Finowie z Oranssi Pazuzu (znani w pewnych kręgach jako Coś tam Pazuzu) udowodnili po raz kolejny, że w psychodelię potrafią jak mało kto. Kroku dotrzymywały im Cobalt z może nie tak psychodeliczną muzyką, ale za to z wokalistą który zachowywał się jakby sam był na różnego rodzaju psychodelikach/psychotropach i Entropia, która psychodeliczny temat rozumie jak mało kto w naszym szarym i smutnym kraju. A gdyby ten tekst czytała moja polonistka to złapałaby się za głowę z ilości powtórzeń w poprzednich zdaniach. Niech za mnie więc „przemówią” zdjęcia Aleksandry Kuci, naszej niezmordowanej wysłanniczki.

Oranssi Pazuzu

Cobalt

Entropia

Udostępnij to

O autorze

Michał Smoll

„Knight Rider” to był dopiero serial.