Hollywood Vampires: Relacja z koncertu w Warszawie [12.06.2018]

0

Polska nie mogła do Hollywood, więc Hollywood przyjechało do Polski. Wczoraj na scenie warszawskiego Torwaru zagrała supergrupa Hollywood Vampires. Był to koncert wyjątkowy również z tego względu, że muzyka tego wieczoru była sprawą drugorzędną – dla wielu zebranych najważniejsza była obecność bożyszcza płci pięknej, czyli Johnny’ego Deppa.

Johnny Depp i Joe Perry na Torwarze

Najpierw jednak, by doczekać koncertu Wampirów, Live Nation postawiło wyzwanie w postaci innego zespołu z LA, czyli Hollywood Undead. W Internetach można przeczytać, że grupa ta gra gatunki takie jak rapcore, nu-metal, rock, metal. Z rockiem miało to tyle wspólnego, co chińskie pamiątki sprzedawane na Venice Beach z Los Angeles. Plastikowe palmy ustawione na scenie dopełniały tandety tych zamaskowanych hardkorów robiących w holiłudzie, którzy strach mogliby siać co najwyżej u 13 letnich dziewczynek, gdyby pojawili się pod ich podstawówką. To jednak moje zdanie, a publiczność pomimo niezbyt wysokiego poziomu muzycznego i połowy muzyki odtwarzanej z taśmy i tak zdawała się bawić coraz lepiej z każdym kolejnym utworem. Być może dlatego, że nie mieli innego wyboru. Podsumowując, support przez większość został odebrany raczej pozytywnie.

Po długim oczekiwaniu spowodowanym problemem z kablami, Hollywood Vampires wreszcie pojawili się na scenie i zaprezentowali zupełnie inną jakość. Zmęczenie dodatkowymi 40 minutami przerwy minęło, gdy muzycy zaczęli swoją rockandrollową jazdę. Na początek wybrzmiały autorskie kompozycje ‘I Want My Now’ oraz ‘Raise the Dead’. Alice Cooper w swoim złowieszczym makijażu przechadzał się wywijając laską, Joe Perry wymiatał solówki, a Johnny Depp z nonszalancją odwiedzał zakątki sceny wysyłając buziaczki do piszczących fanek. Na scenę wleciało nawet parę staników, za które na końcu podziękował Alice Cooper wyznając, że będą je nosić.

Oprócz własnych kawałków, w tym paru, które dopiero ukażą się na nowym albumie (najlepsze wrażenie zrobił ‘The Boogieman Surprise’), Wampiry zagrały cały zestaw coverów. Na pewno nie każdy ma odwagę sięgnąć jednego wieczoru po tak różne stylistycznie piosenki, jak ‘Ace of Spades’ Motorhead, ‘Baba O’Riley’ The Who i „Heroes” Bowiego, a jednak tutaj wszystko grało. W przeciwieństwie do Hollywood Undead, których covery ‚Enter Sandman’ i ‚Du Hast’ wypadły dość żałośnie. Muzycznie zespołem dyrygował Joe Perry, choć tak zwanym sidemanom również należą się słowa uznania. Na gitarze rytmicznej, jako wsparcie Johnny’ego Deppa, który w przeciwieństwie do świata filmu, tutaj raczej był statystą, grał Tommy Henriksen znany z zespołu Coopera. Sekcję rytmiczną stanowili bardziej anonimowi muzycy, choć basista Chris Wyse miał swoje pięć minut przejmując obowiązki wokalne w ‘Ace of Spades’. Joe Perry wspiął się również na szczyt bezczelności, grając na leworęcznych gitarach jako praworęczny. To tak, jakby pić wodę Fiji w środku afrykańskiej wioski. Dawaj tę gitarę, Joe!

Mówiąc o wokalu – wielkie wrażenie zrobił Alice Cooper, który pomimo tego, że w tym roku skończył 70 lat, wciąż jest w doskonałej formie, czego nie można powiedzieć o niektórych jego rówieśnikach. Alice świetnie dawał sobie radę zarówno z kawałkami The Doors, jak i AC/DC czy Aerosmith. Jego wizerunek sceniczny jest dopracowany w stu procentach, a w połączeniu z luzem i pewnością siebie daje wielką charyzmę. Prawdziwa gwiazda rocka, jakich pozostało już niewiele. Tym, których rockandrollowy styl życia pokonał już wcześniej poświęcony był utwór ‘My Dead Drunk Friends’, podczas którego na ekranie przewijały się zdjęcia m.in. Hendrix, Morrison, Lemmy, Keith Moon czy John Bonham. Ogółem hołdów dla przyjaciół było wiele, w tym „Heroes” śpiewane przez Johnny’ego Deppa i wydaje się, że taka jest właśnie rola projektu Hollywood Vampires – dobrze się bawić, grać rocka, kultywować imprezowy styl życia, a jednocześnie pamiętać o swoich towarzyszach, którzy w tym wszystkim mieli trochę mniej szczęścia.

Hollywood Vampires nie muszą niczego udowadniać, a jedynym ich zadaniem jest zagranie dobrego rockandrollowego show, które mają zresztą we krwi. Wczoraj spełnili swój obowiązek w stu procentach. Na pewno niejeden z nas nie spodziewał się aż tak udanego wieczoru.

Hollywood Vampires Setlist Hala Torwar, Warsaw, Poland 2018

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał "Nevermind" Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości - muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać... dobrą rockową nowinę!