Hey: Relacja z koncertu na Torwarze [24.11.2017]

0

Po 25 latach Hey robi sobie przerwę od grania, lecz zanim to nastąpi żegna się z fanami trasą Fayrant. Pierwszy koncert trasy po największych polskich halach odbył się wczoraj na Torwarze.

Na scenę szczelnie wypełnionego warszawskiego obiektu muzycy wyszli z lekkim opóźnieniem, dzięki któremu wszyscy fani zdążyli zająć swoje miejsca. Koncert na Torwarze, tak jak kilka innych w ramach Fayrant Tour, okazał się wyprzedany. Na elegancko oświetlonej scenie w pierwszej linii stanęli Marcin Żabiełowicz, Katarzyna Nosowska i Jacek Chrzanowski, natomiast za nimi na podwyższeniach miejsca zajęli Marcin Macuk, Robert Ligiewicz i Paweł Krawczyk. Zaczęli nostalgicznie, od ‘Z rejestru strasznych snów’. Za chwilę wybrzmiały przeboje z „[sic!]” – ‘Muka!’ i tytułowy, a przedzielił je ‘Wilk vs. Kot’ z nowszej „Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan”. Zespół jak zwykle był świetnie przygotowany i skupiony od samego początku. Kasia, także w doskonałej formie wokalnej, przedzielała utwory swoim firmowym „Noo, dziękujemy bardzo”. Po „sic-owym” początku przyszedł jednak czas na dłuższą zapowiedź, bo na scenie pojawił się założyciel zespołu i główny kompozytor w pierwszych latach jego funkcjonowania, czyli gitarzysta Piotr Banach. To chyba najbardziej wyczekiwany element wieczoru podczas całej tej trasy – znów zobaczyć Hey w oryginalnym składzie. Muzycy w tej konfiguracji przygotowali sześć piosenek, w tym cztery anglojęzyczne ze swojego debiutu „Fire”. Do tego ‘Anioł’ z „?” i ‘Ho’ z drugiej płyty na zakończenie krótkiego setu. Banach przypomniał, że pierwszy album Hey zaczął nagrywać 24 listopada 1992 roku, czyli 25 lat wcześniej. Niesamowity zbieg okoliczności. Utwory te zostały wykonane doskonale – dojrzale, a jednocześnie świeżo. Instrumentaliści nie zapomnieli, jak się je gra i przez chwilę dało się odczuć tę dawną chemię. Do tego wszystkiego Kaśka zabrzmiała idealnie – takie śpiewanie wciąż ma we krwi. I chyba wciąż jeszcze czekamy, by do takiego stylu wróciła.

Po zejściu ze sceny Piotrka Banacha wrócił Paweł Krawczyk i po zagraniu ‘Historii’, ‘Mikimoto’ i ‘Cisza, ja i czas’ (kolejne dwa utwory z „[sic]”!) przyszedł czas na kolejnego gościa. Do zespołu dołączył Dawid Podsiadło powitany owacjami i zaśpiewał w duecie z Nosowską ‘Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan’. Następnie, co zaskakujące, Kasia całkowicie oddała swoje miejsce młodemu artyście, który wykonał z muzykami Hey ‘Błysk’. Utwór w tej formie został już wydany – pojawił się w sieci w marcu tego roku, ale chyba nikt nie sądził, że na swoim „pożegnalnym” koncercie Nosowska całkowicie przekaże głos innemu wokaliście. Skromność i klasa. Po kolejnym miksie starego z nowym – ‘Cudzoziemce w raju kobiet’,  ‘Kto tam? Kto jest w środku?’, ‘Prędko, prędzej’, ‘2015’ i ‘Heledore Babe’ – na scenie pojawiła się kobieta, której wybór był chyba dość kontrowersyjny. Beata Kozidrak z Bajmu nie jest kojarzona z muzyką graną przez Hey i wiele osób na pewno było ciekawych, w jakim repertuarze się zaprezentuje. Wybór był zaskakujący, bo grupa zagrała… cover Bajmu ‘Co mi panie dasz’.  W aranżacji Heya wypadł interesująco, a wokal Kasi dodał jeszcze bardziej rockowego pazura. Tak samo jak w przypadku Podsiadły, Beata przejęła rolę wokalistki, by wykonać ‘Misie’. Ciekawe czy wybór tej piosenki był bardziej losowy czy miał głębszy sens, zważając na to, że tekst można było powiązać z ostatnimi zawirowaniami w życiu osobistym Beaty Kozidrak. Na koniec podstawowej części koncertu Hey, już z Nosowską, zagrał nowy kawałek ‘Gdzie jesteś, gdzie jestem?’, który moim zdaniem jest jednym z lepszych ich utworów nagranych w ostatnich latach oraz dla kontrastu kolejną staroć, ‘Moja i Twoja nadzieja’, której na koncercie podsumowującym zdecydowanie nie mogło zabraknąć.

Z racji tego, że był to pierwszy występ na trasie Fayrant Tour, nie można było przewidzieć, co zespół zagra jako następne, więc bis zapowiadał się równie ekscytująco, jak dotychczas wykonany repertuar. Muzycy postawili na ‘Teksański’, ‘Kataszę’ z uaktualnionym tekstem w pierwszym refrenie (wersja ta znalazła się na nowej płycie „cdn”) oraz dwa kawałki z „Echosystemu”, czyli ‘Luli Lali’ i ‘Że’. I to by było na tyle. Po prawie dwóch godzinach na scenie muzycy pożegnali się z publicznością. Choć zespół zagrał prawie 30 utworów i ciężko być niezadowolonym, pozostał lekki niedosyt i chciałoby się, by pograli jeszcze z pół godziny, bo przecież doskonałych utworów Hey ma bez liku. Po tym poznaje się prawdziwych artystów. Będziemy tęsknić!

Hey Setlist Hala Torwar, Warsaw, Poland 2017, Fayrant Tour

Udostępnij to

O autorze

Michał Dudek

Gdy w wieku 11 lat poznał „Nevermind” Nirvany, nic nigdy nie było już takie samo. Od tamtej pory pozostaje niezmiennie wierny swojej jedynej prawdziwej miłości – muzyce rockowej. Od 16 lat jeździ na koncerty, kolekcjonuje płyty, potrafi wymienić chronologicznie wszystkich członków The Fall. Zapatrzony w największych, ich wzorem pragnie rozsiewać… dobrą rockową nowinę!