razy – z tych pojawiło się oczywiście „Ace of Spades”, którego jednak zabraknąć nie mogło, „Going to Brazil”, „R.A.M.O.N.E.S.” czy zagrane jako jeden z bisów „Killed By Death”. Oprócz tego sporo materiału z pierwszej płyty Motörhead z Campbellem – „Orgasmatron”. Jednak nawet takie „zapomniane” kawałki, jak „Deaf Forever” czy „Nothing Up My Sleeve” publiczność doskonale znała i śpiewała razem z wokalistą. Trzeba zresztą przyznać, że Starr ma dość uniwersalny głos, dlatego z całym repertuarem poradził sobie bardzo dobrze. A zadanie miał niełatwe – między piosenkami Motörhead wybór padł także na inne klasyki rocka – „Sweet Leaf” Black Sabbath, „Sharp Dressed Man” ZZ Top, czy nawet „Heroes” Davida Bowiego w dość kanciastej, rockandrollowej wersji. Być może jedynie w „Orgasmatron” zabrakło bardziej złowieszczego tonu, który zapewniał zachrypnięty głos Lemmy’ego. Koncert w Warszawie był ostatnim przystankiem na europejskiej trasie, a zespół był w dobrym nastroju po ciepłym przyjęciu, dlatego polska publiczność dostała więcej, niż poprzednicy. Po „Killed By Death” wybrzmiały jeszcze „Rosalie” Thin Lizzy oraz „Moby Dick” i „Communication Breakdown” Led Zeppelin ze Starrem usiłującym idealnie skopiować Planta z 1969 roku. Tym samym większość żelaznej klasyki rocka została zaliczona.

IMAG2306

Poniedziałkowy wieczór był świetną okazją na zobaczenie gwiazdy od bardziej kameralnej strony, z repertuarem, który chce i lubi grać, a nie który musi grać, by spełnić oczekiwania. Okazało się, że Phil stawia na inne utwory, niż wtedy, gdy grał w Motörhead. Co więcej, można było się przekonać jak dobre i chwytliwe są to kompozycje. Po powrocie do domu aż chciało się puścić oryginalne wersje. Z żalem, że nigdy więcej nie zaśpiewa ich Lemmy, lecz Phil Campbell and the Bastard Sons to naprawdę godny hołd złożony staremu koledze z zespołu. Kto nie był, niech żałuje.

1. Big Mouth
2. Deaf Forever (Motörhead cover)
3. Nothing Up My Sleeve (Motörhead cover)
4. Spiders
5. R.A.M.O.N.E.S. (Motörhead cover)
6. Orgasmatron (Motörhead cover)
7. Take Aim
8. Sharp Dressed Man (ZZ Top cover)
9. Born to Raise Hell (Motörhead cover)
10. Sweet Leaf (Black Sabbath cover)
11. Ace of Spades (Motörhead cover)
12. Eat The Rich (Motörhead cover)
13. Silver Machine (Hawkwind cover)
14. Going to Brazil (Motörhead cover)
15. Rock Out (Motörhead cover)
16. „Heroes” (David Bowie cover)
17. Killed By Death (Motörhead cover)
18. Rosalie (Thin Lizzy cover)
19. Moby Dick (Led Zeppelin cover)
20. Communication Breakdown (Led Zeppelin cover)

IMAG2299IMAG2302

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał „Nevermind” Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości – muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać… dobrą rockową nowinę!