Kyle Gass Band: Relacja z Beerokracji [30.04.2017]

3

Tuż przed majówką pierwszy raz w Polsce zagrał Kyle Gass – połowa duetu Tenacious D, który tworzy również szalony Jack Black. Koncert odbył się w pubie w centrum Warszawy, Beerokracji, i dzięki temu muzycy Kyle Gass Band byli dla fanów dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Pierwotnie koncert miał odbyć się w klubie Proxima, niestety ku mojemu zdumieniu – myślałem, że fani Tenacious D nie przeoczą tego wydarzenia – został przeniesiony do jeszcze mniejszego klubu, a raczej pubu. Myślę, że dla tych, którzy przyszli była to jednak zaleta, bo muzyka i luzacki image członków grupy w połączeniu z wielkością lokalizacji przywołały atmosferę jakiegoś muzycznego klubu w Los Angeles, z którego zresztą grupa pochodzi. Występ w Warszawie był ostatnim na trwającej 5 tygodni europejskiej trasie, więc muzycy, choć zmęczeni, byli bardzo wyluzowani i potraktowali swój koncert jako jedną wielką zabawę z przyjaciółmi. Co prawda żaden z nich do Polski nigdy wcześniej nie dotarł, ale od razu złapali z publicznością świetny kontakt i atmosfera była naprawdę rodzinna. Kyle dziękował zebranym za gorące przyjęcie i przyznawał, że jeszcze tak daleko na wschodzie nie był, a stolica Polski bardzo mu się podoba.

Grupa wyszła na scenę bez supportu, paręnaście minut po planowanym czasie i zaaplikowała naprawdę porządną dawkę rocka, jednak z typowym dla twórczości Gassa z Tenacious D poczuciem humoru. Muzyka zespołu firmowana jego nazwiskiem nie odbiega tak bardzo od tej prezentowanej przez słynniejsze dziecko Kyle’a. Dalej jest to elektryczno-akustyczny rock inspirowany klasycznymi, amerykańskimi brzmieniami, a tematyka tekstów jest równie zabawna i życiowa. I tak pojawiały się m.in. kawałki: Bro Code – o braterstwie i przyjaźni, Bro Ho – o przyjaźni… ujmijmy to damsko-męskiej, Regretta – o tytułowej pani, którą większość z nas, facetów, w swoim życiu pewnie poznała i tego pożałowała. Ogólnie rzecz biorąc, w pierwszej części wieczoru grupa rzeczywiście skupiła się na swoich kawałkach z dwóch autorskich płyt. Kyle, który obiecał nam w wywiadzie zagranie Kiełbasy (jednej z najsłynniejszych piosenek Tenaciousa, zainspirowanej naszym dobrem narodowym), ograniczył się jedynie do pierwszych linijek tekstu. Szkoda, chociaż i tak było to coś, co dostała tylko polska publiczność.

W Tenacious D Kyle oddaje przywództwo przy mikrofonie Jackowi Blackowi i podobnie jest też w Kyle Gass Band – pomimo że przyciąga tu nazwisko Gassa, to tak naprawdę głównym wokalistą jest Mike Bray. Tworzy on także duet gitarowym ze znanym z Tenaciousa, rewelacyjnym Johnem Koneskym. Kyle sięga czasem po gitarę akustyczną, śpiewa lub dośpiewuje oraz gra na flecie… A nawet dwóch jednocześnie!

Drugą część koncertu wypełniły covery – ‚Jailbreak’ Thin Lizzy, kawałek Steely Dan oraz ‚Green Eyed Lady’ Sugarloaf. Swoje 5 minut miał również perkusista, który stanął za mikrofonem wykonując wiązankę hitów… Backstreet Boys i Michaela Jacksona. Bisy zakończył klasyk Tenacious D, tym razem w całości, ‚Fuck Her Gently’, chóralnie odśpiewany przez publiczność, co muzykom wyraźnie zaimponowało.

Było zabawnie, czadowo, a wiązanka melodyjnych kawałków Kyle Gass Band oraz coverów wykonanych na luzie pomogła przenieść się gdzieś na Zachodnie Wybrzeże USA. Muzycy wrócili już do Los Angeles, a my zostaliśmy w Warszawie, ale powtórka z rozrywki nastąpi już niebawem w diametralnie innych warunkach. Grupa zagra bowiem na tegorocznym Woodstocku. Ciekawe czy tak samo uda im się rozkręcić publiczność, jak w Beerokracji. Podejrzewam, że tak!

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!

  • Ile ludzi było tak mniej więcej? Ze zdjęć widać, że było naprawdę kameralnie.

    • Michał Dudek

      Ciężko mi powiedzieć, bo byłem w 1 rzędzie 😉 Ale koło 100.

    • Piotr Wasilewski

      King Dudek zawsze przy barierce 😀 szkoda, że pomysł z oglądaniem Pick Of Destiny się nie udał.