Mgła + Bestial Raids + Lvcifyre: Relacja z Poznania [29.04.17]

0
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Od razu wiedziałem, że to będzie Wydarzenie. Kto tak zresztą nie pomyślał? Pierwsza taka trasa Mgły po Polsce, do tego w znakomitym, zróżnicowanym towarzystwie. Maski gazowe, kaptury, pełen serwis. Kolejne doniesienia ekscytowały coraz bardziej – dwa miasta wyprzedane, reszta klubów prawie pełna lub potężnie obłożona. „Artyści dobrzy, to i ludzie przychodzą”, stwierdził Mintaj i, co tu dużo gadać, ten eufemizm trafnie opisuje obrazy z tej trasy.

U Bazyla natychmiast wyczuwalna była atmosfera metalowego święta – ludzie tłoczyli się pod sceną, przy merchu, w kolejkach do kibla (niektórzy sprytni panowie postanowili zabrać głos w debacie nad płcią kulturową i skorzystać z damskiego, ale tam natykali się na tłumek tych, którzy tak przebiegle zagrali pięć minut wcześniej). Na merchu, obok bardzo ładnych bajerów od zespołów grających, znaleźć można było sporo płyteczkowych skarbów. Sabbaty, Pestilence, Sarcofago, Blasphemy, Wehrmacht, Manilla Road (przypominam o koncercie – nie bądźcie mną i nie przegapcie!), Angelcorpse, Pentacle… A to tylko czubek góry lodowej. Dla każdego coś miłego.

fot. Łukasz Popławski LukasBlast Photography

W doskonałym humorze będąc ruszyłem pod scenę obejrzeć zabójców z Lvcifyre. Właściwy set brytyjskiej hordy przygniatał jak trzeba, i szkoda, że za zabijanie nie zabrał się, wzorem kilku innych miejsc, sam Diabeł. Czy też Mark of the Devil, który to wykonał gdzie indziej razem z zespołem kilka szlagierów podbijającego Podziemie projektu Death Like Mass. Nowa ich epka to murowany faworyt do mojego tegorocznego podsumowania i szkoda, że nie było okazji osłuchania na żywo tego materiału tak, jak bozia kazała słuchać. Samo Lvcifyre jednak jak najbardziej na plus, chociaż „Sun Eater” chyba lepiej działa na mnie w domu.

I jeśli byłem podekscytowany możliwością usłyszenia Lvcifyre/Death Like Mass, to na Bestial Raids byłem napalony jak Marine Le Pen na perspektywę ujrzenia Unii Europejskiej w agonii. War metal w ich wykonaniu biorę w ciemną o każdej porze dnia i nocy bo to rzeź na poziomie światowym, którą bez wstydu można postawić obok kanadyjskich klasyków gatunku. Sadist z załogą ćwiartowali widownię kolejnymi ciosami (w tym z ostatniego, miażdżącego większość zeszłorocznego metalu, „Master Satan’s Witchery” – kto nie wie, co to za cios, ten niech prędko nadrabia zaległości) a ja, ubabrany we krwi i innych płynach cieknących z pomordowanych, obserwowałem dzieło zniszczenia, żeby teraz móc relacjonować to z niesłabnącą (po ponad tygodniu!) ekscytacją. Słyszałem ich po raz pierwszy, ale już wypatruję kolejnych okazji.

fot. Łukasz Popławski LukasBlast Photography

No i Mgła. Naprawdę uwielbiam Mgłę. To w chwili obecnej największy (wciąż) podziemny zespół black metalowy w Polsce. To giganci docenieni za granicą mimo tego, że, w odróżnieniu od pewnego golibrody, wciąż trzymają się undergroundu (a może właśnie dlatego?) – i do tego w pełni zasłużenie bo „With Hearts Towards None” czy „Exercises in Futility” to Nadpłyty. I koncert obfitował w momenty doskonałe, będące ich drogi ukoronowaniem, z potężnym zwieńczeniem szóstych „Ćwiczeń” jako ukoronowaniem dosłownym. Nie będę wspominał tu o dyskotece pod sceną, bo wielu wspominało o tym już przede mną i powtarzać się nie ma sensu – Mgła trafia do tak szerokiej grupy odbiorców, że to było nie do uniknięcia. Szkoda trochę, że dysonans psuł wrażenie uczestniczenia w czymś kompletnym, ale nie będę z tego powodu rozdzierał szat i lamentował. Starczy, że ktoś inny zasugerował black metalowe koncerty na juwenaliach…

Trasa Roku, jak nic. Przynajmniej wśród polskich zespołów. Bo tego już chyba na naszej scenie przebić się nie da. Prawda? Prawda?

Autorem zdjęć jest Łukasz Popławski – koniecznie zobaczcie wszystkie jego zdjęcia z koncertu i wpadnijcie na jego fanpejdż bo naprawdę warto!

fot. Łukasz Popławski LukasBlast Photography

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.
Udostępnij to

O autorze

Lockheed

Śmieszek, domorosły filozof, basista in spe. Siedzi głównie w ciężkich brzmieniach, w blacku czy doomie, ale w każdym gatunku może odnaleźć wartościowe kawałki. Studiuje prawo (europejskie).